Kasper Mikołaj Hamalainen

Piłkarze krakowskiej Wisły ponieśli drugą z rzędu, w pełni zasłużoną, porażkę. Tym razem ulegli na wyjeździe Lechowi Poznań, 0:2.

W tradycji Święty Mikołaj to starszy, zażywny jegomość z brodą, który z dalekiej Laponii przyjeżdża na saniach ciągniętych przez renifery i przywozi prezenty dla grzecznych dzieciaków. Oczekują go w Boże Narodzenie, choć dzień Świętego Mikołaja przypada dzisiaj, dla upamiętnienia biskupa Mikołaja z Miry. 6 grudnia natomiast podarki znajdują pod poduszką, w butach, skarpetkach i innych poręcznych miejscach.
A tu dzisiaj wieczorem na stadionie przy Bułgarskiej pojawił się równie sympatyczny przybysz z Finlandii (Laponia częściowo się z nią pokrywa). Śniegu trochę nasypało, ale zamiast sań poruszał się w korkach. Młody, szczupły i bez zarostu, za to prezenty rozdawał kolegom hojne, nie bacząc czy ktoś był grzeczny. No bo przecież o Luisie Henriquezie nie da się czegoś takiego powiedzieć (cwaniak i udawacz), a w 56. minucie Kasper Hamalainen uciekając do rogu jednym podaniem oszukał dwóch obrońców Wisły i wyłożył Panamczykowi piłkę nie w żadnej skarpecie, ale wręcz na patelni: po lewej stronie pola karnego. Luis kopnął ją prawą nogą w długi róg i po odbiciu od słupka wpadła do siatki.
W 82. minucie, przy drugim trafieniu gospodarzy, pomocnikiem Hamalainena (coś jak ten od dźwigania worka Mikołajowi) był Karol Linetty, wypuszczając go prostopadłym podaniem. Fin szarpnął do linii końcowej i stamtąd wycofał, wypracowując świetną pozycję Gergo Lovrencsicsowi, który nie miał problemów z zamienieniem jej na gola.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

W tym tygodniu wiślacy ponieśli już jedną dotkliwą, wyjazdową porażkę, w poniedziałek – 2:5 – z Jagiellonią (opisywaliśmy ją TUTAJ). Bezpośrednio z Białegostoku pojechali do Grodziska Wielkopolskiego i w ośrodku Groclinu przygotowywali się do konfrontacji z Lechem, co chyba nie było najszczęśliwszym pomysłem, gdyż najwyraźniej nie mieli, gdzie i kiedy „wyczyścić” sobie głów.
Dzisiaj byli jeszcze bardziej biernymi asystentami niż w cztery dni temu. Nieźle pokazują to statystyki; w dośrodkowaniach – 26 do 5 na korzyść miejscowych, w rzutach rożnych – 10 do 1, w strzałach – 17 (w tym 7 celnych) do 7 (3 celne). Te strzały zresztą trudno tak nazywać, bo Michał Chrapek na początku i Emmanuel Sarki na końcu praktycznie podawali Maciejowi Gostomskiemu. Ten drugi trochę wcześniej fatalnie też spatałaszył.

Poznaniacy natomiast przez większość meczu parli do przodu, niezależnie jak porywista była akurat wichura i jak dużo śniegu akurat nawiało. Nie zniechęcali się brakiem wymiernych efektów – wszak długo blokowali ich defensorzy „Białej Gwiazdy”, bądź sami uderzali niecelnie – i stwarzali coraz większe zagrożenie. W 37. minucie Ostoja Stjepanović wybił futbolówkę Hamalainenowi bardzo ryzykownym wślizgiem w „szesnastce”, po dwóch minutach Manuel Arboleda główkował po koźle w słupek, a Henriquez spudłował dobitkę, tuż przed przerwą zaś Szymon Pawłowski uwieńczył finezyjny drybling wrzutką, a główkę Łukasza Teodorczyka instynktownie zatrzymał Michał Miśkiewicz.
Z takim samym nastawieniem lechici wyszli na drugą połowę, a o tym jak głęboko cofnęli się przyjezdni świadczy fakt, że obrońca Henriquez przy pierwszej bramce już po raz kolejny podłączył się do akcji swojego zespołu. Resztę załatwił Kasper Mikołaj Hamalainen.
Przed pauzą zimową odbędzie się jeszcze jedna kolejka T-Mobile Ekstraklasy. Wisła, w poniedziałek, 16 grudnia o g. 18, podejmie Pogoń Szczecin.
PAWEŁ FLESZAR

LECH Poznań – WISŁA Kraków 2:0 (0:0)
Bramki: Henriquez 56, Lovrencsics 82. Sędziował: Paweł Gil (Lublin). Żółte kartki: Douglas, Trałka, Ślusarski, Możdżeń – Garguła, Bunoza, Burliga. Widzów: 10 432.
LECH: Gostomski – Możdżeń, Arboleda, Douglas, Henríquez – Linetty, Trałka – Pawłowski (89. Jakóbowski), Hamalainen (83. Kownacki), Lovrencsics – Teodorczyk (46. Ślusarski). Trener: Mariusz Rumak.
WISŁA: Miśkiewicz – Burliga, Głowacki, Jovanović, Bunoza – Stjepanović (74. Piotr Brożek) – Boguski, Chrapek (60. Sarki), Garguła, Guerrier (79. Małecki) – Paweł Brożek. Trener: Franciszek Smuda.

Pozostałe wyniki i tabelę T-Mobile Ekstraklasy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.