Leki z sędziowskiej apteki

Po raz pierwszy w tym sezonie siatkarze Hutnika nie rozstrzygnęli na swoją korzyść tie-breaka. Dzisiaj w Krakowie, po meczu obfitującym w emocje, kontrowersje i błędy, ulegli pierwszoligowej Avii Świdnik, która w ostatnim tygodniu listopada znowu zawita do Małopolski.

Na początku września, w turnieju na AGH, nowohucki team pewnie pokonał świdniczan, 3:0, ale dzisiaj od początku musiał ich ścigać, a Dawid Konieczny był trudno uchwytny w ataku. Gospodarze dochodzili na 5:5, 12:13 (z 7:11) i wreszcie 17:17 (z 13:17), ale wtedy popełnili błąd dotknięcia siatki, niepotrzebnie skacząc do piłki oddawanej „półdarmo”. Adam Woźnica dołożył asa (17:19) i dwupunktowa różnica utrzymywała się od 17:19 do 21:23, kiedy odgwizdano miejscowym przejście linii. Obronili dwa setbole i przy 23:24 Paweł Golec zaserwował potężnie; Jakub Skwarek biegł do źle przyjętej piłki aż na lewe skrzydło, podrzucił ją nad siebie, a Marcin Dobrzyński przebił się przez podwójny blok.
W drugiej partii wynik częściej się tasował – 6:4 i zaraz 6:7, 11:13 i 15:14, 18:16, 21:18. Na obu skrzydłach i w polu serwisowym bardzo dobrze spisywali się Mateusz Kowalski i Krzysztof Ferek, okraszając to widowiskowymi zagraniami: „Lewy” kiwką z pipe’a, a „Fero” – ciosem po prostej tuż za linię trzech metrów. Dwie kontry Doriana Poinca i czapa jego kolegów zmieniły jednak zapis na 21:21, potem krakowianie ciągle byli o kroczek (punkt przy własnym podaniu) z przodu, lecz nie wykorzystali pięciu setboli. Dopiero blok Leszka Klimczaka i aut Koniecznego, po długiej wymianie, zakończyły licytację na 30:28.
Ostatni remis w trzeciej odsłonie wynosił 8:8, potem „gwoździem” (zaliczył ich dzisiaj kilka) z krótkiej i asem poraził „Hutników” Daniel Szaniawski, wskutek czego odtąd  notowali deficyt 2-4 „oczek”, raz tylko zbliżyli się na 10:11. Przy 20:22 wyklarowało sprawę zbicie Koniecznego i blok na Ferku, którego szkoleniowiec gości Krzysztof Lemieszek komplementował później jako najważniejszą postać przeciwników. 20:24 i 21:25.

Sporo protestów zawodników, trenerów i widzów wywołały werdykty pary sędziowskiej; dość powiedzieć, że Jerzy Piwowar, którego stoicyzm przy prowadzeniu drużyny jest znany od kilkudziesięciu lat, raz wyskoczył szparko z ławki do drugiego arbitra, a chodził też w innych przypadkach, spokojniej, pytać go o powody decyzji.
Opolski duet odgwizdał mnóstwo pomyłek Hutnikowi, zwłaszcza dotknięcia siatki, sporo punktów straciła w ten sposób również Avia (np. przy 4:2 na początku czwartego seta, trzy punkty dla krakowian to były jej błędy). Większości rozstrzygnięć nie da się ocenić bez wsparcia elektronicznego, ale – przede wszystkim przy dotknięciach siatki – pretensje budziła aptekarska drobiazgowość.
Najwięcej kontrowersji jednak powstało po karach dla rozgrywających, którzy wszak od jakiegoś czasu uprawiają siatkówkę, a w obliczu dzisiejszych orzeczeń wypadli, jak nie potrafiący odbijać adepci. Trochę „podwójnych” odgwizdano przyjezdnym oraz Błażejowi Podleśnemu, natomiast Piotr Adamski – który często przytrzymuje piłkę na rękach, czekając na ruch partnerów, taki ma styl – w czwartej części kilkakrotnie dowiedział się, że popełnia błąd „niesionej”. Piwowar zdjął go z boiska, a po spotkaniu dyskutował z pierwszą sędziną. – Jestem zawsze daleki od obarczania arbitrów winą za wynik. Teraz chciałem tylko, aby pani mi wytłumaczyła, jaka powinna być struktura ruchu przy odbiciu, której mam wymagać od tych chłopaków na treningu, żeby ona nie uznawała go za błąd – mówił doświadczony szkoleniowiec, a w jego słowach brzmiały nutki, zamierzonej czy nie, ironii.
– Dzisiaj wytknięto mi więcej błędów, niż przez cały poprzedni sezon – kręcił potem głową „Słoniu”, ale schodząc z placu gotował się z wściekłości i rozbił tabliczkę z numerem, rzucając nią o podłogę. Jego zespół został ukarany czerwoną kartką i stratą punktu, zaświecił się rezultat 9:11, jednak to podziałało nań jak ostroga. Świetnie bronił Radosław Szymczak, akcje wyprowadzane w wybornym tempie kończyli Ferek i Kamil Maruszczyk, zrobiło się 13:13, 15:14, 20:17, 22:19, a na 25:21 zameldował się ze środka Klimczak, aktywny wcześniej także w bloku.

– Generalnie, przełamali nas spokojną grą, z mniejszą ilością błędów – analizował później Jerzy Piwowar, a potwierdzał to również tie-break, który zaczął się od 1:7, po pomyłkach jego podopiecznych i trudnych podaniach Pawła Łęgowskiego. Dwa asy Maruszczyka przywróciły nadzieję (4:7), potem jeszcze z Marcinem Górą i Klimczakiem gonili z 6:11 do 10:12, ale jedno pudło i dwa ścięcia Koniecznego zamknęły sprawę – 11:15. U gospodarzy nie mógł wystąpić środkowy Tomasz Obuchowicz, który dolegliwości barku zgłosił na rozgrzewce.
– Chcieliśmy się podbudować po poniesionych w kiepskim stylu porażkach ligowych – twierdzi Lemieszek, który za kilka lat może osiągnąć półwiecze związków z Avią: jako siatkarz, asystent i trener. Po przerwie, objął nową ekipę dopiero we wrześniu i czeka go ciężkie zadanie utrzymania jej w Krispol 1. lidze. – Kiedyś odszedłem ze względu na „zmęczenie materiału”, a teraz zgodziłem się wrócić, bo żal mi było tych chłopaków, którzy pozjeżdżali się do Świdnika. Przeżywam chyba bardziej niż oni, bo młodość ma to do siebie, że łatwiej z niej niepowodzenie „spływa” – zwierza się trener. – Mamy dziesięciu chłopaków z II ligi, ale widzę pewną szansę na utrzymanie; musimy lepiej to poustawiać w paru aspektach i bardziej przełożyć trening na mecz. Ale tu dużo od psychiki zależy.

Avia przyjedzie do Małopolski w V rundzie Pucharu Polski, zaplanowanej na 26 listopada. Jutro Kęczanin zmierzy się w Kętach z AGH AZS Kraków, a zwycięzca będzie po pięciu tygodniach jej przeciwnikiem i gospodarzem spotkania.
Natomiast Hutnikowi pozostaje II liga; w najbliższej kolejce podejmie w hali na os. Wysokim Płomień Sosnowiec. Konfrontacja rozpocznie się 25 października o g. 18, natomiast cztery godziny wcześniej rezerwy nowohuckiego klubu zagrają w III lidze, na tym samym obiekcie, z rezerwami Kęczanina.
PAWEŁ FLESZAR

HUTNIK Kraków – AVIA Świdnik 2:3 (23:25, 30:28, 21:25, 25:21, 11:15)
Sędziowali: Aleksandra Szydełko i Michał Gruszczyński (Opole). Widzów: 100.
HUTNIK: Adamski, Samborski, Góra, Ferek, Golec, Klimczak oraz Szymczak (l), Podleśny, Kowalski, Maruszczyk. Trener: Jerzy Piwowar.
AVIA: Misztal, Woźniak, Kwiecień, Konieczny, Poinc, Woźnica oraz Sadowski (l), Łęgowski, Dobrzyński, Skwarek, Szaniawski. Trener: Krzysztof Lemieszek.

Komentowanie zablokowane.