Mama na wysokich obcasach

I-ligowe derby aglomeracji krakowskiej chwilami były zacięte, ale częściej przewagę miały siatkarki Proximy, które zdyskontowały ją pokonując Solną Wieliczka, 3:0.

Inauguracja była przykładem drastycznego rozdźwięku między formą a treścią zjawiska. Po widowni niósł się gromki śpiew jednolicie, na niebiesko ubranych kibiców gości, a poniżej grały tylko krakowianki. 6:0, 10:1, 14:4 i wprawdzie 14:7, ale zaraz 18:8. Blok ustawiany przez Marzenę Kropidłowską, a doszczelniany najpierw przez Jowitę Jaroszewicz, a później Gabrielę Ponikowską wyłączył obie leworęczne atakujące Solnej. Do tego kontry (choćby Pauli Słoneckiej) po wybloku i/lub obronie, albo błędy rywalek. – Nie wiem, co się z nami stało – rozkłada ręce ich kapitan, Katarzyna Szymoniak. – Inna sprawa, że dobrze się na nas przygotowali, mieli wszystko dokładnie rozpisane.
W jednej z akcji nawet na pipe’a zespołu gości czekał trzyosobowy mur. Później Judyta Gawlak dała im trochę oddechu serwisem, lecz przy 19:13 Adrianna Budzoń wypuściła Kropidłowską na „czystą” siatkę i poszły dwie krótkie serie – 22:13, 25:14.

Czego jak czego, ale waleczności wieliczanki mają tak dużo, że mogłyby rozdawać. W drugiej partii szybko straciły dwa jedyne dzisiaj prowadzenia (1:0, 2:1), ale – na czele ze zbijającą z lewej flanki Magdaleną Tyrańską – ścigały wynik zawzięcie, wyrównując na 9:9 i 13:13. Passa przy podaniach Kropidłowskiej (1 as), wydawała się rozstrzygającą, gdyż na tablicy zaświeciło się 19:13, a nawet gdy przeciwniczki znowu się zerwały (20:16), Ada zgasiła je kiwką.
Dalej piłkarskim wślizgiem i kopnięciem za plecy uratowała piłkę zmierzającą do stolika sekretarza, kolejną zaś – niemal pod boczną ścianą, na której wspiera się trybuna – dopadła Angelika Bulbak. Poświęcenie jednak nie zawsze spłaca się sukcesem, bo obie te wymiany skończyły się punktami przyjezdnych, które zbliżyły się na 23:21. Po czym… podstawiły sobie nogę, dotknięciem siatki i pudłem.
Prawie w tym meczu nie prowadziłyśmy, a te ciągłe gonitwy wywoływały nerwowość – uważa Szymoniak. – Remisowałyśmy, myślałyśmy: „Może to już!” i stąd brały się pomyłki.

Trzecia partia toczyła się w rytmie dyktowanym przez Kropidłowską i Iwonę Krochmal. Kiedy one kończyły ataki ze skrzydeł – Proxima prowadziła, gdy się myliły bądź ekipie z „Miasta Soli” udało się je zatrzymać – był remis. 3:0, 3:3, 6:6, 8:6, 11:7, 13:8, 13:11, 14:12, 16:12, 19:15, 19:17, 20:20, 23:20, 23:23.
Ta druga zaczęła sobotni wieczór niemrawo, ale z czasem osiągnęła bardzo wysokie obroty. – Miałam dosyć słaby tydzień i to przełożyło się na gorsze wejście w spotkanie. Przyjechali jednak rodzice, więc się zmobilizowałam. To dla nich, pomyślałam – zwierza się.
Ona i Marzena zanotowały dzisiaj po 15 punktów, Iwona z lepszą skutecznością (48%), natomiast koleżanka – według raportu przygotowanego przez II trenera gości, Przemysława Płaczka – miała 75% pozytywnego przyjęcia. Ocenę statystyk Krochmal podwyższa fakt, że momentami musiała ścinać z trudnych wystaw: niskich, przeciągniętych, czy podbijanych „dyszlem” przez libero lub środkową. Gdy w drugim secie złapała piłkę na maksymalnym zasięgu, trzepnęła nią czubki wyciągniętych dłoni rywalek. Gdy w trzecim biła z wysokości taśmy, a piłka przetaczając się po siatce wpadła tuż przy linii bocznej – odetchnęła z dostrzegalną ulgą.
Chwilami jeszcze gram zbyt asekuracyjnie, ale dzisiaj obiecałam sobie, że w tak ważnym meczu każdą piłkę będę „walić”. Dla atakującej nie ma złych wystaw – uśmiecha się.
Tak właśnie przywaliła przy stanie 23:23, a piłka po odbiciu od rąk blokujących przeleciała przez całą szerokość boiska i upadła w aut. Iwona poszła za linię końcową, wieliczanki zwróciły jej serwis „darmo”, a Ponikowska z obejścia zamknęła sprawę. 25:23.

Wyjątkowość Iwony Krochmal polega na tym, że była dzisiaj jedyną mamą na boisku i jest jedną z niewielu w I lidze. Przy czym mąż, pracujący w Krośnie jako ratownik medyczny, nieczęsto jest w stanie jej pomóc w opiece nad 14-miesięcznym Marcelem. A ona łączy macierzyństwo z profesjonalnym reżimem treningowym: osiem razy w tygodniu (trzykrotnie przedpołudniami) zajęcia w hali, do tego siłownia, od czwartku do soboty odprawy taktyczne, w dniu konfrontacji rozruch. – Zdarza się, że nie ma mnie cały dzień, nie tylko podczas wyjazdów, albo wracam, gdy on już śpi – kiwa głową niespełna 23-letnia Iwona. – Mam jednak świetną opiekunkę, która mieszka „drzwi w drzwi” i bardzo mi pomaga. Do tego przyjeżdża mąż, albo moja mama, bywa też, że mąż bierze małego ze sobą. Zawsze ma kto o niego zadbać.
Na razie Marcelek nie wyartykułował swojego zdania na temat siatkarskiej kariery mamy, która zanim przywołała go na świat, pod panieńskim nazwiskiem Grzegorczyk zanotowała świetny sezon 2013/14 w barwach Karpat Krosno, z którymi otarła się o awans do ekstraklasy. Za to gdy przychodzi ona do domu – pomaga jej rozpakowywać sportową torbę. A kiedy ogląda z nią fragmenty spotkań na tablecie, na widok piłki krzyczy: „Bam! Bam!”.

Za tydzień Proxima wystąpi w Nowym Dworze Mazowieckim, a następny mecz na „Suchych Stawach” będzie prawdopodobnie najciekawszym w II rundzie – w środę, 25 stycznia, wicelider zmierzy się z absolutnym (pozostającym bez porażki) liderem, Wisłą Warszawa. – I zaraz potem, na weekend, pojedziemy do Świecia. To będzie tydzień rozstrzygnięć w czołówce – podkreśla Iwona.
Jesienią Solna pokonała krakowianki we własnej hali dwukrotnie – w październiku w lidze, a w listopadzie w Pucharze Polski. I akurat w najbliższą środę odbierze nagrodę za to drugie zwycięstwo, w ćwierćfinale PP podejmując w „Solnym Mieście” (g. 18) czwartą drużynę Orlen Ligi, Developres SkyRes Rzeszów. – Wiosną ubiegłego roku dobrze zaprezentowałyśmy się w sparingach z nimi w Rzeszowie, a we wrześniu, na turnieju u nas, miałyśmy meczbola na wygraną 3:1. Niestety, nie wykorzystałyśmy go, ale przecież uległyśmy dopiero w tie-breaku – przypomina Kasia Szymoniak. – Nie wiem, czy spotkania towarzyskie będą wyznacznikiem tego, co będzie się działo w środę, ale jedno mogę powiedzieć na pewno: „Nie boimy się!”.
PAWEŁ FLESZAR

PROXIMA Kraków – SOLNA Wieliczka 3:0 (25:14, 25:21, 25:23)
Sędziowali: Tomasz Zarzycki (Mielec) i Piotr Kasprzyk (Libiąż). Widzów: 250.
PROXIMA: Budzoń 3 pkt, Słonecka 10, Jaroszewicz 4, Krochmal 15, Kropidłowska 15, Ponikowska 6 oraz Bulbak (l), Janicka. Trener: Alessandro Chiappini.
SOLNA: Urbanik, Szostok 4, Gawlak 8, Ząbek 5, Tyrańska 11, Sowisz 4 oraz Olipra (l), Antosiewicz 2, Wieczorek 1, Szymoniak 3, Kawa 1, Świerczyńska. Trener: Katarzyna Wąsowska.

Pozostałe wyniki i tabelę I ligi siatkarek można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.