Lechitom odbiło się Kadarem z Bazyleą

Piłkarze Wisły pokonali w Krakowie mistrza Polski, 2:0, a bohaterami meczu byli strzelec dwóch goli, Rafał Boguski, a także bramkarz gospodarzy, Radosław Cierzniak.

„Boguś” spiął spotkanie klamrą. Już w 7. minucie, po długiej wrzutce w pole karne Arkadiusza Głowackiego i inteligentnym zgraniu głową Pawła Brożka pomiędzy obrońcę i bramkarza, na dwa tempa (zrazu Jasmin Burić go wyhamował) trafił do siatki. W doliczonym czasie, kiedy goście rzucili się do przodu, na czele z udającym środkowego napastnika stoperem Marcinem Kamińskim, lewą stroną wyjechał Maciej Jankowski, a kiedy podbiegł do niego ostatni z obrońców – znalazł na środku Rafała. Ten, oko w oko z golkiperem, tunelem pomiędzy jego nogami wyznaczył drogę piłki do bramki.
Gospodarze mogli prowadzić 2:0 już w 19. minucie, jednak nie doszło do tego chyba ze względu na przemożną chęć Boguskiego odwdzięczenia się „Broziowi”. Skonstruowali popisową dwójkową kontrę; ten pierwszy mógł uderzać ze środka pola karnego, lecz jeszcze podał do kolegi, którego zablokował nadbiegający Karol Linetty.

Wiślacy prezentowali fragmentami dynamiczną i kombinacyjną grę. Ożywił ofensywę powrót Wilde-Donalda Guerriera, choć po występie w Gold Cup brakuje mu dawnego „depnięcia” i przebojowości. W pierwszej połowie przegrał pojedynek z Buriciem przy boku pola karnego, a w drugiej – jeszcze bliżej bramki – po dobrym dryblingu, kopnął z boczną siatkę. – Pierwsze dni Donalda na treningach były bardzo trudne, ale widzę, że czuje się coraz lepiej – ocenia szkoleniowiec „Białej Gwiazdy”, Kazimierz Moskal.
Przede wszystkim jednak świetnie kierował akcjami z pozycji rozgrywającego Rafael Crivellaro, a jego podanie fałszem, zewnętrzną częścią lewej stopy, przy pierwszej z opisywanych okazji Guerriera – może być ozdobą telewizyjnych powtórek. Brazylijczyk jednak sam zmarnował uderzenie z kilkunastu metrów, a Lech długimi okresami przypominał dlaczego jest mistrzem Polski.

Goście przejmowali kontrolę nad wydarzeniami, a mając pozycję (albo nawet jej połówkę: za polem karnym i zasłoną przeciwników) – próbowali zaskoczyć Radosława Cierzniaka. – Brakło skuteczności; nie pamiętam, żebyśmy stworzyli tak dużo sytuacji na wyjeździe – kręcił głową opiekun poznaniaków, Maciej Skorża. Jego podopieczni oddali aż 16 strzałów. Dziewięć było niecelnych (m.in. groźne główki Łukasza Trałki i Kaspera Hamalainena), w innych przypadkach stawał im na przeszkodzie Cierzniak. Był świetny, a chwilami wręcz rewelacyjny – gdy dwukrotnie, fruwając w powietrzu, czubkami palców strącał futbolówkę na róg, bądź pokonywał Barry’ego Douglasa w spotkaniu sam na sam. Do tego przechwycił wiele ostrych dośrodkowań, a jak intensywnie żył na swoim posterunku pokazało wydarzenie po upływie 90 minut, kiedy Głowacki wślizgiem sparował mocne uderzenie rywala, ale kolega już leżał w miejscu, gdzie miała lecieć piłka.
Na dodatek niektórym lechitom brakowało świeżości (a może i siły psychicznej) po środowej porażce w eliminacjach Ligi Mistrzów, poniesionej na własnym boisku z FC Basel. Czkawką odbijają im się też stare błędy, choćby Tamasa Kadara – w ustawieniu.

– Zwykle raczej chwalę cały zespół, ale Rafałowi i Radkowi należą się ciepłe słowa indywidualnie. Ciągnęła się za nami seria traconych w końcówkach goli, zwycięstw albo remisów. Teraz też wróciło stare, czyli emocje do samego końca, ale tym razem z happy endem – cieszy się Moskal.
Jego team jeszcze nie przegrał i coraz wyżej wspina się na skali trudności. Tydzień temu wyjazdowe derby Krakowa, dzisiaj potyczka z mistrzem kraju, a w przyszłą niedzielę, o g. 18, czeka go konfrontacja z Legią w Warszawie.
PAWEŁ FLESZAR

WISŁA Kraków – LECH Poznań 2:0 (1:0)
Bramki: Boguski 7, 90. Sędziował: Szymon Marciniak (Płock). Żółte kartki: Boguski – Jevtić, Trałka. Widzów: 13 623.
WISŁA: Cierzniak – Jović, Głowacki, Guzmics, Burliga – Mączyński, Uryga (89. Cywka) – Boguski, Crivellaro (77. Popović), Guerrier – Brożek (77. Jankowski). Trener: Kazimierz Moskal.
LECH: Burić – Ceesay, Kamiński, Kadar, Douglas – Linetty (65. Robak), Trałka – Lovrencsis (72. Formella), Hamalainen, Pawłowski – Thomalla (46. Jevtić). Trener: Maciej Skorża.

Pozostałe wyniki i tabelę piłkarskiej ekstraklasy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.