Małe punkty za duże serce

Triumfatorem krakowskiego turnieju o Puchar Wandy zostały siatkarki Karpat Krosno, jednak rywalizacja była zacięta i drugoligowcy stawiali się wyżej notowanym drużynom.

Regulamin – punkt za każdą zdobytą partię w trzysetowych meczach – premiował serce do walki, nieustępliwość aż do ostatniego gwizdka. Dość powiedzieć, że Politechnika Śląska Gliwice, która wygrała tylko raz zajęła drugie miejsca w stawce pięciu zespołów, wyprzedzając choćby Silesię Volley Mysłowice, mającą na koncie trzy zwycięstwa. Dzisiaj akademiczki pourywały po secie pierwszoligowcom, a ostateczna lokata była zadośćuczynieniem również za gnębiący je pech. O kontuzjach jakie odniosły pierwszego dnia pisaliśmy TUTAJ, w sobotę też ryzykowały zdrowiem, na szczęście lekkie podkręcenie kostki i przypadkowe uderzenie łokciem w nos pozostały bez poważniejszych konsekwencji.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Karpaty zapewniły sobie sukces spotkaniem z Ekstrimem Gorlice, nieformalnymi gospodyniami turnieju (trenują często w hali Wandy Kraków), ale miały z tym spore problemy. W pierwszej części miejscowe – przy dobrej postawie Joanny Mokrzyckiej, Karoliny Grzelak i Alicji Leszek w polu serwisowym, a Magdaleny Pytel w bloku – obejmowały prowadzenie 11:9 (od 6:9), 13:12, 16:13 i 20:17. Ewelina Mikołajewska skarciła je jednak atakami, a Izabela Bałucka „czapami” (zrobiło się 20:23), dobijając jeszcze krótką na 25:23.
W następnej odsłonie gorliczanki znowu miały na tablicy 20:17 (po tym jak odwróciły wynik od 9:13 do 13:13 i 17:14), tym razem nie wypuszczając już szansy z rąk. Dobre zmiany dały Dorota Jasionowicz (na dłużej) i Patrycja Silczuk (na zagrywkę), po której dwóch asach i tyluż kontrach Alicji Warchoł zrobiło się aż 22:17 i 23:18. Sprawę zamknęła skuteczna już wcześniej Paulina Stojek (25:20).
Trzecią partię krośnianki rozstrzygnęły podaniami; próby Agnieszki Dziadosz, Elżbiety Szymańskiej, Bałuckiej, plus ścięcia Eweliny Halasz i Mikołajewskiej, owocowały dosyć bezpiecznym rezultatem – 5:3, 9:5, 12:8, 15:9, 15:12, 16:14, 20:15, 25:16. Dwukrotnie odgryzała im się tylko w tym pierwszym elemencie Mokrzycka.
– Przyjechaliśmy tutaj, żeby wyeliminować przestoje, co się jeszcze nie udało, ale za to w okresie przygotowawczym stworzyła się u nas fajna atmosfera, a w zespołach kobiecych jest to bardzo ważne – analizuje szkoleniowiec „Karpatek”, Dominik Stanisławczyk. – No i na pewno mogę być zadowolony z pierwszego miejsca i że sporo pograły wszystkie dziewczyny.

W najbardziej ambicjonalnej konfrontacji turnieju wzięły udział piąty w nim Ekstrim i czwarta Bronowianka Kraków. Po obu stronach stanęły byłe partnerki, a często ciągle koleżanki – i trudno było się oprzeć wrażeniu, że tym bardziej chciały udowodnić swą wyższość. „Bronowianki” od startu zaatakowały ostrym, płaskim serwisem i na ogół kompetentna linia przyjęcia Ekstrimu rozsypała się. Po wizytach za linią końcową Doroty Szymskiej i Magdaleny Wiatrowskiej było 5:1 i 9:3, przeciwniczki zbliżyły się na 12:9 i 13:11, lecz zwykle gdy zaczynały gonić – psuły własny podanie. 18:13 zrobiło się po asie Wiatrowskiej, a 20:15 – Mariki Janoty. Przy 23:15 losy były rozstrzygnięte, a krakowianki mogły się poszczycić akcją meczu, kiedy Aleksandra Guzikiewicz dwukrotnie broniła potężne strzały, a Janota w kontrze z szóstej strefy uderzyła w ostatnie centymetry pola.
W drugiej partii trudnych zagrywek rywalek było mniej, a z pozostałymi lepiej radziły sobie gorliczanki. Od 6:6 odskoczyły na 10:6, potem 13:7 (as Leszek), 15:8 i 21:12 (niezła zmiana i udane zachowania na skrzydle 14-letniej Katarzyny Wierzby). 21:15, 23:15, 23:17 i 25:17.
Ekstrim poszedł za ciosem, prowadził w trzeciej odsłonie 4:1, 7:4, 9:7, ale po chwili rezultat się wyrównał (9:10, 11:11), a od 13:13 nastąpiło trzęsienie ziemi. Janota serwowała, na siatce (bloki i dobitki) rządziły Aleksandra Stachowicz i Aleksandra Król, włączała się na lewej flance Szymska, a Ola Guzikiewicz tym razem podbiła piłkę niemal z bramki do futsalu umieszczonej w ściennej wnęce. 23:13 i można było w ciemno wpisywać do programu turnieju zwycięstwo krakowianek 2:1.

A one rozochocone na zakończenie turnieju postawiły się jeszcze Silesii Volley. Zrazu mysłowiczanki odskoczyły na 13:9, a potem – po asie Angeliki Szostok (to 18-letnia aktualna wicemistrzyni Polski juniorek), atakach Dominiki Najmrockiej i „czapach” jej koleżanek – na 19:14. Wkrótce jednak było 19:17, 20:18 i dopiero krótka Sylwii Andrysiak, dobitka Barbary Susek oraz uderzenie po rękach w wykonaniu Szostok rozwiały wątpliwości – 24:19, 25:21. W drugim secie Bronowianka „popłynęła” po przegraniu długiej wymiany przy stanie 9:10 – 9:15, 10:17, czemu tamę postawiła dopiero serwisem Janota (w tym as), a krótka Karoliny Sowicz zmniejszyła różnicę tylko do 23:21. Końcówkę rozstrzygnęły na swoją korzyść przyjezdne, na czele z Iwoną Kandorą, nominalną środkową, której zdarzyło się zaatakować ze skrzydła, czy z szóstej strefy (po własnej zagrywce).
Właśnie ona pozostała na parkiecie w trzeciej partii w otoczeniu głównie młodszych koleżanek. Wśród miejscowych udaną passę na skrzydle kontynuowała Janota, wspomagana przez Król, Sowisz i resztę, bez przerwy przeważając – 3:1, 7:3, 10:4, 18:12, 18:15, 22:17, 25:21.
– Sami sobie czasami stwarzamy bałagan; występ w Krakowie  był gorszy niż z dwóch poprzednich turniejach – komentował trener śląskiej ekipy, Sebastian Michalak. – Może to i „przesycik” długo już trwającymi przygotowaniami, ale bez przesady. Zostały dwa tygodnie do ligi, więc można liczyć, że w tym czasie nasza forma się ustabilizuje.
PAWEŁ FLESZAR

Wyniki drugiego dnia turnieju o Puchar Wandy (w kolejności rozgrywania):
PWSZ KARPATY MOSiR KHS Krosno – AZS POLITECHNIKI ŚLĄSKIEJ Gliwice 2:1 (21:25, 25:19, 25:22)

EKSTRIM Gorlice – BRONOWIANKA Kraków 1:2 (18:25, 25:17, 14:25)
Sędziowali: Piotr Filipek i Marcin Bednarz (Kraków – sędziowali na zmiany wszystkie mecze).
EKSTRIM: Mokrzycka, Stojek, Pytel, Grzelak, Warchoł, Leszek oraz Bąkowska (l), P. Silczuk, Wierzba. Trener: Grzegorz Silczuk.
BRONOWIANKA: Stachowicz, Szymska, Sowisz, Wiatrowska, Janota, Król oraz Guzikiewicz (l), Franaszek (l), Rzepka, Domagalska, Pająk. Trener: Marek Kępa.

SILESIA VOLLEY MOSiR Mysłowice – POLITECHNIKA 2:1 (25:17, 18:25, 25:21)

EKSTRIM – KARPATY 1:2 (23:25, 25:20, 16:25)
EKSTRIM: Mokrzycka, Stojek, Pytel, Grzelak, Warchoł, Leszek oraz Bąkowska (l), P. Silczuk, Wierzba, Jasionowicz. Trener: G. Silczuk.
KARPATY: Nadziałek, Mikołajewska, Bałucka, Halasz, Słonecka, Duda oraz Czekajska (l), Kinel (l), Beda, Dziadosz, Szymańska. Trener: Dominik Stanisławczyk.

SILESIA VOLLEY – BRONOWIANKA 2:1 (25:21, 25:21, 20:25)
SV: Soja, Najmrocka, Andrysiak, Susek, Szostok, Kandora oraz Nickowska (l), Ząbek, Wieczorek, Dereń. Trener: Sebastian Michalak.
BRONOWIANKA: Stachowicz, Szymska, Sowisz, Wiatrowska, Janota, Król oraz Guzikiewicz (l). Trener: Kępa.

Kolejność: 1. Karpaty 8 pkt, 2. Politechnika 6 pkt (ratio: 1.073), 3. Silesia Volley 6 pkt (1.007), 4. Bronowianka 5 pkt (1.003), 5. Ekstrim 5 pkt (0.901).

Komentowanie zablokowane.