Lekcja matematyki studenta Borówki

Koszykarze AGH Kraków w świetnym stylu pokonali Kotwicę, 94:65, z czego Maciej Maj zdobył aż 31 punktów, a w najbliższą środę czeka ich w Kołobrzegu decydująca bitwa o I ligę.

W sobotnie popołudnie w hali przy ul. Piastowskiej przez pewien czas trwała zacięta walka i nie zanosiło się na efektowne zwycięstwo żadnego z zespołów. 4:0, 4:6, 7:6, 13:9, 15:11, 15:15, 17:15, 17:18, 19:18, 19:20 i 22:20, kiedy Damian Kalinowski na tle jarzących się wokół tablicy pomarańczowych lampek dziurawił z dystansu obręcz. Przez poprzedzające to 10 minut Piotr Pawłowski i Łukasz Wichniarz utrzymywali nadzieje gości na przechylenie dzisiaj losów awansu na ich korzyść.
W drugiej kwarcie średnia przewaga akademików była nieco większa – 29:22, 34:24, 36:30, 41:30, 41:36, 44:36 – ale w trzeciej przeciwnicy z 47:35 i 49:40 zbliżyli się na 49:44. Run 12:0, do 61:44 był jednak przesądzający. Inaczej niż przed tygodniem w Kołobrzegu, kiedy w trzeciej odsłonie „Agiehowcy” prowadzili 17 „oczkami”, ale gospodarze odrobili te straty, teraz różnica jeszcze się zwiększyła.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Napisać o Maćku Maju, że koronował się dzisiaj na „króla obszaru pomalowanego” byłoby określeniem zgrabnym, ale jednak niedopowiedzeniem. Owszem, walczył o każdą piłkę z silnymi i sprytnymi wysokimi zawodnikami Kotwicy, wiele z nich przejął, znaczną część dostarczył do kosza, nierzadko wsadzając po prostu oburącz z góry. Jednak bardziej imponujących rzeczy dokonywał dalej od kosza. Raz wybrał piłkę przeciwnikowi w dryblingu, przekozłował 3/4 długości i skończył spokojnym dwutaktem. A przede wszystkim ładował z dystansu z niemal 60-procentową skutecznością. Gdy w 31. minucie trafił czwartą „trójkę” i z wyciągniętymi rękami, zaciskając pięści, wracał na swoją połowę krzycząc coś w kierunku ławki AGH, rezultat brzmiał 71:54, z czego on zaliczył 27 punktów. Jeszcze większy odsetek zespołowej zdobyczy miał przy stanie 75:56 – 29 pkt!
– Bardziej jednak jestem zadowolony z naszej dzisiejszej obrony. Tak klasowej drużynie jak Kotwica, która dotąd zdobywała prawie 90 punktów na mecz, najwięcej ze wszystkich II-ligowców w Polsce, my pozwoliliśmy zdobyć tylko 65 – podkreśla Maciej. – A to co udało się mnie, to dzięki kolegom, których akcje kończyłem. Nawet rzuty z daleka – miałem często wolne pozycje, bo rywale musieli podchodzić do naszych strzelców.

Do Bartosza Wróbla można było podchodzić nawet na odległość pozwalającą na spojrzenie mu w oczy, lecz nie przynosiło to efektu. Już przed przerwą ukłuł trzykrotnie z daleka. – Jednym z założeń było zapobieżenie „trójkom transmisyjnym”, a mimo to pozwoliliśmy się otworzyć Bartkowi – mówi trener przyjezdnych, Paweł Blechacz.
W czwartej kwarcie Wróbel dorzynał jego podopiecznych – znowu wcelował trzykrotnie z obwodu (raz z ośmiu metrów, a potem przez dłonie przeciwnika), a poza tym przejechał od linii bocznej wzdłuż końcowej przez defensywę Kotwicy i zapakował z rozmachem. Złośliwi kumple poddali w wątpliwość, czy jego akcja była najbardziej widowiskową w meczu. Najpierw Robert Kolka w dwutakcie hakiem rzucił do Maja na alley-oop’a, a na finał Bartłomiej Podworski dał pokaz samowystarczalności. Bez niczyjej pomocy odebrał piłkę w strefie środkowej, sam ją przekozłował, sam wsadził i jeszcze pohuśtał się na obręczy nie rozbujany przez nikogo.

Michał Borówka studiuje matematykę stosowaną na Akademii Górniczo-Hutniczej i znakomicie godzi to z wyczynowym uprawianiem sportu – gros egzaminów zalicza w pierwszym terminie, niedługo zostanie licencjatem. Zdarzało mu się też dawać korepetycje, a dzisiaj udzielił kilkuset zgromadzonym w hali przy Piastowskiej lekcji podstawowych działań arytmetycznych.
Najlepsze wyniki uzyskiwał przy odejmowaniu i dzieleniu. Pilnował Grzegorza Arabasa, wybitnego niegdyś koszykarza ekstraklasy, ciągle budzącego szacunek grą. Umie wszak trafić z nieprawdopodobnych pozycji, w tym sezonie notuje średnio 18.1 pkt, a przed tygodniem stał na czele udanej pogoni swojej ekipy. Dzisiaj w pierwszej kwarcie oddał tylko jeden rzut, po drugiej ciągle przy jego nazwisku widniało 0, w trzeciej odpalił, ale tylko w momentach kiedy Michała – po przekazaniu – nie było przy nim.
„Malina” zamknął też w nawias Dawida Mieczkowskiego, najbardziej żywiołowego zawodnika Kotwicy, który wieńczył właśnie kolejną widowiskową penetrację, kiedy dostał czapę, a piłka odbiła się jeszcze od niego i wypadła za linię końcową.
Lepiej niż zwykle Borówka odnajdował się również w dodawaniu, a nawet mnożeniu. Najmocniej zapadły widzom w pamięć dwa haczki z bliska i rzut z półdystansu – w pełnym wyskoku, z odchylenia. Skończył konfrontację z wyższym kontem niż Arabas (10-7).

– Najwyraźniej jesteśmy w play off drużyną własnej hali, bo to już trzecia, po Przemyślu i Wałbrzychu, wyjazdowa porażka – konkluduje Blechacz. W najbliższą środę, o g. 18, w Kołobrzegu musi zapaść rozstrzygnięcie – zwycięzca wejdzie do I ligi i zmierzy się w finale z Jamaleksem Leszno, przegrany będzie miał jeszcze możliwość awansu w meczu o 3. miejsce z Asseco II Gdynia. – Uważam, że szanse wynoszą 50 na 50. Co będzie kluczem do sukcesu? Muszę jeszcze obejrzeć dzisiejsze nagranie, mam też już pewne przemyślenia, ale publicznie nie będę o nich mówił – ucina szkoleniowiec Kotwicy.
– Jedziemy tam, żeby wygrać. A jeśli zaprezentujemy się tak jak dzisiaj, to tak się stanie – twierdzi Maj. Jego team czeka piekielnie ciężki okres. Prosto z Kołobrzegu wyruszą autokarem w podróż do Lublina, gdzie 12-15 maja wezmą udział w wymagającym turnieju finałowym akademickich mistrzostw Polski. A przy tym w przyszły weekend powinna się odbyć w Krakowie konfrontacja piątej rundy play off, ale nawet nie można spróbować jej przełożyć, bo nie wiadomo, z kim i o co będzie rozgrywana…
– Trudno, musimy sobie poradzić. Przygotowujemy się do tego cały sezon – przekonuje Maciek. – Mecze to nagroda; przyjemniej jest grać niż trenować.
PAWEŁ FLESZAR

AGH Kraków – KOTWICA 50 Kołobrzeg 94:65 (22:20, 22:16, 22:18, 28:11)
Sędziowali: Paweł Berdyczko i Robert Rydz. Widzów: 350.
AGH: Maj 31 (4×3, 7 zb.), Kalinowski 11 (1×3, 5 zb., 2 prz.), Borówka 10, Krawczyk 7 (1×3, 4 as.), Zych 4 (13 as., 6 zb.) oraz Wróbel 22 (6×3, 4 as., 2 prz.), Kolka 7 (1×3), Podworski 2, Urban, Kaczmarski, Wasyl. Trener: Wojciech Bychawski.
KOTWICA: Pawłowski 18 (1×3), Wichniarz 12 (1×3, 4 zb., 2 prz.), Arabas 7 (1×3, 6 zb., 2 prz.), Djurić 7 (7 zb.), Mieczkowski 6 (8 as., 2 prz.) oraz Chudy 8 (6 zb.), Kowalczuk 5 (4 zb.), Lasota 2, Neumann, Dobriański. Trener: Paweł Blechacz.

Komentowanie zablokowane.