Maja fruwa tu i tam

Powiatowy Park Rozwoju Wieliczka chce w najbliższym sezonie ogrywać własne młode siatkarki, ale przeprowadza też dwa bardzo ciekawe transfery.

Pierwszy z nich to właściwie powrót, choć nietypowy. 23-letnia Alicja Nabielec jest wychowanką nieistniejącej już krakowskiej Armatury, z której w 2012 roku trafiła do Wieliczki. Musiała jednak zrezygnować z gry w trakcie sezonu, gdyż odezwały się dawne dolegliwości kręgosłupa. Na parkiet wróciła we wrześniu ubiegłego roku, w barwach I-ligowej Wisły Kraków. Dzięki konsekwentnej rehabilitacji ustały problemy z plecami, a Ala wywalczyła sobie miejsce w podstawowym składzie. Jest bardzo wszechstronna: w Armaturze szkolono ją jako środkową, potem została przestawiona na przyjęcie, podczas epizodu w Wieliczce oraz na dłużej w Wiśle wróciła na środek, za to w rozgrywkach akademickich, reprezentując AGH, pełniła funkcję atakującej. I wywiązywała się świetnie z tego zadania, wiosną pomagając drużynie w odniesieniu historycznego sukcesu – akademickiego wicemistrzostwa Polski.
Na tejże pozycji Nabielec ma być ustawiona także teraz. – Liczę na nią; jeśli tylko zdrowie jej dopisze, na pewno będziemy z niej mieli duże korzyści – uważa nowy trener drużyny z „Miasta Soli”, Mikołaj Wojtyczka.
Zanosiło się również na inny powrót – libero Aleksandry Urban, która miniony sezon spędziła w AZS UEK Kraków. – Rozmawialiśmy z „Urbi”, widziałem ją w składzie, ale ostatecznie uznała, że nie pozwolą jej na to sprawy prywatne – wyjaśnia szkoleniowiec.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

W szeregach Powiatowego Parku Rozwoju do II ligi trafi natomiast Maja Bodzęta i na lokalną skalę będzie to hit transferowy. Co najmniej z dwóch powodów. Pozyskana z Maratonu Krzeszowice 18-latka powinna wnieść sporo ożywienia do tych rozgrywek; jest uśmiechniętym, skocznym kombajnem wielozadaniowym: atakuje praktycznie z każdego miejsca na boisku, przyjmuje, blokuje, broni, serwuje. Dawniej była środkową, dwa sezony temu z korzyścią przekwalifikowała się na lewe skrzydło.
To hit także dlatego, że wreszcie zdecydowała się na występy w wyższej klasie, co z powodzeniem mogła zrobić już 2-3 lata temu. – Ten czas w Maratonie nie był stracony: lubiłam tak dużo grać i czuć na sobie presję, mogłam nauczyć się, jak sobie z nią radzić – zwierza się Maja, która była liderką klubowych zespołów w III lidze i kategoriach młodzieżowych – docierała z nimi nawet do półfinałów mistrzostw Polski, a z seniorkami walczyła o awans do ligi centralnej. Maraton to niejako jej klub rodzinny, kiedyś trenerem był jej dziadek, Ludwik Bodzęta, a ostatnio prowadziła ją ciocia, Marta Kurek.
Maja nie zrywa z Krzeszowicami, w tutejszym liceum chce zdawać w przyszłym roku maturę. Wcześniej odrzuciła propozycje z kilku klubów, do których nie dałoby się dojeżdżać na zajęcia. Niedawno miała przenieść się do AZS UEK, ale wycofał się on z II ligi. – W Maratonie też nasza drużyna się rozpada, kilka dziewczyn zrezygnowało – opowiada Majka. – Do Wieliczki będę jeździć na treningi trzy razy w tygodniu. Mam nadzieję, że wszystko się dobrze poukłada i będzie to udany sezon.

Wzmocni też juniorską ekipę (pod szyldem MKS MOS), która dwukrotnie kwalifikowała się do turnieju finałowego mistrzostw Polski. – Zobaczymy, czy będzie szansa na powtórzenie tego wyniku. W tych rozgrywkach mnóstwo zależało od trzech „starych cwaniar”, Magdy Jaszkowskiej, Werki Olipry i Olgi Klocek, a żadnej z nich już nie będzie – analizuje Wojtyczka.
Tej trójki zabraknie również w seniorskim teamie (skład podajemy pod tekstem). Trwają jeszcze poszukiwania środkowej, kandydatką była Anna Mysiak, jednak niedawno jej pozyskanie ogłosiła krakowska Bronowianka. – Czy uda się kogoś znaleźć, to na razie zagadka. Poza tym musimy jeszcze porozumieć się z Dobrym Wynikiem w sprawie wypożyczenia Oli Staneckiej – mówi trener. – Już teraz włączyliśmy do kadry kilka wychowanek, które w ubiegłym roku zajęły piąte miejsce w mistrzostwach Polski młodziczek, chcemy je ogrywać w II lidze. Skład nie jest zamknięty i niewykluczone, że w trakcie przygotowań, czy później znajdą się w nim kolejne młode dziewczyny.
Poprowadzi zespół wspólnie z Janem Mazurem („Bez jego doświadczenia, choćby w sprawach organizacyjnych, trudno byłoby to ogarnąć” – zaznacza). Start przygotowań ustalili na 11 sierpnia, w drugiej połowie miesiąca zaplanowali obóz w Niechorzu. Na miejscu bazą zajęć i meczów II-ligowych będzie Kampus Wielicki. – Celem jest uplasowanie się w bezpiecznej strefie. Czwarte miejsce? Nie wiem, czy to nie za wysokie progi. Będziemy próbować, ale bardzo zadowolony byłbym, gdybyśmy teraz spokojnie się utrzymali, ograli, a w następnym sezonie weszli do czwórki. Widać byłoby efekty pracy – podsumowuje Mikołaj Wojtyczka.
PAWEŁ FLESZAR

Projektowana kadra Powiatowego Parku Rozwoju Wieliczka
rozgrywające: Katarzyna Borowska, Weronika Jurek, Urszula Mazur
libero: Maria Maszek
środkowe: Weronika Halverscheid, Aleksandra Stanecka, Olga Stasiak, Marta Świerczyńska
atakujące: Patrycja Bandura, Alicja Nabielec
przyjmujące: Monika Antos, Maja Bodzęta, Katarzyna Świeży, Paulina Tkaczyk
trener: Mikołaj Wojtyczka, II trener: Jan Mazur

Komentowanie zablokowane.