Kolorowe popołudnie na Wawelu

W spotkaniu dwóch trzecioligowców, którzy przemeblowali składy, lepsi byli ci, którzy zrobili to mocniej: Wawel Kraków – Grunwald Chełmek 1:3.
Grający trener zwycięzców, Michał Skrzypiński przeniósł się ze środka na prawe skrzydło, a Marek Adamaszek, który w tym sezonie bywał nawet libero (relacja TUTAJ) – z lewej flanki na środek. – Nasza gra kuleje, bo brakuje nam środkowego Dawida Rejdycha, który najpierw został potwierdzony do nas przez MZPS, a kiedy Janina Libiąż zaczęła uzurpować sobie prawa do niego, Związek zawiesił transfer i kazał nam się porozumieć – opowiada Skrzypiński. – Nie będziemy tego robić, bo uważamy, że skoro MZPS miał podstawy, aby najpierw wystawić stosowny dokument, to teraz powinien wziąć za tę sprawę odpowiedzialność. Czekamy na rozpatrzenie naszego odwołania do Wydziału Gier.
W Wawelu natomiast jeden środkowy zrezygnował z gry, inny odniósł kontuzję, więc z konieczności na tej pozycji występuje atakujący Janusz Marczyk. – Nie ma na niej doświadczenia, więc nie można od niego pewnych rzeczy wymagać – wyjaśnia szkoleniowiec gospodarzy, Paweł Wójcik.
Goście znacznie więcej punktów zdobyli więc z krótkiej, czy to Adamaszek, czy Piotr Książek. – Znam doskonale Piotrka, bo był naszym zawodnikiem, gdy wchodziliśmy do III ligi i w następnym sezonie – kiwa głową Wójcik. – Powiedziałem chłopakom, jak mają do niego skakać, robili to dobrze, ale wtedy zaczął kiwać…


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

W pierwszym secie jego podopieczni serwowali jak u siebie (asy Sebastiana Masela, Marcina Lasonia, a w dwóch obejściach – Patryka Węzińskiego) i atakowali po autach jakby hala przy ul. Podchorążych była dla nich obca. 4:4, 6:4, 6:7, 10:13, 11;14, 16:15, 16:18, 17:20. Dobry patent znalazł Książek, który zagrywał aż spod bramki do piłki ręcznej, daleko za boiskiem. Od stanu 19:20 dwie kontry skończył Skrzypiński (w tym ostatnią), a po jednej Adamaszek i Książek.
W drugiej partii popełniali jednak masowo błędy, młodzi krakowianie ustawili szczelny blok i wynik zmienił się diametralnie – 3:0, 7:1, 10:2, 12:5. Na dodatek wyróżniający się już wcześniej rutynowany Marek Nowak, po zbiciu z prawej flanki i asie serwisowym z wyskoku, zaczął uskarżać się na kolano. Ekipa z Chełmka nie miała już zmiany (w ogóle było już rezerwowych), więc Nowak musiał pozostać na parkiecie do końca tej odsłony, lecz nie dostawał piłek do ataku (za wyjątkiem jednej, przypadkowej). Ciężar jednak wziął na siebie Skrzypiński, różnica zmalała (14:8, 14:10, 17:10, 17:14, 21:20), a po ścięciu Jakuba Wabika, „czapie” Książka i siatce miejscowych zrobiło się 23:23, potem 24:24. Drugiego setbola dał kolegom Węziński, a zamknął sprawę błąd odbicia Grunwaldu.

Trzeciego seta prawie nie było – 2:5, 5:9, 7:11, 8:17, 12:17, 13:19 – bo przyjezdni najpierw byli spokojniejsi w długich wymianach, a potem zaczęli punkty zyskiwać szybko, podaniami i blokiem. Frustracja „Wojskowych” objawiła się nieoczekiwanie; po odgwizdaniu „podwójnej” przy stanie 14:20 najpierw ruszył z pretensjami do sędziego Piotr Fenoszyn i dostał żółtą kartkę, jeszcze ostrzej protestował Wójcik i zobaczył czerwoną, co jednocześnie zmieniło zapis na 14:21. Rozstrzygnięcie zapadło wkrótce (18:25), ale kolorowe popołudnie trwało, bo w czwartym secie Wawel otrzymał jeszcze jedno „żółtko” – za opóźnianie wyjścia na boisko po przerwie na żądanie.
Długo w tamtym okresie wydawało się, że goście zaksięgują trzy punkty bez zbędnych emocji, bo od 7:4 przekręcili rezultat na 7:9, 11:13, 13:16, 15:19, 17:21, 19:23. Tak się nabuzowali, że zaczęli przedrzeźniać młodych „Wawelowców”, którzy wcześniej prowokowali ich typowymi okrzykami z młodzieżowej siatkówki („Samolot!„, „Podwójnaa!”, itp.), a od 21:24 mieli trzy meczbole i prostą drogę do domu. Pierwszego obronił Marczyk uderzeniem z krótkiej, przy drugim Skrzypiński spudłował, ale przy trzecim przyłożył po prostej jak trzeba i ze spokojem obserwował jak piłka podbita przez libero Wawelu, Krystiana Zawadzkiego wraca wysokim łukiem na jego stronę, na aut. Tyle że ona spadła… na linię. 24:24. Najszybciej otrząsnęli się z zaskoczenia Adamaszek i Paweł Rejdych, którzy postawili blok (24:25), a ostatni atak krakowian zatrzymał się na siatce (24:26).
Grunwald dzięki temu zachował szanse na wejście do czołowej czwórki, po pierwszej rundzie. – Ostatnio jestem tak zdegustowany naszą postawą, ze nie patrzę na tabelę – komentuje zgryźliwie Michał Skrzypiński.
Nieważne, z kim gramy; czy z bardzo dobrym przeciwnikiem, czy z dobrym, czy z przeciętnym, prezentujemy się podobnie i często tak samo wyglądają końcówki w naszym wykonaniu – kręci głową Paweł Wójcik.
PAWEŁ FLESZAR

WAWEL Kraków – GRUNWALD Chełmek 1:3 (22:25, 26:24, 18:25, 24:26)
Sędziował: Bohdan Drab i Jacek Nowakowski (Kraków). Widzów: 30.
WAWEL: Fremel, Lasoń, Masel, Węziński, Kołodziej, Marczyk oraz Nowakowski (l), Zawadzki (l), Andruszków, Fenoszyn, Zych, Pieniążek. Trener: Paweł Wójcik.
GRUNWALD: Rejdych, Wabik, Książek, Skrzypiński, Nowak, Adamaszek oraz Gormularz (l), Urbaniak, Słysz. Trener: Michał Skrzypiński.

Pozostałe wyniki i tabelę III ligi siatkarzy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.