„Krawcu” zszył to równym ściegiem

W obecności rekordowo licznej publiczności koszykarze AZS AGH Alstom Kraków wygrali niezwykle ważny mecz w rundzie finałowej II ligi, z AZS UMK Consus PBDI Toruń, 89:68.

W poprzednią niedzielę „Agiehowcy” ulegli po raz czwarty na pięć wyjazdów, tym razem Politechnice Gdańskiej. Ich położenie można było skwitować sarkastycznym: „Każda porażka przybliża was do sukcesu”. Kilka razy wcześniej wydawało się, że to ostatnie potknięcie i odtąd już nie mogą sobie na nie pozwolić. Potem jednak okazywało się, że wszyscy tracą punkty i krakowianie ciągle mają szanse na premiowane miejsce. Z czasem planem maksimum stało się miejsce barażowe, ale sytuacja się powtarzała. – Był to smutny, ciężki, nerwowy tydzień, ale cieszę się, że moi zawodnicy potrafili się zmobilizować – mówi szkoleniowiec gospodarzy, Wojciech Bychawski.
Teraz musieli już wygrać i okazało się, że stojąc pod ścianą zaliczyli jeden z najlepszych występów w tym sezonie. A zapach krwi rannego teamu AGH, albo stawka konfrontacji, albo dogodna pora (w niedzielę wieczorem), bądź kombinacja wszystkich tych okoliczności  -ściągnęła do hali przy Piastowskiej około ćwierć tysiąca widzów.
– Wydaje mi się, że to rekord frekwencji, odkąd istnieje drużyna ligowa – mówi Jan Domański jej współzałożyciel. – Nawet dwa lata temu, podczas derbów, gdy przyszli kibice Wisły, raczej nie było tylu ludzi.

Ci, którzy pojawili się w hali przy Piastowskiej  zobaczyli ciągły napór miejscowych, ale i ciekawe odpowiedzi silnej ekipy z Torunia. Redukowała ona przewagę z 15:6 do 21:19 (na koniec I kwarty), a z 45:30 do 45:36 po kolejnej penetracji Radosława Plebanka z prawej strony na lewą rękę, z obiegnięciem kosza, na koniec I połowy.
Napęd akcjom AGH dawali Tomasz Zych i Jakub Krawczyk, a Grzegorz Dudzik po wejściu z ławki trafił trzy razy za trzy, a po raz czwarty – po przerwie, bezczelnie, przez ręce wyższego od siebie obrońcy.
Wtedy już ciężar brał na siebie dominujący pod tablicą UMK Maciej Maj, który z naddatkiem zrównoważył „trójki” Zbigniewa Malinowskiego i wjazdy Plebanka. 49:39, 49:42, 56:49, 60:49, 63:56, 68:56.
Kiedy na starcie czwartej odsłony Damian Kalinowski przymierzył z obwodu, z ostrego kąta, a piłka ocierając się o „deskę” wpadła do kosza – na tablicy zaświeciło się 71:56, miejscowi zaś chyba zbyt głęboko odetchnęli z ulgą. Sześciokrotnie (w tym pięć razy z rzędu) zgubili piłkę w „trumnie” gości, tamci też popełniali błędy, ale część prezentów wykorzystali. 71:61.
Tego dnia jednak zawsze znalazł się ktoś, kto w razie potrzeby potrafił zszyć prującą się tkaninę. Teraz zrobił to „Krawcu’, mijając dryblingiem czterech przeciwników, celując z dystansu i półdystansu, raz po raz wykorzystując wolne podyktowane za faule torunian często następujące po jego przechwytach. Tak zaliczył piętnaście „oczek” – po trzynastym z rzędu przedzielił je jak przecinkiem swoim osobistym Bartłomiej Podworski. 87:66, 89:68, syrena.

– Rzeczywiście, dzisiaj zawsze ktoś brał na siebie odpowiedzialność, czego brakło na przykład w Gdańsku – przyznaje  Bychawski. – Ale też inaczej się gra, gdy rzut „siedzi”, a na wyjazdach mieliśmy kłopoty ze skutecznością. Poza liderami trzeba pochwalić Andrzeja Urbana, który jest może mniej widoczny w ataku, za to wykonuje olbrzymią pracę w obronie.
Perspektywy jego podopiecznych są teraz jasne. Jeśli pokonają w ostatnim spotkaniu w rundzie Noteć Inowrocław, która od kilku tygodni jest już pierwszoligowcem, zajmą drugą lokatę w grupie E i w dwumeczu barażowym o awans na zaplecze ekstraklasy zmierzą się z drugim zespołem grupy F – Doral Zetkama Nysa Kłodzko, ewentualnie Górnik Wałbrzych. Jeśli przegrają – najprawdopodobniej zakończą sezon ligowy, bo wyprzedzi ich Księżak Łowicz.
I to tyle jeśli chodzi o prostotę, bo w najbliższy weekend czeka ich przeprawa jak ze studenckiego powiedzenia o imprezowaniu: „ciężka noc z czwartku na poniedziałek”. Od piątku do niedzieli muszą odnieść kilka zwycięstw w turnieju Strefy C – półfinale akademickich mistrzostw Polski – a w środku, w sobotę w samo południe, podejmą Noteć. Klub z Inowrocławia nie chciał zgodzić się na przełożenie terminu na najbliższą środę, czy czwartek.
Wszystkie wymienione wydarzenia odbędą się na obiektach przy Piastowskiej, ich harmonogram opublikujemy wkrótce.
PAWEŁ FLESZAR

AZS AGH ALSTOM Kraków – AZS UMK CONSUS PBDI Toruń 89:68 (21:19, 24:17, 23:20, 21:12)
Sędziowali: Michał Szybisty i Grzegorz Łata. Widzów: 250.
AGH: Krawczyk 25 (3×3, 7 prz., 6 as.), Maj 20 (1×3, 10 zb.), Zych 12 (6 as., 4 zb., 3 prz.), Orlicki 6, Urban 4 oraz Dudzik 12 (4×3, 4 zb.), Kalinowski 5 (1×3), Borówka 2, Kolka 2, Podworski 1. Trener: Wojciech Bychawski.
UMK: Plebanek 12 (1×3, 8 zb., 8 as.), Przybyszewski 12, Malinowski 10 (2×3, 3 prz.), Lipiński 8 (2×3, 2 prz.), Derkowski oraz Bagaziński 9 (1×3), Pagacz 9 (6 zb.), Meszyński 5, Murowicki 2, Jasnowski 1. Trener: Jarosław Zawadka.

Komentowanie zablokowane.