Krok w tył, żeby się rozpędzić

Byli siatkarze AGH AZS Kraków, Konrad Mucha i Tomasz Głód, rozeszli się w przeciwnych kierunkach Polski. Środkowy na zachód – do Oławy, a libero na wschód – do Niebylca.

„Muszka” w tym tygodniu trenował już z drużyną Olavii w hali i na siłowni, po czym przyjechał na chwilę do Krakowa. Sporo czasu w najbliższym roku spędzi na autostradzie A4. – To dwie godziny jazdy, dzięki autostradzie wydaje się bliżej. Czasem z Krakowa do Kęt tyle się jechało – uzasadnia. – Śmiejemy się z „drugą połówką”, że w I lidze były sześcio- czy ośmiogodzinne powroty po meczach, a teraz będę wracał dwie godziny.
Właśnie dziewczyna mocno wiąże go z Krakowem. Po drugie uczelnia – w lipcu obronił pracę licencjacką na Wydziale Zarządzania Akademii Górniczo-Hutniczej, we wrześniu chce przystąpić do rekrutacji na studia magisterskie.
– Jeszcze zobaczę jak to wszystko sobie rozplanuję od października. Być może uda się tak, żeby w poniedziałek i wtorek poćwiczyć w sekcji AZS i na siłowni, a do Oławy będę jechał w środę – zastanawia się. – Na razie nie mogę się doczekać zabawy z dzieciaczkami.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Od września, dwa razy w tygodniu, ma prowadzić treningi z siatkarskimi grupami naborowymi z klas 4-6. Opowiada, że ma już pewne doświadczenia z takich zajęć: gdy uczył się w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Spale i odwiedzał rodzinne Jasło, pojawiał się na SKS w podstawówce.
– Klub przedstawił mi bardzo fajną ofertę; dostanę nie tylko możliwość gry, ale pracy, która może jakoś zaprocentować w przyszłości. Poza tym jest to stosunkowo niedaleko Krakowa. Dlatego zrezygnowałem z innych możliwości, między innymi 2. Bundesligi – wyjaśnia, zdradzając, że wynagrodzenie w Olavii będzie pobierał z dwóch źródeł: miejskie stypendium i pensję za zajęcia z „narybkiem”.
Myśli też o drugim kierunku studiów – zarządzaniu w sporcie – bliżej Oławy, w Opolu lub Wrocławiu. Główne cele jednak leżą na boisku. – Chcę grać, grać, grać. Po ostatnim roku potrzebuję sezonu na odbudowę pewności siebie – zwierza się 22-latek. – Widziałem, że skład jest dość ciekawy. Trener stwierdził, że chciałby jak najszybciej zapewnić sobie utrzymanie, ale powalczyć też o wejście do czołowej czwórki na play off. Nie znam siły grupy II, gdzie gra Olavia. Wprawdzie, kiedy jeszcze w SMS występowaliśmy w drugiej lidze, rywalizowaliśmy z zespołami z tego terenu, ale to było ładnych parę lat temu, więc dużo mogło się zmienić. Ostatni okres nauczył mnie wiele pokory. Mam tylko nadzieję, że zrobię teraz krok w tył, aby się rozpędzić.

To samo hasło przyświeca Tomkowi Głodowi. – Sytuacja jest trudna, sezon był jaki był, pierwszy raz zdarzyło mi się dużo meczów, w których nie zagrałem – mówił wiosną 23-letni siatkarz, który jeszcze przed odebraniem dowodu osobistego w barwach Asseco Resovii zadebiutował w Lidze Mistrzów. Liczył na pozostanie na zapleczu ekstraklasy, dlatego w maju zrezygnował z propozycji Bielawianki Bielawa. – Trener Jarosz chciał, żebym zdecydował się do końca miesiąca, a ja ciągle szukałem czegoś wyżej – opowiada. – Były różne opcje, które poupadały. Potem wstępnie dogadałem się z Neobusem Niebylec, ale z zastrzeżeniem, że mogę jeszcze wybrać coś innego. Pojawiły jakieś możliwości w Polsce, Słowacja, ale na 50 procent, po dwudziestym sierpnia, więc zdecydowałem postawić na II ligę.

Drużynę, która niedawno awansowała do ligi centralnej prowadzi Krzysztof Frączek, znany i ceniony z pracy w Karpatach Krosno. Zbudował ciekawy skład, w którym poza Tomkiem są m.in. rozgrywający Damian Sąpór, środkowy Kamil Kwiecień, czy atakujący Jacek Pszonka. – Jak na beniaminka to dobry zespół i klub jest nieźle zorganizowany – ocenia Głód. – Nikt z działaczy nie rozmawiał z nami o celach, ale mam nadzieję, że będziemy walczyć o czwórkę i start w play off.
Dla niego jest to powrót w strony najbardziej przyjazne, bo rodzinne. Mieszka znowu w Rzeszowie, gdzie przyszedł na świat i spędził większość życia. Po antrakcie na Kulturoznawstwie na AGH podejmie studia magisterskie z Wychowania Fizycznego na Uniwersytecie Rzeszowskim, na którym przed wyjazdem zrobił licencjat. Do odległego o 30 kilometrów Niebylca jeżdżą ze stolicy województwa podkarpackiego w szóstkę. – Koszty utrzymania się obniżyły – mówi. – Liczę, że i sportowo skorzystam na tej decyzji.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.