KrakVolley – utopia czy realizm? (1)

Pomysł stworzenia w Krakowie ekstraklasowej drużyny siatkarzy siłami dwóch lub więcej klubów zaczyna łączyć coraz bardziej wpływowych ludzi. Pomiędzy ideą a jej ziszczeniem stoją jednak poważne przeszkody.

Hasła fuzji zespołów pojawiały się przez poprzednich dwadzieścia lat, czyli tak długo jak trwa mizeria w miejscowej męskiej siatkówce. Pozostały jednak w sferze werbalnej, a praktyka bywała wręcz odwrotna, bo kluby pączkowały (np. w 2005 roku sekcja siatkówki została przeniesiona z Wandy do Politechniki, ale w to miejsce przy Odmogilu szybko powstała nowa, ostatnio zaś z Dobrego Wyniku wydzieliła się Sparta) albo kompletnie wycofywały się z rozgrywek (choćby wspomniana Wanda, AZS AWF, na jakiś czas Wawel).
Zresztą w powodzenie takich projektów nie wierzył nikt orientujący się, ile podskórnych – a czasem i zupełnie jawnych – konfliktów, czy nie zawsze zdrowych ambicji, istnieje w krakowskim światku siatkarskim.

Być może trzeba było człowieka z zewnątrz, który o tym nie wiedział… Wojciech Kasza wprawdzie jakiś czas temu kupił tutaj mieszkanie i dostał etat na Akademii Wychowania Fizycznego, ale w lokalne środowisko się nie wpasował, nie mając z nim zbyt wiele styczności. Latem został trenerem AGH 100RK AZS, a na początku września przy okazji sparingu z Hutnikiem z jego prezesem i trenerem Mirosławem Janawą, zaczął poruszać wspomniany temat. I wracali do niego przy okazji kolejnych tego rodzaju kontaktów.
Sprawą udało się zainteresować Andrzeja Lemka, sekretarza generalnego PZPS i ludzi działających w obu klubach. Półtora tygodnia temu, przed meczem z Avią Świdnik, doszło do spotkania Lemka z Tadeuszem Lachowiczem (kierownik Działu Spraw Studenckich AGH, zaufany człowiek kolegium rektorskiego uczelni), Lechem Pankiewiczem (prezes krakowskiego AZS) i Arkadiuszem Jesionkiem (członek zarządu AGH 100RK, kierownik administracyjny Studium WFiS). Planowane jest kolejne spotkanie, już z udziałem ludzi Hutnika.

Poniższy (dzisiaj pierwsza część) tekst jest próbą zobrazowania, jak w najlepszy sposób można byłoby zrealizować pomysł stworzenia w Krakowie drużyny, która za rok-dwa-trzy wystąpiłaby w Plus Lidze. Materiał opiera się o realia panujące w podmiotach mogących zaangażować się w projekt, w samym mieście, a także w polskiej siatkówce w ogóle. Nazwa KrakVolley została wymyślona na potrzeby tego materiału i w tym przypadku decyzja była łatwa, bo podejmowała ją tylko jedna osoba… Natomiast przy opracowaniu i realizacji projektu zabraknie tego komfortu, dlatego w tekście często podnoszone są problemy, bo ich przezwyciężenie będzie kluczowe dla powodzenia zamierzeń. (drugą i trzecią część projektu można znaleźć TUTAJ i TUTAJ).

I. Uczestnicy

Oczywisty jest udział dwóch krakowskich klubów grających obecnie w ligach centralnych – AGH 100RK AZS i Hutnika – oraz ich działaczy. Poza wymienionymi wyżej, u akademików to zwłaszcza Adam Matyszczak, który dwukrotnie dawał tutejszym klubom impuls finansowy do awansu. Wcześniej Wawelowi, sponsorowanemu m.in. przez firmę mięsną jego wujka – Aleksandria, teraz AGH, do którego finansowania namówił swojego kolegę Artura Gorzelaka, współwłaściciela Storkpharmu. W Hutniku to, nie zasiadający formalnie we władzach, były świetny siatkarz Marek Fornal oraz Marek Hohenauer, radny PO, bliski współpracownik jej wpływowego posła, Ireneusza Rasia. To politycy zapewnili klubowi mecenat hotelu Hilton Garden Inn.

Kluczowym podmiotem jest Akademia Górniczo-Hutnicza, stanowiąca na kilku płaszczyznach bazę dla pierwszoligowca. Bardzo ważnym – organizacja środowiskowa AZS Kraków, na której opiera się on pod względem formalnoprawnym (piszemy o tym niżej).
Można się zastanawiać nad dołączeniem do projektu innych działających w Krakowie klubów, lecz rodzi się pytanie, co byłyby w stanie do niego wnieść. Nasuwa się tutaj Wawel, o którym będziemy pisać pod hasłami „nazwa” i „młodzież”.
I na pewno znaczący udział w ustalaniu zasad funkcjonowania Krakvolleya, a potem kierowaniu nim mieliby przyszli sponsorzy, którzy muszą się pojawić, jeśli drużyna ma występować w ekstraklasie.
Daje to razem grupę ludzi obdarzonych w większości twardymi charakterami, a w wielu przypadkach – z racji życiowych osiągnięć i zajmowanych stanowisk – przywykłych do liczenia się z ich zdaniem. A to nie ułatwi konsensusu.

I jest wspomniany Andrzej Lemek, w tej chwili jeden z najbardziej wpływowych ludzi rodzimej siatkówki. Nie tylko z racji funkcji pełnionej w PZPS, czy kariery sędziowskiej i związanych z nią międzynarodowych znajomości, ale także zasług dla obecnego szefa Związku, Mirosława Przedpełskiego. Dzięki temu, że Lemek zdecydował się zostać prezesem MZPS (na co bezskutecznie namawiano go od bardzo dawna), delegaci z województwa zagłosowali gremialne za Przedpełskim, co pozwoliło mu zbudować przewagę nad konkurentem. Przy utrzymaniu poprzednich władz lokalnego związku nie było to takie oczywiste (choć możliwe).
Lemek jest też animatorem coraz mocniejszej współpracy PZPS z władzami miasta i Zarządem Infrastruktury Sportowej. Jeszcze kilkanaście miesięcy temu losy mistrzostw świata w Krakowie były niejasne (poza ogólnym sformułowaniem, że jakieś mecze się tu odbędą), dzisiaj pewne jest, że zagra tutaj grupa D, odbędą się ewentualne ćwierćfinały z udziałem „Biało-czerwonych”, a jak podała niedawno „GW”: na czerwcową inaugurację hali w Czyżynach prawdopodobnie zawita mecz Ligi Światowej, Polska – Brazylia.
W ośrodku „Kolna” (gdzie zresztą odbyło się w maju ubiegłego roku zebranie zarządu PZPS) letnie zgrupowania miały reprezentacje juniorek Polski i Peru; są plany, by kadry młodzieżowe przyjeżdżały tam częściej.
Jako że rola (a być może i udział) miasta w tworzeniu KrakVolleya jest bardzo istotny, znaczenie Lemka jako patrona przedsięwzięcia staje się trudne do przecenienia.
Ale nie mniej ważna byłaby jego działalność jako arbitra sporów.

II. Struktura organizacyjna

AGH 100RK AZS nie jest formalnie klubem, ale sekcją Klubu Uczelnianego AZS AGH. Ani jeden ani drugi nie ma podmiotowości prawnej, nie może zawierać umów. Zespół występuje w lidze na licencji (notabene tej samej co AZS UEK) uzyskanej przez organizację środowiskową AZS Kraków. I to z posiadającym podmiotowość prawną AZS zawierają umowy sponsorzy i uczelnia, to AZS kontraktuje zawodników. Zobowiązania podpisuje wspomniany prezes Lech Pankiewicz, który w tej chwili jest członkiem sześcioosobowego zarządu AGH 100RK AZS, co tylko trochę ułatwia sprawę.
Zarząd działając na styku Akademii, jej Studium WFiS oraz AZS, i będąc od wszystkich uzależniony, nie ma zbyt wielkiej mobilności w działaniu. Najpoważniejszym (ale nie jedynym) przykładem trudności jakie niesie to ze sobą, jest sytuacja sprzed sezonu, kiedy dopiero w drugiej połowie września zawodnicy i trenerzy mogli podpisać kontrakty, gdyż wcześniej nie miały one pokrycia w umowie z uczelnią.

Po drugiej stronie miasta istnieje stowarzyszenie UKS Hutnik Dobry Wynik Kraków, które ma podmiotowość prawną. Do tej pory funkcjonowało jak klasyczny klub młodzieżowy, gdzie trener pełni prawie wszystkie funkcje organizacyjne, wspierany niekiedy przez rodziców siatkarzy. Tutaj podobną rolę (choć niekoniecznie ze względu na własne dzieci) pełnią Fornal, Hohenauer, czy Piotr Dudek, jednak każdy ma własne obowiązki zawodowe.
Można było tak działać w III lidze i rozgrywkach młodzieżowych, daje się i teraz, choć zaczyna to nastręczać kłopoty, a na dłuższą metę potrzebne są inne rozwiązania.
Generalnie – oba kluby, gdyby chciały iść dalej (i rozwijać się) osobno, będą musiały wprowadzić zmiany strukturalne, albo będą borykać się z dotychczasowymi trudnościami, zwiększanymi przez rosnącą skalę wymagań.

Jeszcze poważniejsze wyzwania organizacyjne niesie połączenie sił.
Możliwy jest model zastosowany w 2010 r. przez Starochorzowskie Centrum Sportu (Sokół Chorzów) i MOSiR Mysłowice, które stworzyły Silesię Volley, z zespołami w I i II lidze siatkarek. Podstawą SV było porozumienie pomiędzy SCS i MOSiR. – W myśl porozumienia dzieliliśmy się poszczególnymi wydatkami; wszystko było zapisane: ci finansują to, to i to, tamci pokrywają tyle kontraktów zawodniczek, ci płacą trenerowi, a tamci za organizację meczów, itd. – opowiada Sebastian Michalak, trener pierwszoligowej śląskiej drużyny. – Za to licencje były osobne: I liga grała na licencji MOSiR, a II liga na licencji Sokoła.
Po trzech latach współpraca została zakończona (opisywaliśmy to TUTAJ), ale wcześniej przebiegała sprawnie, a Michalak oraz dwójka szefów Elżbieta Zając (MOSiR) i Przemysław Reszka (SCS) dogadywali się bez zakłóceń.
Na podstawie takiego porozumienia mógłby egzystować KrakVolley. Jakimś rozwiązaniem jest też stworzenie nowego stowarzyszenia, co zrobili w 2012 roku przedstawiciele Galeco, AGH i sekcji siatkówki Wisły dla przyszłego prowadzenia I-ligowej drużyny siatkarek. Ten pomysł jednak upadł przed realizacją, a Galeco (zupełnie) i AGH (w znacznej części) wycofały się z finansowania „Białej Gwiazdy”.

Biorąc jednak pod uwagę, że celem KrakVolleya jest gra w Plus Lidze, do której (a konkretnie do Profesjonalnej Ligi Piłki Siatkowej) należą spółki akcyjne – najprościej byłoby zawczasu dostosować się do jej wymogów. Stworzenie w Krakowie takiej spółki akcyjnej mogłoby uporządkować jednocześnie wiele problemów z hierarchizacją uczestników projektu, którzy otrzymaliby udziały odpowiadające ich zaangażowaniu w finansowanie. „Zagwozdką” jest status nie mogącej objąć akcji uczelni, a także AZS, który nie mógłby uczestniczyć w finansowaniu. Przedstawiciele obu mogliby jednak wejść do rady nadzorczej, czy zarządu S.A.
Istnienie licznego ciała (rady nadzorczej), w którym wszyscy uczestnicy projektu poczuliby się dowartościowani, mając prawo wyrażenia zdania i głosu, jest ważne. Ale jeszcze ważniejsze – powstanie szczupłego zarządu, mającego łatwość podejmowania bieżących postanowień i realizacji.
Warto byłoby również stworzyć stanowisko dyrektora sportowego i przypisać je trenerowi. Byłby kimś w rodzaju menedżera klubu na wzór angielskiej ekstraklasy piłkarskiej; dzięki czemu mógłby elastycznie kształtować politykę transferową (choć z autoryzacją zarządu), a jednocześnie nadzorować i koordynować szkolenie młodzieży.

Ostatnia z kwestii organizacyjnych, to personalia. Jeśli projekt dojdzie do skutku, będą o nich decydować główni udziałowcy, ale warto zwrócić uwagę na dwie osoby z Krakowa.
W AGH 100RK AZS niewykorzystany pozostaje Kazimierz Wojciechowski, pracownik Studium WFiS AGH (do 2012 r. z-ca kierownika ds. sportu) i od dawna opiekun KU AZS AGH jako wiceprezes ds. sportu. Posiadający przede wszystkim obfite kontakty w świecie siatkarskim, odkąd był kierownikiem drużyny wielkiego Hutnika (można poczytać o tym TUTAJ). Działo się to w latach 80. i na początku 90., ale wielu ludzi z tamtych czasów liczy się w tej dyscyplinie do dzisiaj.
Drugi kandydat to Dariusz Pyko, kiedyś wiceprezes AZS Politechnika Krakowska, od połowy poprzedniej dekady budujący w nim dobrą drużynę siatkarzy. W pewnym momencie wydawało się, że lada chwila znajdzie się ona na zapleczu ekstraklasy, jednak nastąpiło „tąpnięcie” związane ze zmianami prawnymi, urwało się finansowanie uczelniane. Przedsięwzięcie podupadło, miejsce w II lidze sprzedano do Bochni, Pyko odsunął się od działalności przy siatkówce. Jednak ze względu na zyskaną wiedzę, doświadczenie i cechy charakteru mógłby się przydać na którymś z poziomów organizacyjnych KrakVolleya.
***
Kolejne zagadnienia warte uwagi zostały poruszone w drugiej części – TUTAJ, a trzecia ukaże się wkrótce.
A ten tekst skończmy motywem, który powinien przewijać się w nim jak refren: przedsięwzięcie dobrze byłoby realizować w I lidze, więc AGH 100RK AZS musi się w niej utrzymać lub/i Hutnik – do niej awansować. Ekipa z Nowej Huty najbliższy weekend ma wolny, natomiast akademicy podejmują w sobotę (g. 18, hala przy ul. Piastowskiej) Krispol Września. O scenariuszach, jakie niosą dla nich najbliższe tygodnie pisaliśmy TUTAJ i nie zmieniła tego ostatnia kolejka.
PAWEŁ FLESZAR

Druga i trzecia część opracowania znajdują się TUTAJ i TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.