Małecki sprowadzony do parteru

Bezpośredni okres przygotowań do meczu ze Standardem Liege zdominowały nie rozważania, czy Wiśle uda się wyrównać osiągnięcie z sezonu 2002/03 – awans do 1/8 finału europejskiego pucharu – ale sprawa Patryka Małeckiego. Dzisiaj znalazła ona nieco zaskakujący, przez dotkliwość kary, finał. – Rozmawiałem z nim wczoraj, lecz nie dostrzegłem, aby poczuwał się do winy – opowiada trener Wisły, Kazimierz Moskal. – Nie wiem, czy zmieniłoby to dzisiejszą decyzję władz, ale i tak nie zrobił tego, czego oczekiwałem. Nie chciał publicznie odwołać tego, co w praktyce zrobił: odwrócił się od drużyny.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Szkoleniowiec zaznacza, że nie chce sam być przepraszany – wszak „Mały” najpierw zachował się niewłaściwie wobec niego po zejściu w trakcie czwartkowego meczu ze Standardem Liege. Chodzi o to, co piłkarz zrobił następnego dnia – kiedy trudno usprawiedliwiać go impulsywnością, emocjami, nastrojem chwili – odmawiając uczestnictwa w treningach i gry w spotkaniu z Zagłębiem Lubin. Dzisiaj został odsunięty od pierwszego zespołu, ale i od wszystkich innych – może trenować tylko sam, do czego klub stworzy mu wymagane przepisami warunki oraz zapewni opiekę lekarską. Poza tym Wisła zwróci się do Wydziału Dyscypliny PZPN o nałożenie dodatkowej kary zgodnej z regulaminem Związku.

Pojawiły się też publiczne przeprosiny Małeckiego, ale w formie oświadczenia rozsyłanego przez agencję BMG Sport jego menedżera, Bartłomieja Bolka.
Każdy oficjalnych i nieoficjalnych rozmówców przy Reymonta przypominał, że nie był to pierwszy jego skandaliczny wyskok – żeby przypomnieć choćby odmowę występu w sparingu latem 2010, czy ubiegłoroczny komentarz dotyczący kibiców. – Jeśli chcesz szacunku, musisz go okazywać innym – sentencjonalnie tłumaczył dyrektor sportowy Wisły, Stan Valckx. – Patryk nie pokazał go wobec klubu, kolegów. Czy to dobry moment, kilka dni przed spotkaniem ze Standardem? Właśnie dlatego chcieliśmy rozwiązać tę sprawę jak najszybciej, żeby miała jak najmniejszy wpływ na nadchodzące wydarzenia. Liczy się duch zespołu, chcieliśmy mieć czystą atmosferę w szatni.
Musimy uszanować tę decyzję klubu. To ciężki moment dla Patryka, ale jest silnym człowiekiem i poradzi sobie z tą sytuacją – uważa kapitan zespołu Cezary Wilk, będący o tyle blisko z Małeckim, że na zgrupowaniu mieszkał z nim w pokoju. – My powinniśmy skupić się na czwartkowej konfrontacji.

Jeszcze jesienią „Mały” deklarował poparcie dla Kazimierza Moskala, kiedy ten był trenerem tymczasowym. – Wspiera nas i my wspieramy jego; powinien zostac na stałe  – powiedział w jednym z pomeczowych wywiadów. Teraz trudno doszukać się w tym konsekwencji, bo przebojowy skrzydłowy przydałby się zarówno w Lubinie, jak i Liege. Choćby na niedługie zmiany…
Teraz już nie chodzi o to, żeby Patryk się zastanowił nad swoim postępowaniem, bo kilka razy miał ku temu okazję i niewiele to dało. Teraz chodzi o to, żeby się zmienił – uważa Moskal.
Piłkarz niekoniecznie może zmieniać się w Krakowie. Obecny stan nie jest na rękę nikomu: klasa sportowa i wartość trenującego samotnie i nie grającego Małeckiego będą spadać, a klub musi mu wypłacać część kontraktu, nie mogąc jednocześnie liczyć na korzystny transfer w przyszłości. Idealnym rozwiązaniem byłaby sprzedać Małeckiego już teraz; do kraju, gdzie jest jeszcze otwarte okienko transferowe, np. w Rosji czy na Ukrainie. – Wiemy, że kilka klubów się nim interesuje – potwierdza Valckx. – Nie ma konkretnych ofert, ale jeśli się pojawią, na pewno je rozważymy.
PAWEŁ FLESZAR

Skomentuj