Jarosławski pakt z siatkarkami

MKS SAN-Pajda w nadchodzącym sezonie II-ligowym i młodzieżowym niemal zupełnie oprze się na zawodniczkach, które dotychczas były w klubie. Jedyną poważną zmianą jest przejście pierwszej grupy wychowanek z liceum S.O.S. na studia.
Są to siatkarki z rocznika 1995, począwszy od Magdaleny Trojnar, która była w prowadzonej w Łańcucie przez Monikę Pusz grupie dziewczynek, która de facto stała się zaczynem klubu. Kolejne jej rówieśniczki to Katarzyna Saj, Paulina Chmielarczyk, Dominika Witowska, Patrycja Magierowska. Jesienią mają zacząć studia w jarosławskiej Państwowej Wyższej Szkole Techniczno-Ekonomicznej. – Jesteśmy po ustnych ustaleniach dotyczących współpracy z uczelnią. Studentki reprezentowałyby ją w rozgrywkach akademickich, a od drugiego roku miałyby szansę na stypendium – opowiada Piotr Pajda zarządzający klubem i będący w nim głównym trenerem.

Wyjawia, że w MKS nie będą występować w przyszłym sezonie Karolina Kupczak, Paulina Dyrek, Paulina Tichacek (Pyrć). Nie wiadomo, czy przyjdzie ktokolwiek nowy, trwają rozmowy z dwiema juniorkami, z których jedna występowałaby tylko w tej kategorii wiekowej. Poza wymienioną na wstępie piątką, jedynymi seniorkami, nie uczęszczającymi do Siatkarskiego Ośrodka Szkolnego, będą Emilia Pisarczyk i powracająca do zdrowia po kontuzji kolana Daria Woźniak.
– Przez trzy tygodnie po zakończeniu sezonu, pamiętając, że musieliśmy walczyć o utrzymanie, a w kadetkach odpadliśmy trochę pechowo w półfinale, byłem wkurzony. Miotałem się, siedziałem, ślęczałem, zastanawiając się, jak powzmacniać skład. Kontaktowałem się nawet z paroma zawodniczkami, składałem oferty – zwierza się szkoleniowiec jarosławskiej drużyny. – W końcu przyszła jednak refleksja: po co mam „napinać się”, wyskakiwać z kasy, skoro efekty są niepewne, a jest tutaj grupa dziewczyn, z którymi pracujemy tyle lat i każda zasługuje na granie. Jeszcze raz dajmy sobie szansę.

Opowiada o spotkaniu z podopiecznymi, które w przeszłości miewały pretensje o – jak eufemistycznie określa przejawy własnej impulsywności – „akustykę i wizualizację jego emocji”. – Zaproponowałem im jasny układ: mogę nie ściągać nowych zawodniczek, które mogłyby zająć im miejsce. One jednak powinny przestać czuć się młodzieżą, lecz siatkarkami II-ligowymi. Będą mocniej niż do tej pory pracować i znosić moje zachowanie wypływające z zaangażowania. Co wybieracie? – spytałem.
Twierdzi, że nastoletnie siatkarki przyjęły ten swoisty pakt. – Obiecały, że będą jeszcze bardziej starać się na treningach. Damy radę, najwyżej nie będziemy na czwartym miejscu, ale na siódmym, choć oczywiście chcemy zająć jak najlepsze. Najważniejsze, żeby można było zobaczyć efekty naszej pracy, że stabilnie i cierpliwie się rozwijamy – podsumowuje Piotr Pajda.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.