Między nami „Polibudami”

W swoistych derbach Politechnik krakowscy koszykarze dwukrotnie w tym sezonie ulegali kielczanom, za to pokonali ich w najważniejszym momencie, w turnieju finałowym III ligi, 65:58.

Od sobotnich i niedzielnych spotkań będzie zależało jednak, czy to dzisiejsze zwycięstwo AZS PK będzie ważniejsze niż dwa poprzednie AZS PŚK. Krakowianie zrównali się z nimi punktami, ale mają gorszy bilans bezpośredni, więc muszą go nadrobić jedną wygraną więcej.
Zresztą zrazu wydawało się, że nie będzie żadnych wątpliwości, bo rywale prezentowali się dojrzale i skutecznie, przeważając 4:0, 6:1, 13:5, 17:7. Robert Łuczyński kłuł spod tablicy, Krzysztof Dziura z obwodu, Szymon Rzońca odnajdywał się to tu, to tam. Wprawdzie salwa Michała Szewczyka, Wojciecha Hasiora i Jana Uchto zmniejszyła różnicę do 14:17, ale w następny okres goście zamknęli stanem 8:1.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

I wtedy nieoczekiwanie się zatrzymali. Trochę podenerwowali się na sędziów, trochę na siebie, ale przede wszystkim – pudłowali z każdej pozycji. – Dlaczego przestaliśmy trafiać? Ja bym rozszerzył to pytanie do: dlaczego przestaliśmy grać? – kręcił głową ich szkoleniowiec, Stanisław Dudzik. Jego podopieczni zdobyli przez dziesięć minut raptem pięć punktów, a u przeciwników ciężar ich rozkładał się aż na pięć osób, więc nie mogło dziwić odwrócenie wyniku na 33:30 dla PK.
Po przerwie Uchto dwukrotnie wcelował z dystansu, Szewczyk z obrotem przedarł się pod kosz i było już 40:32, a po krótkich przestojach (40:36, 44:41), pociągnęli pojazd Leszek Zając i przede wszystkim Hasior. To on sprytnie ustawił się do podania lobem, przejął je i na 15 sekund przed końcem trzeciej kwarty ustalił jej wynik na 52:41.

W czwartej odsłonie krakowianie przeżyli kilka chwil niepewności. Najpierw po paru stratach i pudłach, ale tę serię przerwał Przemysław Stecko (54:46). Potem, kiedy Przemek złapał czwarte przewinienie, jego koledzy zaś długo nie mogli trafić z gry. I znowu, gdy Alan Jaworski zaliczył trójkę nie odrywając nóg od parkietu, a „Szewcowi” odgwizdano faul ofensywny. 54:51, jednak Uchto zaksięgował dwa osobiste, Szewczyk przerwał niemoc drużyny w regularnym ataku i wprawdzie dał się złapać na błąd ośmiu sekund, ale w następnej akcji naprawił go wykorzystanymi wolnymi.
Rządził zresztą na boisku, zbierając sporo piłek i długo opiekując się nimi w koźle. Dzielił się nimi najczęściej z Uchtą, więc obaj egzekwowali osobiste na finiszu, kiedy kielczanie – wśród nawoływań „Kosa! Kosa!” – faulowali raz po raz. Mimo dobitki Łuczyńskiego i „trójki” – kompletnie przykrytego rękami – Jaworskiego, przewaga PK była raczej niezagrożona – 60:51, 63:55 (na 13.7 sekund do końca), 63:58, 65:58.

Wcześniej Regis Wieliczka pokonał Skawę Wadowice, 100:81, a rezultat „politechnicznych derbów” zagwarantował mu pierwsze miejsce w turnieju. „Inżynierowie” z dwóch miast będą bić się o drugie. W sobotę o g. 16 PK zmierzy się ze Skawą, a o g. 18: PŚK z Regisem. Wszystkie mecze odbywają się w nowiutkiej hali „Kampusu Wielickiego” przy ul. Piłsudskiego 105, wstęp jest wolny.
PAWEŁ FLESZAR

Relację z drugiego meczu 1. dnia turnieju można znaleźć TUTAJ, relację z drugiego dnia: TUTAJ, a z trzeciego: TUTAJ.

AZS POLITECHNIKA KRAKOWSKA – AZS POLITECHNIKA ŚWIĘTOKRZYSKA Kielce 65:58 (15:25, 18:5, 19:11, 13:17)
Sędziowali: Arkadiusz Wojna i Paweł Stec. Widzów: 40.
PK: Szewczyk 18, Uchto 17 (2×3), Stecko 10, Hasior 10, Stawarz 5, Zając 5, Kamyk, Durbas. Trener: Jerzy Dybała.
PŚK: Łuczyński 16, Jaworski 14 (2×3), Rzońca 13, Dziura 11 (3×3), Strzałka 2, Ziemski 2, Klamka. Trener: Stanisław Dudzik.

Komentowanie zablokowane.