Maraton nie wystartuje

W Krzeszowicach nie będzie jednak w tym sezonie II ligi siatkarek. Klub zrezygnował z dokonanego wcześniej zgłoszenia do tych rozgrywek, gdyż nie stać go na opłatę za „dziką kartę” do PZPS, wynoszącą 11 tysięcy złotych.

Tak zamyka się klamra pecha i niekorzystnych zbiegów okoliczności, dręcząca młode siatkarki Maratonu od wiosny. Po udanych występach w małopolskiej III lidze (trzecie miejsce) i turnieju półfinałowym (2. i promocja do finałów), w maju przystąpiły do decydującej rozgrywki w Siewierzu. Pokonały miejscową Jedynkę 3:2 i Silesię Volley Chorzów 3:1, a do sukcesu pozostał krok. Niestety, trzeciego dnia uległy SKF Poznań 2:3 (15:17 w tie-breaku), a na domiar złego pozostałe wyniki turnieju tak się ułożyły, że z 1. pozycji spadły na trzecią, nie dającą awansu.
Mogły mieć natomiast nadzieję na korzystną decyzję administracyjną Polskiego Związku Piłki siatkowej. – Na początku czerwca otrzymaliśmy telefon ze Związku, czy jesteśmy zainteresowani grą w II lidze. Potwierdziliśmy, potem zgłosiliśmy się – wspomina trener krzeszowickiego zespołu, Jakub Zacharski. – Myśleliśmy, że wystarczy jak uiścimy wpisowe, a potem koszty rejestrowania zawodniczek, ale pojawiły się informacje o dodatkowej opłacie za dziką kartę. Wysłaliśmy do PZPS pytanie, ile ona wynosi i czy obowiązuje tak samo nas, jak drużyny, które w ogóle nie startowały w rozgrywkach o awans.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Dodaje, że na ostateczną odpowiedź czekali długo, do 10 sierpnia. Kiedy dowiedzieli się, że będą musieli zapłacić 11 tysięcy – tak jak każdy – zrezygnowali z II ligi. – Blisko 10 tysięcy wydaliśmy już na udział w turniejach fazy ogólnopolskiej o wejście do II ligi. Po co? Przecież mogliśmy nigdzie nie jeździć, zaoszczędzić pieniądze i teraz zapłacić nimi za „dziką kartę” – zauważa Zacharski.
To najlepiej ukazuje, jak absurdalna w tej sferze jest działalność PZPS, który od 2013 roku prowadzi w praktyce „nabory” do najniższej lig centralnych, żeńskich i męskich. Po pierwsze, deprecjonuje sens i wartość III-ligowej rywalizacji, po drugie de facto zmienia reguły rozgrywek w trakcie ich trwania. Wszak latem, przed sezonem, są publikowane zasady awansu do II ligi, a kiedy całe rozgrywki się kończą, mniej lub bardziej głośno, zostaje uruchomiona procedura kooptacji. W niektórych okresach kluby były zwalniane z płacenia za „dzikie karty”, co też zresztą jest niesprawiedliwe – widać po Maratonie, że akurat w tym roku źle trafił…
No i wreszcie: kwota za „dziką kartę” jest zbyt wysoka, często stanowi znaczącą część budżetu klubów. – Ktoś może powiedzieć, że to niezbyt dużo, ale dla nas bardzo dużo. Mieliśmy zabezpieczone środki na drobne stypendia dla zawodniczek, opłaty za sędziów i na wyjazdy, ale na to już by się nie znalazły środki – tłumaczy Zacharski. – A czy to dużo? Dam przykład: to około jedna szósta dotacji, jaką dostajemy od samorządu. Która, poza tym, nie powinna być na takie rzeczy przeznaczana.

Szkoleniowiec opowiada, że porozumiał się z kilkoma siatkarkami z Krakowa, które miały pomóc Maratonowi w II lidze. Dość długo musiał trzymać je w niepewności, a w sierpniu oznajmił, że jednak nie zagrają w Krzeszowicach. – Szkoda, bo to kilka fajnych dziewczyn. Nie wiem, czy znajdą sobie coś innego, mam nadzieję, że tak – mówi.
Maraton ma wystartować w III lidze kobiet, wystawi też dwa zespoły młodziczek i jeden, co jest pewnym novum, młodzików. – Staramy się reanimować męską siatkówkę – wyjaśnia Jakub Zacharski. – W III lidze siatkarek będą występowały dziewczyny z Krzeszowic, głównie kadetki i młodziczki wsparte kilkoma starszymi. Niech choć tak zdobywają doświadczenie. O żadnej grze wyżej, próbach awansu, nie ma co mówić, bo tam grają pieniądze, a nie miejsca…
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.