„Mały” po latach

Po brzydkim spotkaniu piłkarze Wisły pokonali u siebie Widzewa Łódź, 1:0. Krakowianie przez prawie 40 minut grali w osłabieniu.

Wojewoda Małopolski, Jerzy Miller podjął niedawno decyzję o zamknięciu stadionu przy Reymonta dla kibiców gości. Kilkanaście setek fanów Widzewa przyjechało jednak do Krakowa, stali przed bramą obiektu, otoczeni kordonem, i bijąc w bębny skandowali, co myślą o państwowym urzędniku. Dla dysonansu kibice „Białej Gwiazdy”, solidaryzując się z nimi, nie prowadzili z kolei dopingu na trybunach. Zaczęli  dopiero w II połowie, od haseł „Jaki wojewoda, taki mecz!„. Chodziło im o brak oprawy, atmosfery, ale raczej też – o marny poziom. Pierwsza połowa nadawała się głównie do zapomnienia, jedyne celne strzały w niej oddali z dystansu Cezary Wilk i Marcin Kaczmarek, a golkiperzy nie mieli kłopotów z ich obroną. Wśród niewielu akcji wyróżnić można wejście Emmanuela Sarkiego prawą stroną, w 32. minucie, kiedy zacentrował wzdłuż bramki, a Patryk Małecki nie zdążył do piłki.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

– Gavrić i Chavez zrobili widowisko – stwierdził ktoś później szyderczo. Oto bowiem Dino Gavrić niedługo po przerwie podał przez pomyłkę do „Małego”, który z zimną krwią ustawił się po lewej stronie pola karnego do uderzenia prawą nogą i pewnie posłał piłkę w długi róg. Poprzednie trafienie w ekstraklasie zanotował 25 miesięcy temu, 20 marca 2011 roku z Polonią Bytom potem przeżył sporo – pamiętnego gola z APOEL-em Nikozja, zawieszenie, nieudany wyjazd do Turcji.
Osman Chavez natomiast bawił się futbolówką na granicy własnego pola karnego, a kiedy uciekła mu do Kaczmarka – brutalnie sfaulował łodzianina, za co zobaczył czerwoną kartkę. A jego koledzy, łącznie z doliczonym czasem, musieli blisko 40 minut bronić się w dziesiątkę.

Odtąd goście zaczęli żywiej atakować, jednak „widowisko” jest charakterystyką zbyt pozytywną. – Nie potrafiliśmy wykorzystać przewagi liczebnej, nie stworzyliśmy sytuacji powodujących zagrożenie – najlepiej ujął to trener Widzewa, Radosław Mroczkowski.
Kopnięcie Bartłomieja Pawłowskiego złapał Michał Miśkiewicz, który ładną paradę wybił też wrzutkę przeciwników. W ostatnich minutach Pawłowski strzelał też nieco przypadkowo, na wślizgu, ale niecelnie.
Szkoleniowiec gospodarzy miał więc niejakie powody do zadowolenia. – Jesteśmy szczęśliwi z trzech punktów uzyskanych w tak trudnych okolicznościach i po nerwowej końcówce. To też cecha futbolu: z Legią zaprezentowaliśmy się dobrze i przegraliśmy, a dzisiaj mamy zwycięstwo po niezbyt dobrym występie – mówił Tomasz Kulawik, który dzisiaj postawił na młodych zawodników, m.in. Pawła Stolarskiego i Alana Urygę. – Pokazali, że mogą być dobrymi zmiennikami – oceniał.
PAWEŁ FLESZAR

WISŁA Kraków – WIDZEW Łódź 1:0 (0:0)
Bramka: Małecki 49. Sędziował: Marcin Borski (Warszawa). Żółte kartki: Uryga, Chrapek, Sobolewski, Garguła, Miśkiewicz – Dudek, Abbes. Czerwona: Chavez (55., za faul). Widzów: 9741.
WISŁA: Miśkiewicz – Stolarski, Chavez, Uryga, Burliga – Sobolewski, Wilk – Sarki, Chrapek (46. Garguła), Małecki (90. Sikorski) – Boguski (58. Głowacki). Trener: Tomasz Kulawik.
WIDZEW: Mielcarz – Gavrić, Phibel, Abbes, Płotka – Nowak (46. Bartoszewicz), Okachi – Pawłowski, Dudek (65. Bartović), Kaczmarek (76. Rybicki) – Stępiński. Trener: Radosław Mroczkowski.

Pozostałe wyniki i tabelę T-Mobile Ekstraklasy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.