Każdy dzień jest dobry na urodziny

Siatkarki Kampusu Wielickiego odniosły piąte z rzędu zwycięstwo 3:0, tym razem z Aktywnymi Raba Wyżna, które złapały zadyszkę po dobrym początku debiutanckiego sezonu w III lidze.

U przyjezdnych zabrakło jednej z dwóch (obok Katarzyny Krasińskiej) rutynowanych zawodniczek, rozgrywającej Doroty Dorcz-Lubińskiej, co jednak nie miało poważnego znaczenia wobec ich olbrzymich kłopotów z przyjęciem. Urszula Mazur już na dzień dobry wywindowała serwisem wynik do 11:1, asy Agnieszki Starowicz podwyższyły go do 15:2. Udanie na środku spisywała się Weronika Halverscheid, a kiedy poszła za linię końcową – dopisała się do listy punktowych zagrywek. 23:8, 24:9, 25:11.
Druga partia zrazu przebiegała podobnie, bo Olga Stasiak po paru ścięciach zanotowała asy na 8:3 i 10:3, a Weronika Ochońska – na 12:4. W podobny sposób odgryzły się jednak Katarzyna Stasiak i Paulina Garlacz, a dzięki ustabilizowanym na chwilę przyjęciu i obronie zanotowały wraz z koleżankami najlepszy dzisiaj fragment. Wystarczyło tego, by zmniejszyć różnicę do 14:11, lecz przerwała im Nadia Adamczyk, a po podaniach Mazur piłka trzykrotnie nie wróciła na jej stronę, inne zaś zatrzymał blok lub odesłały kontry. W jednej z nich Ula wypuściła z tyłu głowy na krótką Halverscheid, a przez całe spotkanie szukała za plecami w II linii Stasiak. – Żadnej „zbieranki”; cała drużyna to moje wychowanki od dawna ćwiczące razem. Niektóre mają ze mną po 10 lat stażu, bo zaczęły w pierwszej klasie podstawówki – wyjaśnia zrozumienie podopiecznych trener Jan Mazur, który przy 21:11… przesunął córkę z pola serwisowego do kwadratu rezerwowych, żeby dać szansę innej.

Kiedy w trzeciej partii Urszula błysnęła kiwką-zbiciem z drugiej piłki w trzeci metr, zrobiło się 8:4. Ekipa gości zbliżyła się na 8:7 i 9:8, ale postawa pod siatką chwalonej przez szkoleniowca za postępy Adamczyk oraz ataki Stasiak ustaliły tendencję – 13:8, 15:9, 18:10. Do końca konfrontacji siatkarki z Raby Wyżnej odrabiały po 1-2 „oczka” w każdym ustawieniu, a gdy zagrywała Garlacz (m.in. as) – seria 4 pkt zmieniła rezultat na 22:19. Przy 23:20 nie odzyskały już inicjatywy, a sprawę zamknął plas Ochońskiej. – Miała jakiś czas temu „osiemnastkę”, zapraszam do odśpiewania „100 lat” – namawiał żartobliwie przez mikrofon szkoleniowiec. Kibiców za bardzo nie porwał (chyba mieli świadomość, że urodziny były ponad 4 miesiące temu), ale koleżanki odprawiły rytuał solennie.
Po powstaniu Solnej Wieliczka i przekazaniu do niej miejsca w II lidze oraz kilku seniorek, w MKS MOS zastanawiano się, czy ich zespół złożony z miejscowych dziewczyn nie powinien występować tylko w kategorii juniorek. – Przekonywałem, że jak nie będą w trzeciej lidze, to nigdzie nie będą. W juniorkach jest za mało sprawdzianów, a tu mamy mobilizację, koncentrację – tłumaczy Mazur. – Cieszę się, że udało się wystartować dzięki pomocy Kampusu Wielickiego i miasta.

Współpracują z Solną; w poniedziałki w jej treningach uczestniczą Urszula, Olga i dwie Weroniki. – Korzyść jest obopólna – uważa ich opiekun. Z występów zarówno w III lidze, jak i rozgrywkach młodzieżowych, zrezygnowała natomiast Maria Maszek, bohaterka ubiegłosezonowego finału mistrzostw województwa juniorek. – No i spotkania z Legionovią w ćwierćfinale mistrzostw Polski w Sandomierzu, gdzie obijała na bloku Malwinę Smarzek – uśmiecha się Jan Mazur. – „Mery” wybiera się na medycynę i postawiła na przygotowania do matury. Co chciałbym osiągnąć w juniorkach? Nie mam konkretnego celu. Faworyci są gdzie indziej, a my chcemy sprawić niespodziankę.

Aktywne miały już na koncie trzy trzypunktowe zwycięstwa, w tym dwa cenne, ale z wyjazdów do powiatu wielickiego wracają z jednym tylko setem (1:3 z Salosem Staniątki przed tygodniem). – Nie wiem, co się stało – kręci głową ich trener, Ryszard Szawernoga. – Gdybyśmy zaprezentowali się tak, jak kilka tygodni temu, to dzisiaj przynajmniej byłby mecz. Bo tego, co pokazaliśmy tutaj nie nazywajmy meczem…
Kiedyś działał w drugoligowej siatkówce pod szyldem AZS Politechniki Krakowskiej; był wiceprezesem, fotografem, reporterem. W 2013 roku zaczął pracować z drużyną Carliny Rabka Zdrój, po sezonie skład przeniósł się do Raby Wyżnej, po kolejnym – triumfował w IV lidze. – Trochę brakuje nam zawodniczek; liczyłem, że przyjdzie kilka, a dołączyła tylko Kasia Krasińska – utyskuje. – Co jest fajne – pojawiają się dzieciaczki. Jedną grupę mamy w Rabie Wyżnej, kolejna jest w Gorcach Nowy Targ, gdzie prowadzi ją Kaśka. Po 30 latach coś się dzieje w żeńskiej siatkówce na Podhalu…
PAWEŁ FLESZAR

O zwycięstwie w meczu na szczycie II ligi siatkarek Solnej Wieliczka można przeczytać TUTAJ.

KAMPUS WIELICKI – AKTYWNI Raba Wyżna 3:0 (25:11, 25:15, 25:20)
Sędziowali: Marcin Bednarz i Paweł Biederman (Kraków). Widzów: 60.
KAMPUS: Mazur, Starowicz, Adamczyk, O. Stasiak, W. Ochońska, Halverscheid oraz Siuda (l), Bieniak (l), Drej, Wesół, Stanisz, Huk. Trener: Jan Mazur.
AKTYWNI: K. Stasiak, Garlacz, D. Hudomięt, Waśko, Krasińska, Grzybacz oraz K. Hudomięt (l), Talip. Trener: Ryszard Szawernoga.

Komentowanie zablokowane.