Kobieta pracująca na prawym skrzydle

W turnieju siatkarek w Jarosławiu triumfowała Solna Wieliczka, która w czterech spotkaniach nie straciła seta, a najlepszy występ zanotowała w finale, przeciwko miejscowemu MKS SAN-Pajda.

Wielicki klub jest trzymiesięcznym niemowlakiem, ale zawodniczki ma doświadczone. Co było widać w skali turnieju, meczów, ale i poszczególnych akcji. Jak jedna z finałowych, kiedy po złym przyjęciu Solnej rywalka zbierała się do dobitki, a Iwona Urbanik (Kuskowska) skoczyła w tempo, wyhamowała ją i przepchnęła.
Wraz z koleżankami na ogół grała na pierwszym biegu, drugi wrzucały w decydujących fragmentach setów. – Jesteśmy po trzech tygodniach treningów dwa razy dziennie i w tej chwili to naturalne – tłumaczyła prowadząca drużynę Katarzyna Wąsowska.
Gospodynie z kolei przystąpiły do ostatniego spotkania po bardzo dobrym występie w półfinale, kiedy dwóch partiach zniszczyły Tomasovię Tomaszów Lubelski, pozwalając jej zdobyć łącznie zaledwie 19 punktów (składy i wyniki znajdują się pod tekstem). – O wszystkim decydowała zagrywka: kierunkowa, fajna, mocna – cieszył się opiekun jarosławianek, Piotr Pajda. – Taktycznie unikały libero Sylwii Bieleckiej, bo ona gwarantowała dokładny odbiór, co kończyło się szybkim atakiem z drugiej strony.
Chwalił za serwis wszystkie podopieczne, zwłaszcza autorki okazałych serii, Karinę Chmielewską i Katarzynę Saj.

Niedzielne popołudnie jednak w niczym nie przypominało wcześniejszego półtora dnia turnieju. Przyjezdne nie miały problemów z przyjęciem, zabezpieczona przez linię na czele z Weroniką Oliprą. Odskoczyły od razu – 2:0, 5:1, 7:2, 10:4 – miejscowe zbliżyły się na 12:10, lecz nie wytrzymały presji, przestrzeliwując czterokrotnie. Dobiła je Aleksandra Król; „gwoździem” wbitym z obejścia i czymś, co w koszykarskiej NBA nazywają „monster block” (tyle że oburącz). 18:11, 20:12, 20:14, 23:14, 25:16.
Marta Świerczyńska nie ma aż takiej siły i dynamiki, za to dysponuje ogromnym zasięg i sporym wyczuciem, więc w drugiej odsłonie przejęła od Oli pałeczkę. Od 12:9 do 21:9 kontrolowała przestrzeń nad siatką, rozdając „czapy”, bądź je doszczelniając. Usiłując ją ominąć przeciwniczki nadziały się na Katarzynę Świeży, a poza tym biły w aut lub siatkę. Przy 23:10 Marta błysnęła jeszcze czystą, sytuacyjną wystawą ze środka na prawą flankę.
W trzeciej partii drogę po prostej znalazły Magdalena Trojnar i Joanna Waszyńska, ta druga bardzo ładnie zameldowała się też z piątej strefy. To pozwoliło utrzymywać bliższy kontakt. Solna oderwała się po dwóch ścięciach Magdaleny Tyrańskiej (18:15 – jedno wzdłuż siatki, w pół metra), a potem akcjach Magdy Żochowskiej oraz Król z Pauliną Stojek (blok) i w pojedynkę. 23:18, 25:19.

Wąsowska mieszała składem, trzy przyjmujące spędziły na parkiecie równo po dwa sety, spory fragment zaliczyła druga rozgrywająca Paulina Kerep. W innej rotacji uczestniczy Izabela Cieżyńska. Jest jak „kobieta pracująca” z „Czterdziestolatka”, która w kolejnych odcinkach serialu pojawiała się w nowych wcieleniach. Tyle że Iza swoje zmienia w częstszym rytmie.
Kiedy po południu wchodziła z torbą fizjoterapeutki do hali, sporo obowiązków już miała wykonanych, ponaklejane były m.in. „tejpy”. Jeszcze, wprost na parkiecie, wymasowała plecy Stojek, a potem przeszła do innej roli, przeprowadzając pełną rozgrzewkę bez piłek.
Na przełomie maja i czerwca wydawało się, że na tym jej zadania się skończą, ale z siatkówki zrezygnowała Alicja Nabielec, nie mogąc pogodzić jej z pracą zawodową. Najprostszym rozwiązaniem na znalezienie dublerki dla Żochowskiej było więc namówienie Izy, która przez dwa ostatnie lata ograniczała się do rozgrywek akademickich. I tak w dzisiejszym finale przypomniała, że II liga to dla niej nie pierwszyzna, bo występowała w niej w barwach Warmissu Volley Olsztyn i Orła Elbląg, a zanim przestawioną ją na środek była kompetentną prawoskrzydłową.

Cieżyńska jest absolwentką krakowskiej Akademii Wychowania Fizycznego i myśli o studiach doktoranckich. Rekrutacja odbędzie się w pierwszej połowie września, ale wcześniej jej drużynę czeka najpoważniejszy sportowy sprawdzian okresu przygotowawczego. W pierwszy weekend miesiąca do hali „Solne Miasto” zawitają dwie ekipy z Orlen Ligi: SK bank Legionovia (6. miejsce w minionym sezonie) i Developres SkyRes Rzeszów oraz I-ligowy KS Jastrzębie Borynia. Program turnieju „O Solną Piłkę” można znaleźć poniżej.
PAWEŁ FLESZAR

Galerię z finału można znaleźć TUTAJ, relację z meczu o 3. miejsce – TUTAJ, a z pierwszego dnia turnieju – TUTAJ.

o 1. miejsce:
MKS SAN-PAJDA Jarosław – SOLNA Wieliczka 0:3 (16:25, 12:25, 19:25)
Sędziowali: Tomasz Stefanowski (Jarosław) i Tomasz Kida (Lubaczów). Widzów: 50.
SAN-PAJDA: Chmielewska, Waszyńska, Saj, Chmielarczyk, Trojnar, Pisarczyk oraz Kłus (l), Macek, Brzezińska. Trener: Piotr Pajda.
SOLNA: Urbanik, Stojek, Świerczyńska, Cieżyńska, Świeży, Król oraz Olipra (l), Tyrańska, Żochowska, Kerep. Trener: Katarzyna Wąsowska.

półfinały:
MKS SAN-Pajda – Tomasovia Tomaszów Lub. 2:1 (25:9, 25:10, 18:25), Solna – Szóstka Mielec 3:0 (25:23, 25:21, 25:22)

o 5. miejsce:
Developres MKS V LO Rzeszów – GLKS Nadarzyn 3:0 (25:17, 25:20, 25:10).

Harmonogram turnieju „O Solną Piłkę”
Wieliczka, hala „Solne Miasto”, ul. Kościuszki 15
sobota, 5 września
g. 11: SK bank Legionovia – Jastrzębie Borynia
g. 13.30: Solna Wieliczka – Developres SkyRes Rzeszów
g. 16: Developres – Jastrzębie
g. 18.30: Solna – Legionovia
niedziela, 6 września
g. 11: Solna – Jastrzębie
g. 13.30: Legionovia – Developres

Komentowanie zablokowane.