Jarzyna dobrze robi na samopoczucie

Siatkarze Contimaksu MOSiR Bochnia efektownymi zwycięstwami rekompensują sobie tie-breakową indolencję z września i października. – Zagraliśmy najlepszy mecz w sezonie – stwierdził ich trener, Robert Banaszak, po tym jak odprawili 3:0 Błękitnych Ropczyce.

– Prezentujemy się tak od początku. Po prostu ponieśliśmy frajerskie porażki, trzy razy w tie-breaku, mając przewagę. W listopadzie planuję, żeby w ogóle nie przegrywać – cieszy się z pomyślnej passy przyjmujący Contimaksu, Jakub Czubiński. Po raz trzeci z rzędu zdobył z kolegami komplet punktów, z czego bardzo cenne są te przywiezione przed tygodniem z Krosna, ale i dzisiejsze. Jednocześnie był liderem swojego zespołu, czy to w ataku, czy w skandowaniu i klaskaniu.
Jego ostre uderzenie i sytuacyjny plas, as Romana Kąckiego, blok Mateusza Jarzyny oraz pudło rywali przyniosło pierwsze wyraźnie prowadzenie 12:6, as Kuby zaświecił na tablicy 16:10. Błękitni zbliżyli się na 19:16 po asie Szymona Pałki i błędach miejscowych, lecz zepsuli podanie, a od 20:16 Czubiński zbijał trzykrotnie. 25:20.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

– Przeciwnicy bardzo dobrze serwowali, my przyjmowaliśmy nerwowo, nasi wystawiający musieli się przemieszczać do piłki, atak też był odrzucony od siatki – charakteryzował powody porażki trener teamu z Ropczyc, Michał Betleja, a przytakiwał mu jego bocheński odpowiednik. – Przykładem tego był też drugi set, kiedy zepsuliśmy najwięcej zagrywek, przez co rywalizacja się wyrównała – dodawał Banaszak.
Inna sprawa, że uwidoczniły się wtedy inne bolączki przyjezdnych, którzy nawet mając niezły rezultat – 2:5, 5:5, 16:16, 17:18, 20:21, 21:21 – wypuszczali z rąk inicjatywę, np. ścinając w aut, siatkę czy ręce niezbyt wysokiego Jarzyny. – Wyszliśmy dzisiaj na emocjach, które dały nam ostatnio nieoczekiwany sukces z Jaworznem. Może teraz to nas zgubiło, bo każdy mecz jest inny, zabrakło pokory – szukał powodów takiej postawy kapitan gości, Przemysław Bryliński.
Na finiszu drugiej odsłony Czubiński uderzał w zmiennym tempie (17:18 – 19:18), Konrad Stajer (21:21) i Jakub Zmarz (24:22) zanotowali w sumie trzy „oczka” z krótkiej, a zamknęło sprawę (25:23) podwójne odbicie ropczyczan.

W poprzednich konfrontacjach piłki w Contimaksie rozdzielał Jakub Habel, teraz zluzował go Jarzyna. –Mateusz idzie dzisiaj na wesele, więc postawiłem na to, że będzie mu zależało na szybkim zwycięstwie – żartował Banaszak. – A poważnie: Kuba dwukrotnie w tym tygodniu nie trenował, a „Jarzynka” pokazywał się na zajęciach z dobrej strony. Na dodatek, poza kwestiami sportowymi, liczyłem na jego żywiołowość, umiejętność tworzenia dobrej atmosfery wśród chłopaków.
Rachuby szkoleniowca się spełniły, Mateusz poprawiał samopoczucie kolegom również nękając przeciwników „czapami” i kiwkami, a przede wszystkim umiejętnie konstruował akcje, wykorzystując środkowych. Kilka razy wyręczył go jednak libero Bartosz Luks, który w trzeciej części wybił się zza linii 3 metrów, leciał w powietrzu niemal równolegle do parkietu, po czym gruchnął o niego, ale wystawił dokładnie.
W tej partii ich drużyna zaczęła odrywać się przy 4:4, od 10:9 budując już wyraźną różnicę – 12:9, 14:10, 19:12, 20:15, 24:15, 24:17, 25:17. Jedyny nieprzyjemny moment przytrafił się, gdy boisko musiał opuścić, trzymając się za bark, udanie spisujący się Krzysztof Pustelnik. Odezwał się uraz, jakiego nabawił się niedawno. Na dodatek długotrwałym rekonwalescentem jest Krystian Kmiecik, który wszedł za niego. W tym tygodniu jednak treningi ma wznowić leczący dotąd kontuzję inny atakujący, Szymon Ściślak.

Już w najbliższą sobotę Contimax czeka bardzo ciekawe wyjazdowe spotkanie, z Hutnikiem Kraków. – Mecz jak każdy inny – tonuje nastroje Banaszak. – Ważne, że przydarza nam się mniej błędów. Dążymy do stanu optymalnego: najwyżej pięciu błędów w secie, a dzisiaj, w pierwszym byliśmy tego bliscy, popełniając ich sześć. Dzięki temu nie tracimy punktów seriami, jak wcześniej, co odbierało nam pewność siebie i stąd te tie-breaki.
Nie dla wszystkich jest to jednak powszednia konfrontacja ligowa. – To będą derby mojego mieszkania – śmieje się Kuba Czubiński, którego współlokatorem jest Piotr Adamski, rozgrywający Hutnika.
PAWEŁ FLESZAR

CONTIMAX MOSiR Bochnia – BŁĘKITNI Ropczyce 3:0 (25:20, 25:23, 25:17)
Sędziowali: Marek Krupski i Wojciech Targosz (Bielsko-Biała). Widzów: 35.
CONTIMAX: Jarzyna 5 pkt (własne statystyki Contimaksu), Czubiński 18, Stajer 7, Pustelnik 6, Kącki 10, Zmarz 7 oraz Luks (l), Kmiecik. Trener: Robert Banaszak.
BŁĘKITNI: Sroka 1 pkt (własne statystyki Błękitnych), Pałka 10, Kozdroń 5, Bryliński 9, Plizga 7, Goryl 2 oraz Waszczuk (l), Włodarczyk 1, Białorudzki, Golonka. Trener: Michał Betleja.

Komentowanie zablokowane.