Kąsa jak Dziki

Piłkarze krakowskiej Wisły zaczęli spotkanie z Arką od 0:1, ale potem strzelili jej pięć goli, z czego trzy zaliczył – już po raz drugi w listopadzie – Rafał Boguski.

Tydzień temu wiślacy doznali klęski (2:6) w Szczecinie. – Dziękuję drużynie, że zostawiła to „z tyłu”, a zagrała w piłkę tak, jak ćwiczymy na treningach – mówi Kazimierz Kmiecik, formalnie I trener (bo z licencją), a faktycznie drugi, gdyż gospodarzy prowadził stojący przy linii Radosław Sobolewski.
Ich podopieczni jednak na początku ciągle grali tamten mecz. Już w 5. minucie Dominik Hofbauer dośrodkował z prawej strony z rzutu wolnego, a Marcin Warcholak główkował niezbyt mocno, ale idealnie przy słupku. Wkrótce Łukasz Załuska kiwał się w polu karnym z Yannickiem Kakoko, a futbolówkę wybił pod nogi innego rywala, więc miejscowi fani mogli być pełni obaw o wynik.
Wydawało się wtedy, że jeszcze wszystko może potoczyć się inaczej, ale Wisła to klasowy zespół, ma jakość – podkreśla Grzegorz Niciński, który przy Reymonta zdobywał dwa pierwsze mistrzostwa Polski „Ery Cupiała” plus Puchar Polski i Puchar Ligi, a dzisiaj po raz pierwszy przyjechał tu jako trener.
W 18. minucie Adrian Błąd podał idealnie między dwóch przeciwników, Dariusz Zjawiński znalazł się sam na sam, lecz Załuska obronił i był to przełomowy moment konfrontacji.

Od piątkowej nocy Kraków spowijała gęsta mgła, jak na wrzosowiskach w starej angielskiej powieści kryminalnej. W sobotę wieczór nie wyłonił się z niej jednak przerażający Pies Baskerville’ów, tylko niepozorny i sympatyczny Boguski. Obecnie funkcjonuje on pod adekwatnym do wyglądu pseudonimem „Boguś”, ale przed laty przywiózł z ŁKS Łomża nieco już zapomnianą ksywę „Dziki”. Ona lepiej oddaje jego ostatnie zachowania: Rafał ma już siedem goli na koncie, zdobył hat-tricka kosztem Górnika Łęczna (opisywaliśmy to TUTAJ), a dzisiaj zaczął kąsać we wspomnianej 18. minucie. Bezpośrednio od interwencji Załuski poszła kontra, Petar Brlek wypuścił Patryka Małeckiego, po zablokowanej próbie tegoż piłka spadła pod nogi Boguskiego, który po ziemi, pod rękawicą bramkarza skierował ją do siatki.
Po upływie pół godziny spotkania idealnie w tempo zamknął przy dalszym słupku centrę „Małego” i opierając się kolanami na plecach gdynianina trafił precyzyjnie głową.
W drugiej połowie zaś zasuwał z futbolówką przy nodze od linii środkowej, zrazu po prawym skrzydle, dalej ściął do środka. Koledzy się rozbiegali, miał wyraźną ochotę im podać, ale w ślad za nimi podążali przyjezdni. Rafał zdobywał więc coraz to nowe wolne pole, aż uwieńczył całość płaskim uderzeniem. Swoją dzisiejszą postawę podsumował natomiast doskonale obliczoną w czasie asystą przy bramce Pawła Brożka, którego obsłużył z prawej flanki.

Trzeciego gola, jeszcze w 38. minucie, uzyskał Brlek, który przed pierwszym słupkiem przeciął dośrodkowanie Krzysztofa Mączyńskiego i celnie główkował.
Aktywa krakowian mogły być zresztą okazalsze. W pierwszej połowie Brożek przedryblawał za linią boczną pola karnego Konrada Jałochę, ten jednak przytrzymywał go za ramię, aż wreszcie przyblokowali napastnika defensorzy Arki. Na wstępie drugiej odsłony Jałocha był górą w sytuacji jeden na jeden z „Broziem”, potem nie zdążył on do świetnego zagrania Małeckiego, aż wreszcie trafił w słupek.
Na finiszu gospodarze zaprezentowali najładniejszą dzisiaj kombinację: Małecki ze środka odnalazł po prawej Bobana Jovicia, a ten dostrzegł w centrum „szesnastki” Mateusza Zacharę, jednak i tym razem z wyczuciem obronił golkiper gości.

Przez ostatnie dwadzieścia minut Wisła zwolniła trochę obroty, zeszli też z murawy jej najważniejsi zawodnicy. Dzisiaj bowiem zaczął się serial czterech z rzędu meczów przy Reymonta, zaplanowanych na 14 dni, czego kulminacją będą Wielkie Derby Krakowa, 10 grudnia.
Już w najbliższą środę jednak, o g. 20.30, ekipa „Białej Gwiazdy” podejmie w Pucharze Polski Lecha Poznań.
PAWEŁ FLESZAR

WISŁA Kraków – ARKA Gdynia 5:1 (3:1)
Bramki: Boguski 18, 30, 64, Brlek 38, Brożek 71. Sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork). Żółte kartki: Sadlok – Sobieraj. Widzów: 9132.
WISŁA: Załuska – Jović, Głowacki, Uryga, Sadlok (77. Mójta) – Popović – Boguski (73. Bartosz), Mączyński, Brlek, Małecki – Brożek (80. Zachara). Trener: Kazimierz Kmiecik.
ARKA: Jałocha – Zbozień, Sołdecki, Sobieraj, Warcholak – Vinicius, Łukasiewicz, Kakoko (66. Szwoch), Błąd (59. Yussuff) – Hofbauer – Zjawiński (46. Siemaszko). Trener: Grzegorz Niciński.

Pozostałe wyniki i tabelę Lotto Ekstraklasy można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.