Michał Masny na dobry humor

Siatkarze AGH 100RK AZS przygotowywali się do ważnego ligowego meczu z Kęczaninem podczas dzisiejszego wewnętrznego sparingu, natomiast kęczanie o tej samej porze podjęli… krakowian, czyli II-ligowego Hutnika.

Akademicy już w czwartek zmierzyli się towarzysko na wyjeździe z Volleyem Rybnik (zwyciężyli 4:1, pisaliśmy o tym wtedy na profilu sportkrakowski.pl na facebook’u). Wrócił wówczas do gry Karol Galiński, który w tym tygodniu podjął treningi po przerwie spowodowanej kontuzją pleców. – Jest już w porządku. Jeszcze w Rybniku poprosiłem, żeby wpuścili mnie tylko na seta, ale teraz jestem w pełni gotowy – mówił po zaliczeniu dzisiaj pięciu partii. W spotkaniu wewnętrznym zabrakło natomiast Patryka Akali, który otrzymał wolne ze względu na sprawy prywatne. W efekcie w jednej z drużyn Konrad Mucha pozostawał na środku przez pełne obejście, a serwował zamiast niego początkowo libero Bartosz Luks, a później jeden z rezerwowych.
W sobotni ranek przy Piastowskiej czekała ich przykra niespodzianka – okazało się, że cały obiekt jest wynajęty. Ruszyli więc „w miasto”; zajęty był również AWF, ale udało się znaleźć dostępną halę w kampusie Uniwersytetu Ekonomicznego.
Reszta poszła sprawnie: Krystian Bławat i Przemysław Płaczek (Wojciech Kasza brał udział w konferencji organizowanej przez PZPS) wylosowali rozgrywających, a ci powybierali składy (zestawienie, wraz ze zdobyczami punktowymi znajduje się pod tekstem). Sędziowali sobie sami, ale za to warunki meczowe imitowały prowadzone przez Płaczka statystyki.
– Mieliśmy założenie, że w pierwszym secie po przyjęciu jeden rozgrywający wystawia tylko wywołaną krótką, a drugi „suwa”, natomiast w drugim – na odwrót. Od trzeciego mieli już dowolność – wyjaśnia Bławat. – Przyjęliśmy też założenie, jak może blokować Kęczanin i chłopaki do swoich ataków mieli  tak właśnie skakać.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Na ogół „na dystansie” walka była wyrównana, chwilami prowadził nawet „Szałan team”, ale „drużyna Kośka” prawie zawsze udanie finiszowała, zwyciężając 4:1. W pierwszej partii – w której przegrywała 14:17 – od 22:22 odskoczyła po ataku i asie Michała Dzierwy. 25:22.
W drugiej było 12:9 dla „Szałana”, później 17:15, 19:17 i 21:18 dla „Kosy”, ale kiedy przeciwnicy „przeczytali” ich tzw. podwójną krótką Płatonowa (z Dzierwą wbiegającym do ataku od prawej do lewej strony za plecami rozgrywającego i środkowego) – zrobiło się tylko 21:20. Mucha wyjaśnił jednak wątpliwości krótką i blokiem. 25:20.
W trzeciej odsłonie od 11:13, 13:16 i 15:18 losy odwrócili Patryk Łaba wejściami lewym skrzydłem i… „Lewy” – czyli Mateusz Kowalski – tenisowym serwisem z wyskoku (2 asy w pięciu próbach). Humory dopisywały, Jakub Kosiek po kolejnej wystawie skończonej przez Łabę rozłożył szeroko ręce i z wypiętą klatką piersiową oraz odrzuconą głową przedstawił się, uśmiechając od ucha do ucha: „Michał Masny!”. – Masny nie wypuszcza na podwójny blok, musisz nad tym popracować – skontrował go Krystian Bławat. A Kuba po chwili wyczyścił siatkę Dzierwie na prawej flance. 25:20.
W następnej części Patryk pokonał konkurencję w turnieju dowcipu, gdyż po tym, jak przyłożył piorunująco zza linii końcowej i – nie rozstrzygając, czy było boisko czy aut – nakazano mu powtórkę, stwierdził: „To teraz zagram lżej, żeby było widać„. Tym razem „Kosa team” wyszedł szybko na prowadzenie (10:8 po dwóch „czapach” Dzierwy), różnicę powiększyły zbicia i as Kowalskiego (20:15), dalej było 23:17, 24:19, 25:21.
W tie-breaku co rusz „drużyna Szałańskiego” odskakiwała na 2-3 punkty, Adam obsługiwał Grzegorza Szumielewicza, a dwie ostatnie akcji rozwiązał kiwką i krótką Gniewomira Krupczaka. 15:11.

Hutnik rywalizował z Kęczaninem również w nietypowym miejscu – w szkolnej hali w Bulowicach – gdyż na obiektach OSiR w Kętach odbywał się konkurs tańca. W nowohuckiej ekipie długo przebywali na parkiecie Paweł Samborski i Kamil Maruszczyk, którzy ostatnio pauzowali lub występowali mało ze względu na kłopoty zdrowotne. – Po „Maro” początkowo widać było przerwę, ale z czasem coraz lepiej wchodził w mecz – ocenia II trener zespołu, Zenon Matras. Zabrakło natomiast ciągle leczącego kontuzję pleców Macieja Grota, chorego Andrzeja Skórskiego i Bartłomieja Błońskiego, którego zatrzymały sprawy prywatne (składy znajdują się pod tekstem).
Z kolei w Kęczaninie kontuzję ma Jacek Faron, a Marcin Kantor jest już po operacji kolana. Stopniowo wraca natomiast na parkiet Mateusz Błasiak, który długo borykał się z podobnymi problemami. – Wchodził na drugą linię i widać, jak świetne ma wyczucie w obronie i przyjęciu – komplementuje go Matras.
Po pierwszym secie zszedł podstawowy przyjmujący Jakub Gaweł, a na jego pozycji został ustawiony nominalny atakujący Mateusz Zarankiewicz, z kolei na prawym skrzydle zameldował się Jonasz Biegun – i tak już zostało do końca meczu. – Strasznie bili w nas serwisem; w ten sposób stwarzali przewagę i ułatwiali sobie grę – podsumowuje Zenon Matras.

Jest już przesądzone, że najbliższa konfrontacja II-ligowa Hutnika – 22 lutego z Błękitnymi Ropczyce – odbędzie się w sali ZSOI nr 5 na os. Słonecznym 12. Z kolei Kęczanin podejmie „Agiehowców” następnego dnia, 23.12, o g. 18.15 a transmisję z meczu przeprowadzi telewizja Orange Sport.
PAWEŁ FLESZAR

KOSA TEAM – SZAŁAN TEAM 4:1 (25:22, 25:20, 25:20, 25:21, 11:15)
KOS: Kosiek 2 pkt, Smolarczyk 5, Mucha 17, Dzierwa 21, Łaba 23 oraz Luks (l), Kowalski 11. Trener: Krystian Bławat.
SZA: Szałański 5, Galiński 18, Obuchowicz 10, Ferek 9, Szumielewicz 18, Krupczak 5 oraz Dembiec (l). Trener: Przemysław Płaczek.

KĘCZANIN Kęty – HUTNIK Kraków 4:0
KĘCZANIN: Macionczyk, Janiak, Mysera, Zarankiewicz, Gaweł, Pietraszko oraz Toczko (l), Popik, Biegun, Błasiak. Trener: Marek Błasiak.
HUTNIK: Adamski, Golec, Klimczak, Kołek, Samborski, Góra oraz Przybyła (l), Maruszczyk, Dutkiewicz. Trener: Mirosław Janawa.

Komentowanie zablokowane.