Jerzy Piwowar odchodzi z Hutnika

Trener-legenda nowohuckiego klubu zrezygnował z prowadzenia drużyny siatkarzy, z którą wiosną awansował do I ligi. Ciągle nie ma ona pokrycia budżetu na najbliższy sezon.

– To nie jest protest. Takie zachowanie nie byłoby w moim stylu – zastrzega Jerzy Piwowar. – Widząc, jak wygląda sytuacja i na co się zanosi znowu, nie pojechałem na obóz. Przyjąłem, że będzie to czas na uporządkowanie spraw i powstrzymam się od definitywnych decyzji. Niestety, teraz nic się nie zmieniło, nie ma wyraźnego sygnału, że funkcjonowanie drużyny będzie zagwarantowane od strony finansowej. Są tylko informacje o kolejnych ostatecznych terminach, a było ich już bardzo dużo. Nie chcę już czekać, bo na to, że coś się zmieni, czekałem rok, a nie ostatnich kilkanaście dni. Nie chcę powtarzać scenariusza z ubiegłego sezonu. Jeśli jeszcze raz wejdę w taki układ, to tak jakbym się pod nim podpisał i za niego odpowiadał. A ja już nie mam argumentów, żeby rozmawiać z zawodnikami przy problemach z wypłatami, ciągłym ich odraczaniu, niepewności, bo wszystkie argumenty wykorzystałem w tamtym sezonie. Wszystkie. Podziwiam ludzi, którzy działają w Hutniku, Mirka Janawę z jego optymizmem, bo dzięki nim udało się to wtedy „pokleić”. Ale jeszcze raz nawet coś takiego jest raczej niemożliwe, bo w pierwszej lidze inne są realia, koszty.

Piwowar był współtwórcą większości sukcesów Hutnika, niedawno dołożył do tego jeszcze jeden. Jego odejście jest stratą nie do przecenienia, nie tylko ze względu na wiedzę szkoleniową, ale i autorytet. Jedyny zysk, jaki można sobie wyobrazić, to pozytywny wstrząs – mobilizujący wpływ jaki ta rezygnacja mogłaby wywrzeć na decyzje o sponsorowaniu nowohuckich siatkarzy. O przebiegu tej sprawy pisaliśmy TUTAJ, na początku przygotowań.
I ciągle wygląda to tak samo: słyszymy obietnice, zapewnienia, że wkrótce zapadną wiążące decyzje, ale ciągle ich nie ma, a mija tydzień za tygodniem. Jesteśmy daleko w lesie – zdradza prezes klubu, Mirosław Janawa. – Na razie dajemy sobie jeszcze czas do końca przyszłego tygodnia, ale wtedy, po turnieju w Tychach, wszystko się musi rozstrzygnąć.

W Tychach, 29-30 sierpnia, krakowianie mają się spotkać z miejscowym II-ligowym TKS oraz pierwszoligowcami: Czarnymi Katowice i KPS Kęty. Od początku ubiegłego tygodnia zajęcia z zespołem prowadzi dotychczasowy drugi trener, Zenon Matras, na obozie w Węgierskiej Górce pomagał mu Łukasz Przybyła, opiekun rezerw.
Szanuję krok Jurka Piwowara – mówi prezes. – Sprawa jego definitywnej rezygnacji jest zbyt świeża, nie postanowiliśmy, kto obejmie zespół. Na razie Zenek pełni obowiązki. Namawiam go, by został formalnie pierwszym trenerem, najwyższy czas, by spróbował samodzielnej pracy. Zobaczymy, czy będzie chciał i mógł sobie na to pozwolić. Pozostanie też kwestia jego asystenta. Liczę, że wszystko się poukłada do końca miesiąca, wraz ze sprawami budżetowymi.

Tuż przed rozpoczęciem przygotowań zrezygnował z pracy Marek Mroczek, który miał być trenerem przygotowania fizycznego. Przymierzany na to stanowisko jest Przemysław Gaszyński, nauczyciel wuefu z VIII LO w Krakowie, posiadający sporą wiedzę w tej sferze. – Czekam na jego decyzję. Był dzisiaj z drużyną na siłowni, umówiliśmy się na telefon – wyjaśnia Janawa.
Z zespołem nie ćwiczy Tomasz Obuchowicz, od niemal dwóch tygodni trapiony przez dolegliwości zdrowotne. Niedawno wrócił Leszek Klimczak, który nie podjął zajęć na początku sierpnia. Już formalnie członkiem składu został inny środkowy, Karol Dudziński, dotąd będący na swoistych testach. – Bardzo się angażował, więc uznaliśmy, że go weźmiemy, a dalej jego przydatność zweryfikuje już parkiet – kończy Mirosław Janawa.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.