Krwawiąca głowa w dłoni Judyty

Przez cztery sety siatkarki Solnej Wieliczka zażarcie biły się z klasyfikowanym dokładnie o ligę wyżej Developresem Rzeszów, ale odpadły w ćwierćfinale Pucharu Polski po tie-breaku.

Przyjezdne zajmują czwarte miejsce w ekstraklasie, a gospodynie są czwarte na jej zapleczu, dzieli je 14 zespołów, lecz tej różnicy długimi okresami nie było widać, a trafiały się i sytuacje odwrotne. Teoretycznie sprzymierzeńcem miejscowych powinny być piłki molten, których używają na co dzień, a rzeszowianki potrenowały nimi dwa dni, ale paradoksalnie – zamiast się adaptować do nowych warunków, wraz z upływem czasu traciły na precyzji. – Jest takie przekonanie, że jak Orlen Liga zjawia się w I lidze, to wejdzie na boisko i ją zmiecie. A to błąd, po drugiej stronie nie ma spięcia, a presja tworzy się właśnie u nas – przekonuje Dawid Pawlik, prowadzący dzisiaj Developres SkyRes. – Poza tym przeciwniczki świetnie się zaprezentowały, bardzo ciężko było umieścić piłkę w parkiecie.
Jeszcze w inauguracyjnej partii jego podopieczne jakoś sobie radziły z umiejętnie ustawiającymi się i odważnie broniącymi wieliczankami (Weronice Oliprze nie odebrał animuszu nawet cios, jaki dostała w twarz). Dynamicznie zbijała ze skrzydła Miroslava Paskova, nieprzyjemnie serwowała Katarzyna Żabińska. Ale i tak z 4:10 zrobiło się 8:10, 12:11, a nawet 15:13, bo koleżanki poszły za Judytą Gawlak, która w tamtej części zdobyła 6 punktów.
Dobitką i blokiem ostudziła je jednak Żabińska, a poza tym wróciły stare grzechy, opisywane przez nas przy okazji sobotnich derbów – TUTAJ. 15:17 po przełożeniu rąk, przy 20:21 – podwójne odbicie, a przy 21:23 – dotknięcie taśmy i uderzenie w aut. 21:25.

Nie zrażone tym dziewczyny z „Miasta Soli” w drugiej odsłonie hulały w ofensywie, przewyższały również ekipę gości organizacją kontr. 3:1, 5:3, 11:7, 13:8, 15:9, 16:12, a kiedy Magdalena Tyrańska przygrzmociła z lewej flanki tak, że piłka po odbiciu od rąk rywalki dotknęła sufitu – na tablicy zaświeciło się 18:13. Przy 20:15 w wielickim mechanizmie pokazało się zacięcie, usunięte przez Justynę Antosiewicz, ścinającą na 21:18 i 22:20. W tej partii dała świetną zmianę i zaliczyła w niej 7 „oczek”, z czego sześć atakiem. – To jej najlepszy występ w sezonie – chwaliła ją trenerka Katarzyna Wąsowska.
Zawodniczki znad Wisłoka starały się jeszcze sfinalizować długą wymianę obejściem, ale w pojedynkę zamknęła im drogę Karolina Sowisz, a brakujące elementy dołożyła Angelika Szostok. 23:20, 25:22.
W trzeciej części odparły jeszcze pierwsze natarcie podrażnionych przeciwniczek (0:4, 4:4), lecz później niedokładności w przyjęciu odbijały im się, jak niestrawność po niewłaściwej diecie, nad siatką. 4:6, 5:6, 5:12, 6:16, 9:18, 12:21. Wówczas różnica znacznie się zmniejszyła (głównie dzięki zagrywkom Gawlak – 17:21), ale Pawlik wpuścił Kremenę Kamenovą i Klaudię Kaczorowską, które skończyły potrzebne piłki ze skrzydeł. 19:25.

Patronką Gawlak jest biblijna Judyta, która – w wielkim skrócie – w pojedynkę uratowała Izrael zabijając wodza najeżających kraj wojsk asyryjskich, Holofrenesa. Jej postać trzymająca uciętą głowę wroga jest niezwykle popularnym motywem malarskim.
Wielickiej Judycie nie udało się zupełnie zdekapitować Developresu, za to krwią broczył obficie. Według obliczeń statystyka rzeszowianek, Radosława Wodzińskiego, Gawlak zanotowała – bardzo dużo jak na środkową – 19 pkt, w tym aż osiem „czap”. Po jej dobitce i dwóch asach (w sumie miała ich w środę 4) w czwartym secie Solna przeważała 18:8, a jedna z najlepszych atakujących Orlen Ligi, Adela Helić już po raz trzeci opuszczała plac, aby przemyśleć swoją bezsilność w boksie. Świetnie spisywały się miejscowe rezerwowe, które weszły w trakcie poprzedniej części: Katarzyna Szymoniak (uderzenia z lewej strony), Marta Świerczyńska (bloki na środku) i Aleksandra Wieczorek (rozegranie). Wprawdzie Magdalena Hawryła zredukowała trochę starty podaniami (21:15), ale Antosiewicz przywróciła równowagę swojemu zespołowi. 25:17.
Tie-break natomiast wyglądał tak, jak prorokowano odnośnie całego spotkania. 1:6, 2:8, 6:10, 6:12, 7:15. Przebudziła się Helić, sekundowała jej Paskova. Statuetkę MVP odebrała po ostatnim gwizdku libero Lucyna Borek.
– Wcześniej cały czas mogłyśmy wygrać, a w tie-breaku już chciałyśmy, co nas usztywniło. Mimo to Adela chyba zrozumiała, że I liga to też nie przelewki – komentuje zgryźliwie Wąsowska. – Chciałabym tylko, żebyśmy teraz dzisiejszą formę i dzisiejszą złość przełożyły właśnie na ligę.

Do hali „Solne Miasto” nie mógł przybyć pierwszy szkoleniowiec Developresu, Jacek Skrok. We wtorek, w warszawskim szpitalu, był dawcą nerki dla swojego syna, Macieja. Kciuki trzymał za niego m.in. sztab Solnej. Wszak jej II trener Przemysław Płaczek był jego asystentem w Eliteskach UEK Kraków, a Kaśka Wąsowska pełniła tam funkcję kapitana. Wcześniej współpracowali także w Murowanej Goślinie.
– Nasza miłość zaczęła się właśnie tam, od nienawiści. Kiedyś nawet wyszłam w ramach protestu z zajęć – uśmiecha się do wspomnień. – Trzeba było jednak wrócić, przeprosić, pochylić głowę, choć do dzisiaj uważam, że miałam wtedy rację. Natomiast Eliteski Skroka były najlepszym okresem w mojej karierze, jeśli chodzi o atmosferę, team spirit; drużyna i trenerzy tworzyli monolit. A w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy korzystałam z jego rad.
Jacka Skroka zastępuje Dawid Pawlik, który ma dużą wprawę w takiej roli. Trzykrotnie zdarzyło mu się to w Pałacu Bydgoszcz przy okazji różnych roszad personalnych. – Raz to było bardzo krótko, wiedziałem, że zaraz się skończy, więc liczmy dwa – zastrzega z humorem. – A teraz w ogóle mam nadzieję, że trener wyzdrowieje jak najszybciej. Jest szansa, że zabraknie go jeszcze tylko w meczu z Chemikiem. To przecież porządny, mocny materiał – obrazowo opisuje 60-letniego szefa, który w siatkówkę grał prawie do czterdziestki, odnosząc sukcesy w barwach Legii Warszawa i Czarnych Radom.
PAWEŁ FLESZAR

SOLNA Wieliczka – DEVELOPRES SKYRES Rzeszów 2:3 (21:25, 25:22, 19:25, 25:17, 7:15)
Sędziowali: Marcin Weiner (Mysłowice) i Mariusz Fiutek (Będzin). Widzów: 450.
SOLNA: Urbanik 2 pkt, Szostok 10, Gawlak 19, Ząbek 2, Tyrańska 7, Sowisz 2 oraz Olipra (l), Szymoniak 7, Antosiewicz 11, Wieczorek 2, Kawa, Świerczyńska 4. Trener: Katarzyna Wąsowska.
DEVELOPRES: Kaczmar 5, Paskova 14, Żabińska 9, Helić 12, Śliwińska 8, Hawryła 9 oraz Borek (l), Nickowska (l), Flakus 3, Kamenova 8, Kaczorowska 3, Szczygieł 1. Trener: Dawid Pawlik.

Komentowanie zablokowane.