Jeszcze wiele kotletów do finału

Podobny przebieg i identyczny wynik – 3:0 – miał drugi mecz play off pomiędzy Developresem Rzeszów a Pogonią Proszowice. – Do każdego przeciwnika trzeba się przygotować, ale są tacy, którzy bardziej „leżą” od innych – ocenia siatkarka rzeszowskiej ekipy, Paula Szeremeta.

Od startu w niedzielne południe trudny do przejścia był blok gospodyń na prawej flance; niezależnie czy ustawiała go Szeremeta, czy Karolina Filipowicz, a doszczelniała Katarzyna Warzocha, czy Izabela Cieśnik. Z niewielkimi tylko zgrzytami rozwijał się też wynik – 3:0, 4;2, 4:4, 7:4, 8:6, 14:6 (as Barbary Adamskiej), 17:8, 19:9 (as Gabrieli Gasidło), 21:11 (as Cieśnik), 23:12, 24:13, 25:15. Do tego Magdalena Olszówka i Szeremeta dołożyły zbicia ze skrzydeł.
Ta druga – po rozlicznych poważnych problemach zdrowotnych i półrocznej przerwie – stara się iść śladem dawnej dyspozycji. – Czuję się już dobrze, drobne kłopoty kontroluje masażystka, ale do optymalnej formy siatkarskiej jeszcze trochę zostało. Nie miałam klasycznego okresu przygotowawczego, więc muszę teraz nadrabiać. Poza tym przeszłam kurację odchudzającą, zrzuciłam sporo kilogramów i w efekcie uciekła część dawnej siły uderzenia. Ale mam jeszcze sporo czasu, żeby ją odzyskać. Wierzę, że wejdziemy zarówno do majowego turnieju półfinałowego, jak i czerwcowego finałowego, do tej pory podjem sobie kotletów i się wzmocnię – żartuje atakująca, która przez kilka lat była jedną z najlepszych zawodniczek w kraju na drugoligowym froncie.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Od drugiej partii obaj trenerzy coraz bardziej rotowali składem. W Developresie regularnie zmieniały się libero: Paulina Peret (przy serwisie przeciwnika) i Paulina Pyrć (przy serwisie swojej drużyny), a z trójki przyjmujących częściej odpoczywała w kwadracie Olszówka uskarżająca się na bóle pleców. Adamska, Cieśnik i Grzelak pociągnęły zagrywką, przytomnie na siatce spisywała się Filipowicz (wrzuciła w pole gości przechodzącą piłkę, a krótką – w równie trudnej sytuacji – wystawiła jedną ręką). Na tablicy świeciło się 2:0, 2:2, 5:3, 8:3, 12:5, 15:6, 15:9, 18:9.
Po drugiej stronie całkiem nieźle prezentowała się 15-letnia Julia Skowron, wychowanka UKS 22 Kraków, wypożyczona do Pogoni na obecny sezon. W kilku sprawdzianach poradziła sobie i w przyjęciu, i na siatce, a po jej asie różnica zmniejszyła się do 18:12. Kiedy kolejnego zaaplikowała rzeszowiankom o rok starsza, o posturze elfa, Aleksandra Kośmider (wcześniej błysnęła też sprytną kiwką) – było już tylko 20:15, a po kontrze Agnieszki Woźniak – 20:16. Podania Agaty Wilk i Adamskiej oraz atak Gasidło wyjaśniły jednak sytuację – 25:17.
Ta ostatnia zaczęła trzeciego seta od dwóch asów (5:1), a wraz z Szeremetą i Adamską przekazywały sobie pałeczkę w sztafecie ataku z lewej i prawej flanki. Przewaga na ogół się powiększała – 8:2, 10:4, 12:7, 15:7, 16:8, 20:13, 22:14 – redukowały ją nieco akcje Kai Rydzyńskiej, Woźniak i Jagody Szkodny (16:12, 22:16). Sprawę zamknęła Karolina Grzelak – 25:17.

Obecny play off jest dla Pauli Szeremety szóstym z rzędu w II lidze. W poprzednich pięciu, w barwach UMKS Łańcut i Szóstki Biłgoraj, jeszcze pod panieńskim nazwiskiem Rauch, za każdym razem awansowała do finału, a dwukrotnie także do turnieju mistrzów grup. – Już wiem, że zaraz pan zada jedno z tych pytań, których nie lubię – kiwa głową 24-letnia siatkarka. – Dlaczego ani raz nie awansowałyśmy do I ligi?… Nawet czasem się zastanawiałam, czy nie przynoszę pecha. Mam nadzieję, że nie.
We wspomnianych sezonach była autentycznym koniem pociągowym swoich drużyn, niekiedy aż do zamęczenia, często brakowało jej wsparcia, a rywalki ustawiały blok prawie wyłącznie na nią. – Teraz mamy wyrównany zespół, atak się rozkłada, praktycznie każda dziewczyna może kończyć – analizuje Paula, dla której ten sezon jest szczególny, gdyż chociaż jest rodowitą rzeszowianką, to barwy rzeszowskiego klubu (zaczynała tutaj w Zelmerze i AKS) reprezentuje po wielu latach przerwy.

Trzeci mecz odbędzie się w Proszowicach, w sobotę, 20 kwietnia, o g. 18. Pisaliśmy w relacji z wczorajszego meczu TUTAJ o zabiegach w celu jego przełożenia, aby zawodniczki Developresu mogły zagrać w półfinałowym turnieju akademickich mistrzostw Polski, 19-21.4. – Ostatecznie termin się nie zmieni: o tydzień wcześniejszy nie odpowiadał Pogoni, a nam nie pasowało grać w trakcie tygodnia, przed weekendem lub po – opowiada trener rzeszowianek, Tomasz Kamuda. – Pozwolę dziewczynom wystąpić w drużynie Uniwersytetu Rzeszowskiego w piątek, 19 kwietnia, a jeśli wygramy w sobotę i awansujemy – to także w niedzielę.
Specyfika bieżących rozgrywek II-ligowych polega również na tym, że półfinał play off jest ważniejszy od finału. Przejście obecnej fazy daje awans do ogólnopolskich turniejów półfinałowych, bo wychodzą po dwie drużyny z grupy. Od finału zależy, do którego turnieju, z jakimi przeciwnikami się trafi. – Racja, finał w grupie to przede wszystkim prestiż, a na konkretne zespoły w fazie ogólnopolskiej nie ma się co ustawiać, bo tam nie będzie raczej lepszych i gorszych – podkreśla Paula Szeremeta. – Każde zwycięstwo, przejście kolejnej rundy jest fajne, ale liczę, że wreszcie przyszedł ten czas, aby się cieszyć z awansu do I ligi…
PAWEŁ FLESZAR

O planach Developresu na następny sezon seniorski (pierwszo- lub drugoligowy) oraz o tworzeniu przezeń młodzieżowej akademii siatkówki można przeczytać TUTAJ.

DEVELOPRES Rzeszów – PALEO POGOŃ Proszowice 3:0 (25:15, 25:17, 25:17)
Sędziowali: Krzysztof Kapusta i Paweł Jeżyna (Radom). Widzów: 60.
Stan rywalizacji: 2-0.
DEVELOPRES: Filipowicz, Olszówka, Cieśnik, Szeremeta, Adamska, Warzocha oraz Peret (l), Pyrć (l), Wilk, Gasidło, Myjak, Grzelak. Trener: Tomasz Kamuda.
POGOŃ: Koperczak, Woźniak, Szymska, Żyła, Szkodny, Rydzyńska oraz Bucka (l), Pasternak (l), Noga, Skowron, Kośmider. Trener: Dariusz Pomykalski.

Komentowanie zablokowane.