Korkociąg nie służy tylko do szampana

Siatkarze AGH AZS Kraków są w trakcie morderczego rajdu po kraju. Może on mieć wpływ na ich sytuację w tabeli nie tylko na koniec grudnia, ale i sezonu zasadniczego.

15 listopada – 13 grudnia, cztery tygodnie, dziewięć meczów, wyjazdy. Zaczęło się najdłuższym, do Szczecina, i wynik był najlepszy – odwrócenie losów spotkania od 0:2 do 3:2. Później zrobiło się mniej przyjemnie, choć bywało efektownie (konfrontacja z liderem, Camperem Wyszków). Słabszą grę przy pucharowym zwycięstwie z Avią Świdnik można było tłumaczyć zlekceważeniem outsidera, ale niewykluczone, że trzeba ją tłumaczyć tym, co uwidoczniło się podczas spotkania ze Ślepskiem Suwałki (opisywaliśmy je TUTAJ). Akademikom brakowało „powera”, wyglądało jakby nawarstwiające się zmęczenie odebrało im część dotychczasowej siły w ataku. Być może nie poradziliby sobie z doskonale usposobionymi rywalami, ale rozmiary porażki byłyby mniejsze.
Inna sprawa, że Ślepsk – który awansował dalej w Pucharze Polski – również musi grać systemem sobota, środa, sobota. Jak profesjonalne, wyczynowe drużyny, które mają czas na efektywną pracę i na odpoczynek. A w składzie krakowian są głównie studenci Akademii Górniczo-Hutniczej. Uczelni technicznej, na której wiele zajęć jest obowiązkowych, a część nakłada różne obciążenia nie tylko w czasie sesji, ale i semestru.

– Zauważam, że jak niektórzy od rana posiedzą na zajęciach, to wieczorem na treningu oczy im się przymykają – mówi szkoleniowiec AGH AZS, Andrzej Kubacki. – Nie ma innego wyjścia, musimy się z tym zmierzyć, zresztą było to oczywiste już wcześniej. Muszą trenować, muszą chodzić na zajęcia, muszą się uczyć.
Generalizując, tak poprzedni, jak i obecny sezon dają materiał do przemyśleń, do jakiego pułapu można budować akademicką drużyny w lidze centralnej. Akademicką – tzn. złożoną ze studentów i akademicką – czyli funkcjonującą na obiektach uczelni. Już wiadomo, że praktycznie niemożliwe jest korzystanie z hali AGH przez kilka przedpołudni w tygodniu (a profesjonalne drużyny tak trenują), bo od października do czerwca są tam zajęcia dydaktyczne. Siatkarze wchodzą w środy na jeden sektor, co np. przydaje się w obecnym okresie do zrobienia rozruchu przedmeczowego. Kiedy jednak mają zaplanowane zajęcia przed piątkowym wyjazdem, na ogół zwiedzają krakowskie obiekty: Wisła, Bronowianka, Kolna…
Wracając do trudności zarysowanych wcześniej: – Trzeba każdą wolną chwilę wykorzystać na odpoczynek i dobrze spożytkować każdą minutę treningu – przedstawia nieco idealistyczną receptę Kubacki. – To w większości młodzi chłopcy, różnie sobie radzą. Jest to jednak dobre przetarcie dla nich. Jeśli je wytrzymają – niezależnie od wyników – zaprocentuje w przyszłości.

Opiekun akademików nie lubi rozważać ligowej kolejności, jej przetasowań, wpaja też to podejście podopiecznym, którzy publicznie nie dają się wyciągnąć na takie rozważania. Ale tabela jest jak miejsce po ukąszeniu komara – swędzi, a więc przypomina o sobie. I jest bezlitosna – zlicza zdobycze, kierując się regulaminem, a nie wrażeniem. Można wygrać cztery tie-breaki, efektownie, a nawet imponująco, i mieć z tego punkt mniej, niż za trzy zwycięstwa. Co spotkało „Agiehowców”, którzy po pięciu wygranych mają na koncie 11 „oczek” i są na jedenastym miejscu w tabeli Krispol Ligi. Miejscu „play-outowym”. Bezpieczna dziesiątka oddaliła się o cztery punkty, a ósemka, która była przedsezonowym celem – o pięć. Co rzecz jasna jest do odrobienia z nawiązką, wszak do końca sezonu zostało 15 kolejek.
Rzecz w tym, żeby wychodząc na parkiet w tak intensywnym rytmie nie wpaść w coś na kształt samolotowego korkociągu. Żeby pod koniec roku kojarzył się on wyłącznie z szampanem, a nie pikowaniem w dół w spirali zmęczenia, zniechęcenia i porażek.
Zwłaszcza że powodzenia krakowian w PP paradoksalnie utrudniły im sytuację. W przyszłym tygodniu przed wyjazdem do Ostrołęki będą musieli wyjechać do Gorzowa. A jeśli tam wygrają, prawdopodobnie czeka ich mecz w wigilię Wigilii.
– Same wyjazdy, nawet jeśli dość długie, nie są takie złe. Chłopcy są skoszarowani w hotelu, mogą wypocząć lepiej niż normalnie, poza tym zjedzą coś zdrowego, a nie bułkę z parówką – przekonuje Andrzej Kubacki. – A co do pucharu, to na pewno będziemy walczyć o awans, nie można przyjąć innego założenia.

Mecz szóstej rundy PP z drugoligowym GTPS zaplanowano na 10 grudnia, na g. 18. Jak pisaliśmy, siódma runda została wyznaczona na 23 grudnia, wystartuje w niej 14 teamów z Plus Ligi. Lepszy z pary AGH – GTPS podejmie więc z dużym prawdopodobieństwem jeden z nich. Ale nie na pewno, bo w regulaminie PP nie przewidziano żadnego mechanizmu, który zapobiegłby wpadnięciu na siebie dwóch drużyn z niższych lig (w drugiej parze VI rundy Krispol Września będzie walczył ze Ślepskiem Suwałki).
Rozstawione zostaną „cztery najlepsze ekipy sezonu zasadniczego Plus Ligi” (tak stwierdza regulamin, ale to nieprecyzyjne określenie, chodzi chyba o I rundę sezonu zasadniczego), które muszą trafić do czterech różnych „koszyków” (są to po prostu ćwiartki drabinki pucharowej – dzięki temu ta czwórka, wygrywając dwie rundy, będzie mogła wpaść na siebie dopiero w turnieju finałowym). Kiedy już ta czwórka zostanie opatrzona numerami spotkań, w których wystąpi, do kolejnych nieobsadzonych spotkań zostanie dolosowana pozostała dwunastka.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.