Mecz sezonu i po sezonie

Piłkarze Wisły po raz drugi przegrali ze Śląskiem Wrocław – tym razem u siebie, 2:3 – i odpadli w półfinale Pucharu Polski. – Być może jutro będą jakieś decyzje – mówi trener krakowian, Tomasz Kulawik.

Najbardziej niecodzienna sytuacja zdarzyła się przed meczem. Gdy drużyny stały już na murawie po prezentacji, Daniel Sikorski zgłosił kontuzję (prawdopodobnie naciągnięcie mięśnia podczas rozgrzewki). Zastąpił go Rafał Boguski, a jako że doszło do tego przed pierwszym gwizdkiem – gospodarze nie stracili zmiany.
Stracili za to pierwszy kwadrans, dopiero w 16. minucie skonstruowali wyrazistą akcję: Emmanuel Sarki podciągnął prawym skrzydłem, przerzucił pole karne, tam dopadł jej Patryk Małecki, przedryblował/przepchnął obrońcę, wycofał do Łukasza Garguły, który jednak z kilkunastu metrów uderzył dosyć lekko i bramkarz nie miał problemów z chwytem. Za chwilę Małecki został zablokowany przy próbie strzału, a w 23. minucie Marko Jovanović świetnie przedarł się wzdłuż linii końcowej, ale rywale wybili mu futbolówkę na róg. – Możemy być źli tylko na siebie. Przede wszystkim za nie wykorzystane okazje z pierwszej połowy – komentował później Kulawik. Boguski w 33. minucie kopnął lewą nogą tuż obok słupka, a Cezary Wilk – trzy minuty później – nad poprzeczką.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Istotniejsze niż stracone sposobności były chyba jednak błędy w defensywie – wszak z dwoma zdobytymi golami, po wyjazdowej porażce 1:2, można było myśleć o awansie. Położenie stało się trudniejsze już w 23. minucie, kiedy Sebastian Mila dośrodkował z wolnego spod linii bocznej, z 35 metrów, a z wbiegających ławą w „szesnastkę” zawodników najprzytomniejszy był Dalibor Stevanović, który trafił do siatki.
0:1, lecz nadzieje wiślaków odżyły dosyć szybko, bo po 4 minutach Wilk skorzystał ze zbyt krótkiego wybicia centry Sarkiego przez wrocławian i przymierzył po ziemi z 17 metrów.
Przed przerwą jeszcze Stevanović wypuścił Erica Mouloungui, ale Siergiej Pareiko zwyciężył w pojedynku sam na sam, a za moment, po rzucie rożnym, paradą odbił strzał Piotra Ćwielonga.

W kontekście dwóch meczów awansowaliśmy zasłużenie, a dzisiaj pomogła nam bramka, bo Wisła musiała grać bardziej ofensywnie i odkrywała nam przestrzeń do kontrataków – analizował później szkoleniowiec Śląska, Stanislav Levy. Jego podopieczni podwyższyli na 2:1, gdy po dalekim wybiciu bramkarza i obustronnych główkach za linią obrony znalazł się Waldemar Sobota i uderzył celnie pod rzucającym się Estończykiem. Po chwili spudłował w dogodnej pozycji Boguski, Pareiko obronił stojąc oko w oko z Milą, a wiele innych kontr gości w drugiej połowie było niechlujnych bądź w fazie konstrukcji, bądź wykończenia.
Wreszcie w 68. minucie świeżo wprowadzony na boisko Ivica Iliev posłał piłkę idealną parabolą w długi róg. Remis 2:2 utrzymywał się jednak tylko do 80. minuty, kiedy Mila zaprezentował niemal lustrzane odbicie tamtego strzału – lewą nogą, z prawej strony, tyle że wyżej, bliżej „okienka”.

– Mieliśmy małe kłopoty, kiedy weszli Kosowski i Iliev, ale generalnie kontrolowaliśmy spotkanie – uważa Levy.
– Nie wprowadziłem Kamila Kosowskiego wcześniej, bo był bardzo poobijany po Legii, Ivicę też trzymałem na II połowę. Daniel Sikorski był przewidziany w wyjściowym składzie, bo uważałem, że zasłużył na to. Cwetan Genkow ma kontuzję – tłumaczył swoje wybory trener „Białej Gwiazdy”.
W przypadku awansu do finału jego zespół mógł się zakwalifikować do Ligi Europy (nawet nie zdobywając Pucharu – gdyby Legia została mistrzem kraju), a tak to nie ma już za bardzo o co grac w tym sezonie. Choć 9 punktów przewagi nad strefą spadkową skłania do niejakiej mobilizacji w pozostałych 8 konfrontacjach T-Mobile Ekstraklasy. – To był jeden z najważniejszych meczów w rundzie. Nie wiem, co się będzie działo teraz, być może jutro zapadną jakieś decyzje – podsumowuje Kulawik.
PAWEŁ FLESZAR

WISŁA Kraków – ŚLĄSK Wrocław 2:3 (1:1)
Bramki: Wilk 27, Iliev 68 – Stevanović 23, Sobota 54, Mila 80. Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa). Żółte kartki: Wilk – Kaźmierczak, Stevanović, Kokoszka. Widzów: 11 189.
WISŁA: Pareiko – Jovanović, Sobolewski, Chávez, Bunoza – Wilk – Sarki, Chrapek (81. Burliga), Garguła, Małecki (63. Kosowski) – Boguski (63. Iliev). Trener: Tomasz Kulawik.
ŚLĄSK: Gikiewicz – Ostrowski, Kowalczyk, Kokoszka, Pawelec – Stevanović (84. Elsner), Kaźmierczak – Sobota, Mila, Ćwielong (75. Patejuk) – Mouloungui (67. Cetnarski). Trener: Stanisław Levy.

Komentowanie zablokowane.