Legendy ringu

Nie tylko ze względu na obsadę wygląda to pastisz najsłynniejszych filmów o boksie: „Wściekłego byka” i „Rocky’ego”. Ale bawić się mogą na nim nawet ci, którzy ich nie oglądali.

„Wściekły byk” był zekranizowaną przez Martina Scorsese biografią jednego z najlepszych pięściarzy wszech czasów, Jake’a La Motty, którego zagrał Robert De Niro. Od razu okrzyczano go arcydziełem, natomiast seria „Rocky” wymyślona przez Sylvestra Stallone (napisał scenariusze wszystkich sześciu części i zagrał w nich główne role, a cztery z nich także wyreżyserował) z czasem weszła do kanonu kina.
W „Legendach ringu” spotkali się właśnie, w komediowej konwencji, De Niro i Stallone; fabuła sięga pierwszej połowy lat 80., kiedy byli świetnymi bokserami, jednak przed trzecią wspólną walką jeden z nich skończył karierę. Po trzech dekadach maja wrócić na ring i rozstrzygnąć, kto jest lepszy, bo wcześniej pokonali się po razie.

De Niro do występu we „Wściekłym Byku” przytył 27 kilogramów, co do dzisiaj jest jednym z głównych przykładów wcielenia się aktora w rolę, utożsamienia z odgrywanym bohaterem. W „Legendach” musi słuchać docinków o swojej nadwadze. Kiedy Stallone zabiera się do kultowych ćwiczeń w rzeźni, strofuje go trener (Alan Arkin bardzo przypomina tutaj Burgessa Mereditha): „Chcesz spuścić manto tuszy wołowej?! To niehigieniczne!”.
Wyszukiwaniem odwołań do wspomnianych filmów sprzed lat można się świetnie bawić, podobnie jak nowymi dowcipami. Choćby o końskim moczu, który wzmacnia dłonie i poprawia cios (stosowany zewnętrznie;)), czy o kickbokserach. „Wiemy, kto kopie podczas bicia pięściami. Dziewczyny…”.
A jeśli jesteśmy przy cytatach to jednym wielkim cytatem z gry Joe Pecsiego w „Zabójczej broni” jest tutaj początkujący menedżer, kreowany przez Kevina Harta. W boksie kasa jest lepsza niż z sekstaśmy Kardashianki i on ma zamiar ją zarobić.

„Legendy ringu” skrzą się humorem, ale znienacka – jak cios prostym – wyskakują tam przykłady jak czasami bardzo bliscy sobie ludzie potrafią skomplikować sobie nawzajem życie.
Dlatego trudno je porównywać do modnych ostatnio filmów wskrzeszających stare konwencje i ich gwiazdy, jak seria „Niezniszczalni”. Ona wprawdzie odgrzewa sentymenty, ale „Legendy ringu” – nawet jeśli to niezamierzony efekt – są bardziej refleksyjne. Bliżej im do kolejnego filmu o sposobach na pogodne starzenie się, „Last Vegas”, gdzie po raz pierwszy w karierze spotkali się: De Niro, Michael Douglas, Morgan Freeman i Kevin Kline. Wbrew temu, co sugeruje tytuł, to nie jest kolejny obraz w stylu „była tak zajebista impreza, że Franek obudził się bez nerki”, ale każdy się może pośmiać.
PAWEŁ FLESZAR

LEGENDY RINGU. Tytuł oryginału: Grudge Match. Produkcja: USA. Rok: 2013. Reżyseria: Peter Segal. Scenariusz: Tim Kelleher, Doug Ellin, Rodney Rothman. Muzyka: Trevor Rabin. Zdjęcia: Dean Semler. Obsada: Robert De Niro, Sylvester Stallone, Kevin Hart, Alan Arkin, Kim Basinger, Jon Bernthal, JJ Cool J, Carrie Lazar.
* stopka na podstawie filmweb.pl

Komentowanie zablokowane.