Marta po latach

Być może Wieliczka będzie w tym sezonie areną nietuzinkowego wydarzenia – powrotu na ligowy parkiet siatkarki, która miała ponad cztery lata przerwy w występach. Miejscowy MKS MOS zgłosił dzisiaj do rozgrywek Martę Urbuś, która pod panieńskim nazwiskiem, Chuchro, zrobiła ciekawą karierę w Dalinie Myślenice.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Jest wychowanką krakowskiej Wisły, którą reprezentowała we wszystkich kategoriach młodzieżowych. W 2000 roku, kiedy kończyła wiek juniorki, nie miała jednak szans na angaż do występującej w Serii A – Wisły Solidex. Trafiła do ówczesnego beniaminka II ligi i podzieliła jego niecodzienne losy (o czym pisaliśmy TUTAJ).
Rosła wraz zespołem i równie niedoświadczonymi koleżankami, w finale zaliczając dwa udane sezony w ekstraklasie. W 2006 roku jednak Dalin sprzedał miejsce w LSK, zawodniczki rozeszły się po innych klubach. Marta trafiła do Legionovii, gdzie jednak powiodło się jej gorzej – zespół został zdegradowany z I ligi, a zawodniczka trenowała w lipcu 2007 r. z Wisłą Enion. Strony nie doszły jednak do porozumienia, a Marta poświęciła się macierzyństwu.

Pierwszą próba powrotu się nie powiodła. Latem 2010 roku uczestniczyła w zajęciach II-ligowej Wisły AGH. – Niestety, kiedy zaczęłam skakać i atakować, przyplątał się uraz kolana. Musiałam zrezygnować – opowiada Marta Urbuś. – Teraz trenuję w Wieliczce od kilku tygodni, póki co jest nieźle; liczę, że przy spokojnych ćwiczeniach – siłowych i biegowych – staw wzmocni się na tyle, że wytrzyma wszystkie obciążenia. Nie wiadomo jednak, czy osiągnę formę pozwalającą na dobrą grę. Na pewno, bardzo odpowiada mi sam klub oraz jego lokalizacja. Mieszkam w części Krakowa sąsiadującej z Wieliczką, dzięki czemu dojazd jest łatwiejszy, co jest ważnym czynnikiem w sytuacji, gdy ma się rodzinę i małego synka…

Marta ma 30 lat, mierzy 181 cm, może grać jako atakująca lub środkowa. Więcej można się o niej dowiedzieć TUTAJ. Zarówno ona, jak i trener MKS MOS, Grzegorz Stareńczak podchodzą do sprawy z ostrożną nadzieją. Gdyby come back się powiódł, byłaby to bardzo optymistyczna i pozytywna historia, a jednocześnie spory – ze względu na długość przerwy – wyczyn. No i jej doświadczenie oraz umiejętności mogłyby być niebagatelne w kontekście czekającej wielicki zespół walki o utrzymanie.

Tymczasem MKS MOS ma pecha w kwestiach zdrowotnych. Właśnie te problemy uniemożliwią najprawdopodobniej występy w nim Mai Motylewskiej.
Niedawno dołączyła też do wielickiego klubu 18-letnia libero Monika Haffner. Jest ona drugą, po Julii Sapalskiej, wychowanką Wisły Kraków, która trafiła w tym roku do „Miasta Soli”. W klubie z Reymonta nie miała miejsca ze względu na wycofanie drużyn rezerw oraz juniorek. Wcześniej jednak zaliczyła sporo występów w barwach Białej Gwiazdy we wszystkich kategoriach młodzieżowych oraz III lidze seniorek. Po pierwszym okresie treningów w Wieliczce ma problemy z kolanem, jednak jeśli one ustąpią – utalentowana młoda zawodniczka powinna być sporym wzmocnieniem dla mającej ambitne plany ekipy juniorek MKS MOS.
PAWEŁ FLESZAR

Skomentuj