Marzę o hałasie, który zagłuszy myśli

Znany z Krakowa trener, Mateusz Mielnik kontynuuje karierę w Plus Lidze. Trafił do AZS Częstochowa, choć gdyby kilka godzin zwlekał z decyzją, pewnie pracowałby w Banimeksie Będzin.

Popularny „Mieciu” jest absolwentem krakowskiej Akademii Wychowania Fizycznego, zaliczył tu asystentury w ligowych zespołach Politechniki i Wandy. Przez dwa ostatnie sezony pełnił funkcje II trenera i statystyka w ekstraklasowym BBTS z rodzinnego miasta Bielska-Białej. Ostatnio u boku legendy polskiego volleya, Piotra Gruszki. – Chcieliśmy ciągle pracować razem, dlatego dość długo czekaliśmy na propozycje, ale BBTS nie spieszył się z podejmowaniem rozmów – opowiada Mielnik. – Tymczasem naciskały mnie trzy inne kluby i musiałem podjąć decyzję.
Nie była ona łatwa, bo pomiędzy Częstochową a Będzinem ulokował się Ślepsk Suwałki – zaplecze ekstraklasy, ale za to w roli pierwszego szkoleniowca. – Postawiłem na Plus Ligę, w tej chwili wydaje mi się ona wartością samą w sobie – tłumaczy 29-latek. – Chciałbym jeszcze przez dwa sezony zbierać w niej doświadczenia, a potem spróbować gdzieś samodzielnej pracy.
– Nie obawia się pan, że z tą suwalską okazją będzie jak z taksówką: podjechała, choć jej pan nie wzywał, a za dwa lata nie zatrzyma się, mimo że będzie pan machał ręką?
– To też nie była umowa do podpisania od zaraz, trzeba byłoby czekać na skonkretyzowanie wszystkiego, nawet ze trzy tygodnie. Poza tym uważam, że potrzebuję tych dwóch lat na dalszą naukę, nabranie jeszcze większej pewności. No i potrzebuję wyniku, a z przymiarek transferowych w AZS widać, że może powalczyć o ósemkę. Chcą powoli odbudowywać markę, jaką mieli dawniej, więc cieszę się, że mogę w tym uczestniczyć.

Mateusz ma być II trenerem u boku znanego wcześniej zawodnika, mistrza Europy i wicemistrza świata, Michała Bąkiewicza, który objął zespół w trakcie minionego sezonu. Tworzenie sztabu szkoleniowo-medycznego jest na finiszu.
Ma to być profesjonalny sztab, z pełną obsadą funkcji, choć część z nich będą pełnić młodzi ludzie, którzy tutaj mają się rozwijać. Większość jest już zatrudniona, a z tego co niedawno powiedział mi Michał, pozostałe sprawy rozstrzygną się do końca czerwca – wyjaśnia Mielnik. – Rozmawialiśmy też o mojej roli; mam między innymi koordynować działalność sztabu, aby pierwszy trener otrzymywał wszystkie potrzebne materiały. Jestem do tego przygotowany, bo do tej pory przy różnych zespołach zajmowałem się już wszystkim…

Zresztą oferta jaką dostał z Będzina przewidywała wypełnianie zadań II trenera i specjalisty od przygotowania fizycznego. Zrezygnował z niej, pojechał do Częstochowy, gdzie doszedł do porozumienia z dyrektorem AZS. – Podaliśmy sobie ręce, potwierdzając wszystko. Wychodzę z hali, słyszę telefon: Tomek Wasilkowski, któremu pomagałem dwa lata temu w Ślepsku – opowiada. – Mówi, że dostał nominację na trenera Banimeksu i chciałby znowu ze mną współpracować. Przyjaźnimy się, gdyby zadzwonił kilka godzin wcześniej, pewnie byłbym w Będzinie. Podchodzę do tego w taki sposób, że tak miało być, był to czas na wyjazd z Bielska i miałem trafić właśnie do Częstochowy.
Jest takie określenie „samospełniająca się przepowiednia”. W jego przypadku można ukuć nowe: „samospełniająca się plotka”. Rok temu jeden ze znajomych przekonywał go, iż słyszał pewną informację, że Mielnik podpisał kontrakt z AZS. A nie prowadził nawet rozmów. Teraz ma angaż w klubie, który przeżywał wielkie dni, kiedy Mateusz był chłopcem. Widać po nim, że nasiąkł tamtą aurą i jest podekscytowany nowym wyzwaniem.
– Kiedy wychodziliśmy z częstochowskiej hali po przedostatnim meczu tego sezonu, mówiłem do Piotrka: „Jeśli nie zostaniemy w Bielsku, to może uda się znaleźć tutaj pracę, bo ta hala bardzo mi się podoba”. Kiedy już podpisałem umowę z AZS, on powiedział do mnie: „Zobaczysz, tam naprawdę ludzie żyją siatkówką” – opowiada. – Zawsze marzyłem o wielkiej hali, wielotysięcznym tłumie żywiołowych kibiców dopingujących drużynę, z którą jestem. Chciałbym doczekać meczu, w którym powstanie tak wielki hałas, że nie będzie słychać myśli.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.