Mama przyniosła świeże cukierki

Siatkarki krakowskiej Wisły odniosły pierwsze zwycięstwo – 3:1 z KS Murowana Goślina – w hali przy Reymonta i złapały kontakt z bezpieczną strefą tabeli.

Zmierzyli się rywale z obszarów I-ligowej biedy; o kondycji obu pisaliśmy na tej stronie wiele razy. Goślinianki przyjechały pod Wawel w ósemkę, gdyż pełniąca od kilku tygodni rolę środkowej Patrycja Grocholewska dzisiaj miała być atakującą w II-ligowych rezerwach („Mają ważny mecz i bardziej tam była potrzebna” – uzasadniał wiceprezes klubu, Andrzej Miciul). Z kolei „odkurzona” po kilkuletniej przerwie Barbara Kubiak wznowiła treningi, ale w tym tygodniu zerwała więzadła krzyżowe…
Zadebiutowała natomiast z dwutygodniowym poślizgiem (jej perypetie opisywaliśmy wtedy TUTAJ) wypożyczona z BKS Bielsko-Biała 19-letnia Paulina Stroiwąs i pokazała nie tylko imponujące warunki fizyczne (mierzy 197 cm). Natomiast drugi środek obsadziła skrzydłowa Żaneta Baran, nie schodząc na dodatek w II linii z boiska, tylko zbijając w trzech ustawieniach z prawej flanki.
Wszystkie te rozwiązania zafunkcjonowały w ekipie gości dopiero w drugim secie, bo w pierwszym wiślaczki odskoczyły od 4:4 na 8:4, 12:6 i 14:8. Liczne zepsute podania i zbicia obu zespołów zbilansowały się. W ataku prym wodziła Magda Żochowska, kilka razy w bloku i serwisie pokazała się Anna Mysiak, a trener przyjezdnych, Piotr Sobolewski wykorzystał przerwy przy stanach 7:4 i 11:6. Jego podopieczne zbliżyły się na 14:11 (as Aleksandry Bekas), ale krótką i podaniem przerwała im Edyta Rzenno. 16:11, 19:12, a po asie Patrycji Gądek oraz dotknięciu siatki tamtych – aż 22:14. Luźną końcówkę zamknęła dwoma ciosami Rzenno.

Przed drugą partią Sobolewski odsunął swoje zawodniczki od ławki rezerwowych i nawrzeszczał na nie. – Tak samo jak większości trenerów – najwygodniej byłoby mi wejść i zagrać. Niestety nie można, więc trzeba szukać innych sposobów, żeby pociągnąć za sobą dziewczyny; w tej sytuacji najwłaściwszy wydał mi się krzyk – tłumaczył później, ubrany w czarną koszulkę z nadrukiem na plecach „leadership academy” („akademia przywództwa”). – To nie jest koszulka z żadnego kursu, czy szkoły; znalazłem ją gdzieś w sklepie i kupiłem, bo mi przypasowała – opowiadał. Zwierzał się, że pasjonuje go obecnie tematyka coachingu. – Te metody, w skrócie polegające na wydobywaniu potencjału ludzkiego w sferze mentalnej, psychologicznej, są bardzo popularne na zachodzie we wszystkich dzidzinach życia. U nas natomiast funkcjonują głównie w biznesie – wyjaśniał. – Mam ambicję, żeby próbować wprowadzać je w sporcie, nawet być prekursorem w Polsce.
W kwestiach czysto siatkarskich goślinianki górowały przez całą drugą odsłonę – 2:3, 3:6, 4:8, 8:10, 9:13, 12:13, 14:17, 17:20 – przy sprawnym rozrzuceniu piłek przez Małgorzatę Sobolewską (żonę szkoleniowca), udanym zbiciom Beaty Pawlickiej, szczelnemu blokowi (zwłaszcza Stroiwąs). – Wynik byłby bardziej wyrównany, ale za późno zrezygnowaliśmy z serwisu z wyskoku. Przez cały tydzień „siedział” tak, że sypały się drzazgi, przyniósł efekt też w pierwszym secie, więc trochę było mi żal dawać sygnał dziewczynom, żeby odpuściły go teraz – komentował prowadzący „Białą Gwiazdę” Tomasz Klocek.
Magdalena Tyrańska i Żochowska zredukowały różnicę do 19:20, Stroiwąs dwiema „czapami” zwiększyła ją do 19:22, po bloku Żochowskiej i Mysiak zaświeciło się na tablicy 22:23, po krótkiej Stroiwąs – 22:24, a kiedy młoda koleżanka poszła za linię końcową zastąpiły ją w tym elemencie Baran i Sobolewska – 22:25.

W trzeciej odsłonie krakowianki zerwały się do ucieczki; Mysiak zagrywała, Tyrańska ścinała, a potem z powodzeniem zmieniła ją za linią końcową; było 3:0, 5:1 (czas dla Sobolewskiego), 8:3 (drugi czas), 9:3, 14:6, 16:8, 17:11, 20:11, 21:13, 23:15, a przy skuteczności Żochowskiej na siatce i Lucyny Borek w obronie Wiśle nie mogła się stać krzywda, mimo paru dynamicznych akcji Bekas. Na finiszu Iwona Kuskowska urozmaiciła obraz kiwką, a Gądek ustaliła rezultat na 25:15.
Długo nie dało się wyrokować, czy czwarty set będzie ostatnim. U miejscowych sprytnie zwalniała rękę „Żosia”, podłączały się partnerki (choćby Mysiak, która odważyła się dwukrotnie na wejścia w 1. tempo, albo Tyrańska, trzy razy zbijająca w ważnych momentach), u gości zaś dominowała w ofensywie Baran, a sekundowała jej rutynowana Pawlicka. Wynik pląsał w niezdecydowaniu – 3:1, 3:5, 4:7, 5:9, 9:10, 11:10, 12:11, 12:13, 13;14, 15:14, 17:18, 19:18, 21:19, 21:19.
Gdy Pawlicka zdobyła trzy „oczka” ścięciami i blokami, Stroiwąs dołożyła jedno asem, zrobiło się 21:23 i mimo wysiłków Rzenno i Mysiak (23:23) – Beata zapewniła swoim setbola (23:24). „Żocho” nie miała jednak ochoty na tie-breaka – uderzyła ze skrzydła i wraz z Mysiak zablokowała (25:24), a już pierwszego meczbola „skonsumowała” asem Kuskowska.

Magda natomiast rozdawała na parkiecie słodycze. – Mama wróciła do zwyczaju nagradzania nas za zwycięstwa – uśmiechała się. Biorąc pod uwagę, iż cukierki były świeże, pani Iwona Żochowska (za panieńskich czasów, jako Jaskułowska, siatkarka Lechii Kielce) najwyraźniej wierzyła w sukces i niedawno się do niego przygotowała, a nie nosiła ze sobą dyżurnej paczki łakoci…
A jej ulubienice zrównały się punktami z szóstą drużyną w tabeli. W odległej perspektywie końca rundy zasadniczej jest to miejsce marzeń, gdyż oznacza bezpieczne utrzymanie bez konieczności występów w play out. – Na razie nie martwimy się takimi rzeczami, zwłaszcza stratami z przeszłości, bo pewnych rzeczy na tych młodych dziewczynach nie można wymuszać – przekonuje Tomasz Klocek. – Cieszę się, że stopniowo dojrzewają i z powodzeniem walczą, gdy – tak jak dzisiaj – część przeciwniczek nie przerasta ich doświadczeniem.
PAWEŁ FLESZAR

WISŁA Kraków – KS Murowana Goślina 3:1 (25:19, 22:25, 25:15, 26:24)
Sędziowali: Grzegorz Skowroński (Sosnowiec) i Mariusz Fiutek (Bedzin). Widzów: 60.
WISŁA: Kuskowska, Gądek, Mysiak, Żochowska, Tyrańska, Rzenno oraz Borek (l). Trener: Tomasz Klocek.
KS: Sobolewska, Wyrwa, Baran, Bekas, Pawlicka, Stroiwąs oraz Wałęsiak (l), Galant. Trener: Piotr Sobolewski.

Komentowanie zablokowane.