Magda Piątek znowu w Krakowie

Jutro Eliteski UEK zmierzą się w sparingu z lokalnym rywalem, AGH Galeco Wisłą. W ich składzie wystąpi klasowa siatkarka, która przez wiele lat była związana właśnie z „Białą Gwiazdą”.

Magdalena Piątek latem trafiła z Bank BPS Muszynianki Fakro do PTPS Piła. Dzisiaj jednak formalnie rozwiązała kontrakt z tym klubem, podpisując stosowne porozumienie. – Nie chcę się wypowiadać na ten temat i liczę, że tak samo postąpi PTPS; co było to było, niech każdy idzie swoją drogą – ucina 28-letnia skrzydłowa. – Najważniejsze, że przeszłam cały przedsezonowy cykl treningowy i jestem przygotowana do gry.
Po południu ma pojawić się na treningu „Ekonomicznej”, a jutro powinna wystąpić w jej składzie w meczu kontrolnym z Wisłą. Dojdzie również do negocjacji z działaczami klubu z Rakowickiej. – Usiądziemy, porozmawiamy. Nie jest tak, że Magda jest już u nas w drużynie – tonuje prezes AZS UEK, Bartosz Wanat. – Jesteśmy nią poważnie zainteresowani, ale sporo zależy od tego spotkania.

Kluczowe będą zapewnie kwestie finansowe. W ostrożnie-optymistyczny sposób wypowiadają się o całej sytuacji także Piątek i szkoleniowiec Elitesek, Jacek Skrok. – Gdyby to wypaliło byłoby bardzo fajnie – mówi ten drugi. – Zbierała bardzo dobre opinie za swoje wejścia jako dublerka w Muszyniance. Tutaj liga jest niższa, ale z drugiej strony odpowiedzialność będzie większa.
Magda jest atakującą, ale w przeszłości występowała też na przyjęciu. Uniwersalna jest również ustawiona obecnie na ataku Magdalena Sadowska (opowiadała o tym TUTAJ). – Gdybyśmy pozyskali Piątek, byłoby to znaczące wzmocnienie siły ognia, ale też moglibyśmy stosować wiele różnych wariantów – przyznaje Skrok.

Jeśli sprawa zostanie sfinalizowana, będzie to trzeci wypadek, kiedy Kraków stanie się trampoliną dla Magdy Piątek, której obszerniejszą sylwetkę można znaleźć TUTAJ. Pierwszy raz trafiła pod Wawel w 2000 roku jako nastolatka. Bardzo silna dziewczyna zaliczyła całą drogę szkolenia w Wiśle, kolejno u Grażyny Śrutowskiej, Ewy Musiał i Lesława Kędryny. Wyróżniała się w I-ligowym zespole z Reymonta prowadzonym przez Ryszarda Litwina, a w 2007 roku przeszła do MKS Dąbrowa Górnicza, który wywalczył wtedy awans do ekstraklasy, pokonując właśnie Wisłę. Tam też prezentowała się bardzo korzystnie, aż do dramatycznego końca – zerwania więzadeł kolana wiosną 2008 r.
Na przełomie 2008/2009 wróciła do Krakowa, na Reymonta – zaczęła ćwiczyć z zespołem, przechodząc jednocześnie kolejny etap rehabilitacji z jego fizjoterapeutą. Nie zdążyła odzyskać formy na tyle, aby wydatniej wspomóc „Białą Gwiazdę” w walce o utrzymanie w I lidze (zresztą ból zmusił ją do zejścia w trakcie ostatniego meczu z Budowlanymi Toruń). Przytakuje jednak, że ten okres stosunkowo łagodnego wchodzenia na „wyższe obroty” pomógł jej w łatwiejszym odnalezieniu się w następnym sezonie w wyższej klasie, w Stali Mielec.

– W Krakowie spotykały mnie przeważnie dobre rzeczy; to takie moje drugie miasto rodzinne – zwierza się pochodząca z Kielc Magda, absolwentka krakowskiego Uniwersytetu Pedagogicznego. – Nie ukrywam, że pytałam też w Wiśle, bo do niej mam bardzo duży sentyment, nawet „gościnnie” byłam tam dzisiaj na zajęciach. Z różnych powodów jednak nie ma możliwości pozostania w niej. Mam nadzieję, że dogadamy się z Eliteskami, bo jest tu fajna „paka” i trener pozytywnie odbierany w środowisku. Chcą walczyć o awans – pięć lat temu nie udało mi się to z Wisłą, więc może teraz powiedzie się „poprawka”…
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.