Kat własnego chowu Rafała Knapa

Koszykarze AGH Kraków pokonali rezerwy MKS Dąbrowa Górnicza, 98:65, a we wtorek zmierzą się z jego ekstraklasową drużyną. Tego dnia okaże się też, czy akademicki klub będzie gospodarzem Final Four Pucharu Polski i czy zdobędzie mistrzostwo Małopolski juniorów.

W pierwszej połowie narzucało się istotne pytanie: „Dlaczego tak prezentujący się MKS II plasuje się tak nisko w drugoligowej tabeli i nie odniósł jeszcze zwycięstwa?”. Nastolatkowie z Zagłębia przegrali wprawdzie otwarcie z Maciejem Majem, 7:8, ulegali jeszcze 7:13 i 12:15, jednak potem coraz bardziej znacząco wpływali na obraz meczu i wyniku. Bardzo dynamiczni, odważnie wjeżdżali na kosz wyższych i starszych gospodarzy. Smaczku sprawie dodawał fakt, że przygotowuje ich fizycznie trener… AGH – Piotr Biel, który odpowiada za motorykę nie tylko ekstraklasowego MKS (niedawno pod kierunkiem nowego głównego coacha, znanego Chorwata Drażena Anzulovicia), ale porankami ćwiczy również z klubową młodzieżą. W obronie stali strefą, a na komendy Rafała Knapa, wyskakiwali w różnych wariantach pressingu na 3/4 bądź połowę boiska.
Tak osiągnęli 19:16, zwyciężyli w pierwszej kwarcie 22:21, w drugiej odrobili straty z 22:29, a kiedy najniższy na placu 16-latek Adam Skiba skradł piłkę w ofensywnej zbiórce i wrzucił ja do „dziury” – przeważali 34:31.
– Proszę popatrzeć na raporty z poprzednich meczów; zwykle mamy pierwszą lub drugą połowę dobrą – podkreśla szkoleniowiec gości, odbierający od znajomych gratulacje za postawę podopiecznych. – Na ile wystarcza siły, kompresji fizycznej, możemy podjąć walkę. Na cały mecz jednak ich brakuje, co jest skutkiem wieku chłopaków. Trzeba na to poczekać, dbając o ich psychikę, żeby nie podłamywały ich niepowodzenia.

Przed przerwą jeszcze dwa razy przytomnie odnalazł się w dobitce Tomasz Palmowski, Maj z rozmachem zapakował z góry, a Robert Kolka ukłuł z dystansu i miejscowi okiełznali rezultat (42:36). Ich trener Wojciech Bychawski funkcjonował jednak na wysokich decybelach w szatni, skąd jego drużyna wyszła bardziej zmobilizowana. Docisnęła w defensywie, kontrami rządził Tomasz Zych, który zaliczył dzisiaj aż 15 asyst, a w jednej z penetracji tak sprytnie nabrał na faul młodego rywala, że ten dziwił się długo i szczerze, że aż rozczulająco.
Konsekwentnie obsługiwali również wysokich w pobliżu tablicy; Bartłomiej Podworski zanotował m.in. dwie akcje 2+1 (a w całym spotkaniu, na wyciągniętych wysoko rękach, doniósł 6 z 7 piłek), Damian Kalinowski zaś urozmaicał to odskokami na obwód i dwoma trafieniami za trzy. W czym sekundował mu Kolka. – Mój kat własnego chowu – uśmiecha się Knap, który prowadził Roberta w GTK Gdynia. – Przy nim nie mogliśmy już dłużej stać strefą i musieliśmy zmienić ją na „każdy swego”.
Szybko zrobiło się 52:38, dalej 62:39 i – po trzeciej ćwiartce – 78:45. W ostatniej części akademicy utrzymywali kontrolę, przez kilka minut testowali defensywę na całym boisku, a drugi trener Andrzej Urban tym razem sygnały do niej dawał „z wewnątrz”. Wobec kłopotów personalnych zagrał dwadzieścia minut i błysnął sekwencją pivotów na jednej nodze, którymi oszukał dwóch obrońców i nurkując trafił z bliska.
W ostatnich 14 sekundach, przy 98:65 Tomek Zych już tradycyjnie dotarł tylko do linii środkowej, gdzie zaczął przybijanie „piątek” na podziękowanie. Co ciekawe, niezależnie od sytuacji Rafał Knap unikał wykorzystywania czasów na żądanie. – Tutaj robię to ze względów szkoleniowych, przygotowując chłopaków do postępowania w rozgrywkach młodzieżowych. Moje drużyny są w stanie biegać przez cały mecz, więc przerwa staje się oddechem dla przeciwnika, a nie dla nas. Dlatego nie biorę ich, nawet jeśli przegrywamy 10-12 punktami, bo wiem, że jesteśmy w stanie zniwelować to kilkoma kontrami – wyjaśnia opiekun zespołu, którego celem są przede wszystkim mistrzostwa Polski juniorów U-18, ale zdobył też mistrzostwo Śląska w kategorii U-20.

W krakowskiej ekipie, liderującej na powrót w grupie C II ligi, zabrakło Jakuba Krawczyka i Michała Borówki. „Krawca” bardzo bolał mięsień uda, mocno zbity w dwóch kolejnych konfrontacjach, ale powinien dość szybko wrócić do zajęć. Michał natomiast po upadku w Rudzie Śląskiej ma spore problemy z prawym nadgarstkiem. – Zachodzi podejrzenie złamania kości łódeczkowatej. Na dodatek diagnostyka jest trudna. W poniedziałek ma USG i konsultację, po której okaże się, co dokładnie mu jest, jakie będą sposoby leczenia i ile potrwa przerwa – wyjaśnia Bychawski.
Następnym ważnym dniem będzie wtorek. Jego podopieczni, na prośbę Anzulovicia, pojadą do Dąbrowy Górniczej w roli sparingpartnera dla teamu z Tauron Basket Ligi. Tymczasem w Krakowie, o g. 17.30, w hali przy Reymonta, juniorzy U-20 zmierzą się z Wisłą w spotkaniu, którego stawką będzie pierwsze miejsce w Małopolsce.
We wtorek również zostanie rozstrzygnięty konkurs na urządzenie Final Four Pucharu Polski. – Wysyłamy wniosek o przyznanie organizacji – deklaruje trener, który niedawno odebrał nominację na członka sztabu reprezentacji Polski U-24 (opisywaliśmy to TUTAJ). Zostały już rozlosowane pary półfinałowe Final Four. Pierwszoligowy Exact Systems Śląsk Wrocław zagra z Decką Pelplin, a AGH z Jamaleksem Polonią Leszno, jedyną niepokonaną drużyną w II lidze, liderem grupy D.
PAWEŁ FLESZAR

AGH Kraków – MKS II Dąbrowa Górnicza 98:65 (21:22, 21:14, 36:9, 20:20)
Sędziowali: Andrzej Bartocha i Mariusz Godek. Widzów: 130.
AGH: Kolka 20 (4×3, 5 as., 2 prz.), Maj 16 (11 zb.), Podworski 14 (8 zb., 3 prz.), Zych 13 (1×3, 15 as., 7 zb., 3 prz.), Kaczmarski 2 oraz Kalinowski 11 (1×3, 7 zb.), Urban 8 (4 zb., 2 prz.), Palmowski 8 (11 zb., 2 prz.), Wojciechowski 4, Wasyl 2. Trener: Wojciech Bychawski.
MKS: Wieczorek 17 (2×3, 4 zb., 2 prz.), Wantuch 9 (4 prz.), Załucki 8 (1×3, 2 prz.), Boryka 7 (4 zb., 2 prz.), Matysiak 3 (4 zb.) oraz Piszczatowski 9 (1×3, 2 bl., 2 prz.), Skiba 6, Lewiński 6, Koćma, Niespor, Wit. Trener: Rafał Knap.

Komentowanie zablokowane.