„Kulą” w kryzys

Prawie dokładnie siedem lat po pierwszej nominacji Tomasz Kulawik po raz trzeci poprowadzi ekstraklasową drużynę Wisły. – Nie jest to rozwiązanie tymczasowe, ale docelowe; ma być trenerem do końca sezonu – zapewnia wiceprezes klubu, Jacek Bednarz.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Na pytania, czy nie przesądziły o tym względy finansowe (wysokość kontraktu) bądź też niechęć fanów wobec uważanego za faworyta do tej funkcji Franciszka Smudy, Bednarz odpowiedział: – To wybór rozsądku, a nie ekonomiczny. Słuchamy opinii kibiców, lecz nie decydują oni o kwestiach zarządzania czy sportowych.
Twierdzi, że opcji było wiele („Nawet dzisiaj otrzymałem kilkanaście maili z propozycjami„), a na Kulawika postawili, gdyż jest on od dawna związany z Wisłą, także emocjonalnie, zna wielu jej zawodników, bo pracował z nimi w zespole Młodej Ekstraklasy, a przy tym ma wiedzę i doświadczenie potrzebne na tym poziomie. – Ma stuprocentowe poparcie zarządu do kontynuowania zmian, jakie zostały zapoczątkowane w zimie – przekonuje wiceprezes.

Kulawik przez wiele sezonów (zwłaszcza w ostatniej dekadzie XX w.) był czołowym piłkarzem „Białej Gwiazdy”, do której trafił z Zagłębia Sosnowiec. Dziesięć lat temu opuścił klub, ale wrócił do niego na końcu 2004 roku, już jako II trener u boku Wernera Liczki, przejmującego schedę po Henryku Kasperczaku. Tę samą rolę pełnił przy Jerzym Engelu, aż wreszcie zastąpił go na stanowisku pierwszego szkoleniowca 24 października 2005. Osiągał niezłe wyniki, ale w grudniu na jego miejsce mianowano Dana Petrescu. Anegdotyczną opowieść o Kulawiku i innych ludziach związanych w tamtym okresie z Wisłą można przeczytać TUTAJ.
Pozostał przy Reymonta, na ogół opiekując się grupami młodzieżowymi, pierwszą drużynę objął na chwilę latem 2010, pomiędzy Kasperczakiem a Robertem Maaskantem. Teraz znowu przyszło mu być strażakiem w pogrążonym w kryzysie klubie. – Zastanawiałem się pół minuty; po to się uczyłem, po to zostałem trenerem, by nie bać się takich zajęć w takich chwilach – zwierza się popularny „Kula”. – Poza tym jestem tutaj od ponad dwudziestu lat, zostawiłem tu głowę i serce, więc nie mogę uchylać się przed podobnymi wyzwaniami.

Bednarz podkreśla, że dotychczasowy szkoleniowiec Michał Probierz nie został zwolniony, ale przyjęto jego dymisję. – Uważaliśmy, że nie jest wyłącznym winowajcą zaistniałej sytuacji – wyjaśnia wiceprezes – bynajmniej nie subtelną – różnicę. Z pozostałymi winowajcami będzie musiał radzić sobie Kulawik (przedstawiciele zarządu odbyli z nimi na razie rozmowę dyscyplinującą)…
– Muszą zrozumieć, że mają duży wpływ na to co dzieje się w Wiśle, na jej wizerunek. Najważniejsze to zmienić ich nastawienie psychiczne, bo umiejętności na pewno mają, przecież ciągle jest tu wielu zawodników, którzy zdobywali mistrzostwo Polski – analizuje nowy trener.
Twierdzi, że chciałby, aby jego podopieczni zaczęli prezentować ładną dla oka grę („To co zawsze tutaj było„). Jeden z najsłynniejszych reprezentantów „krakowskiej piłki”, Kazimierz Kmiecik dołączy zresztą do sztabu szkoleniowego. Poza tym nie zajdą w nim w tej chwili zmiany, wczoraj odszedł asystent Probierza, Bartłomiej Zalewski.

Kulawik liczy, że sporo uda mu się zdziałać podczas przerwy reprezentacyjnej, która nastąpi po najbliższej kolejce T-Mobile Ekstraklasy. Zaplanował wtedy krótkie zgrupowanie. Wcześniej jednak wsiada na najwyższego możliwego konia, już pojutrze „Biała Gwiazda” zmierzy się w Warszawie z Legią. – Co można poprawić w ciągu dwóch treningów? Może chociaż trochę defensywę i wtedy w najgorszym razie zremisujemy 0:0 – mówi na poły żartobliwie Tomasz Kulawik. – Czy będą zmiany w składzie? Zapraszam przed tv lub na Łazienkowską.
– Wierzę, że niedługo przyjdą lepsze wyniki, a wtedy wiele problemów rozwiąże się wraz z nimi – podsumowuje poważnie.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.