Między ustami a brzegiem Pucharu

Solna pokonała, 3:0, Szóstkę Mielec w II-ligowym meczu, który był przygrywką przed środowym, największym w tym roku siatkarskim wydarzeniem w Wieliczce.

Ekipa z województwa Podkarpackiego straciła przed sezonem rutynowaną rozgrywającą Katarzynę Galicę, potem za granicę wyjechała jeszcze bardziej doświadczona środkowa, Dorota Pykosz. Za to ściągnęła ona do Mielca występującą na tej samej pozycji 24-letnią Aleksandrę Szymańską, posiadającą staż w ekstraklasie w Wybrzeżu Rumia i Gedani, której jest wychowanką, wiele medali z kategorii młodzieżowych w Polsce oraz seniorskie sukcesy w Norwegii, w barwach Stod Volley. Teraz jednak dochodzi do siebie po odniesionej tam poważnej kontuzji kolana. – Korzyść jest obopólna; ona może spokojnie pracować nad odzyskaniem formy, a my mamy ograną dziewczynę – mówi szkoleniowiec Szóstki, Roman Murdza.
Jego podopieczne zaczęły od prowadzenia 3:0 i 6:5 głównie dzięki passie Oli pod siatką. Ostatni remis był przy stanie 7:7, a potem floty Katarzyny Świeży plus kontry Aleksandry Król i Izabeli Cieżyńskiej zbudowały przewagę gospodyń 13:7. Niezależnie od wyniku świetnie w polu spisywała się w poniedziałkowy wieczór Weronika Olipra; zdarzało jej się interweniować po trzy razy w akcji i podbić uderzenie po skosie w trzeci metr, a piłki w środek wpadały tylko wtedy, gdy nie było jej na boisku.
Drużyna gości również dobrze ustawiała się w obronie, udaną zmianę zanotowała Magdalena Pajda, a różnica zmniejszała się do 16:12 i 21:18 (z 21:15). Przy 22:19 – atakiem, blokiem i kiwką – rozwiała jednak wątpliwości Magda Żochowska.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Dzisiejszy występ nie był szczytem koncentracji wieliczanek, chwilami nawet błądziły u podnóża. – No, nie był… Ale też mamy w środę niezwykle ważny mecz i dziewczyny chyba są już myślami przy nim – uważa trenerka Solnej, Katarzyna Wąsowska. – Co wcale nie znaczy, że lekceważyłyśmy dzisiejsze przeciwniczki. 
Rozkojarzone miejscowe najwięcej zepsuły w drugiej partii, kiedy jednocześnie Katarzyna Półchłopek mądrze obijała ich ręce. Na tablicy świeciło się 1:4, 3:5, 5:5, 5:7, 7:9. Kontry Pauliny Stojek i as Adrianny Budzoń przekręciły licznik na 10:9, a dalej nabijała go „Królowa”, w asyście Stojek, Marty Świerczyńskiej i Żochowskiej. 12:10, 16:13, 20:14, 22:17. Na 24:17 wyczekała rywalkę zawisając w powietrzu i wrzuciła sytuacyjną piłkę tuż za taśmę, a na 25:17 postawiła ścianę razem z „Żosią”.
No i Ada nas porozrzucała, przód-tył – Murdza komplementuje rodowitą mielczankę, Budzoń, która dzisiaj zadebiutowała przed wielicką publicznością. – Kiedy była wolna, raz nawet z nami ćwiczyła. Proponowałem jej pozostanie, ale szukała zespołu w I lidze lub walczącego o nią.
Na starcie trzeciej odsłony Stojek zaprezentowała asa w 2. metr, a kiedy w następnej serii wyszedł jej o kilkadziesiąt centymetrów dłuższy, zrobiło się już 21:6. Po drodze skutecznie na skrzydle spisywała się Magdalena Tyrańska, a za linią końcową (od 10:4 do 16:4) – inna nowa zawodniczka teamu z „Miasta Soli”, Judyta Gawlak. Ona też zamknęła zapis krótką. 25:10.

W najbliższą środę, o g. 18, Solna podejmie w ramach Pucharu Polski lidera I ligi, ŁKS Commercecon Łódź. Zwycięzca będzie w lutym gospodarzem konfrontacji z rywalem z Orlen Ligi. W Wieliczce odbywały się mistrzostwa Polski juniorek i turniej z udziałem drużyn ekstraklasy, ale środowe spotkanie, jako że seniorskie i oficjalne, zapowiada się na największe tegoroczne siatkarskie wydarzenie w mieście. Działacze, mając II-ligowe mecze 7 (odbył się dzisiaj, gdyż w weekend zajęta była hala) i 12 grudnia chcieli nawet przełożyć Puchar na 16.12 lub 13 stycznia, jednak nie zgodził się na to ŁKS.
– Stwierdzili, że terminy im nie odpowiadają, a my nie ciągnęliśmy sprawy. Nie jest to jakiś mega-problem. Najbardziej baliśmy się grania trzech spotkań w ciągu sześciu dni, kiedy jeszcze dysponowaliśmy dziewięcioma siatkarkami
– mówi prezes Solnej, Mariusz Tyrański.

Pod kierunkiem Macieja Bartodziejskiego, który jako zawodnik kilka razy awansował do najwyższej ligi w barwach Skry Bełchatów i Siatkarza Wieluń, a potem był asystentem Jacka Nawrockiego w tym pierwszym klubie, przyjedzie do Wieliczki towarzystwo na poły internacjonalistyczne, na poły swojskie. Katarina Osadchuk jest reprezentantką ojczystej Australii, do Polski zaś trafiła przez Kanadę i Szwecję, natomiast 25-letnia Monika Smitalova to Słowaczka, która pomiędzy Doprastawem Bratysława a ŁKS występowała we francuskiej Stelli Calais. Z drugiej strony można znaleźć sporo dziewczyn doskonale znanych wieliczankom i kibicom, zwłaszcza tym, którzy dawniej odwiedzali halę Wisły Kraków. Przyjeżdżały tam Agnieszka Wołoszyn i Katarzyna Jaszewska, a tę drugą – wówczas 19-letnią Kasię Sielicką, która zdążyła już błysnąć w Serii A – „Biała Gwiazda” w 2000 r. bez powodzenia próbowała ściągnąć do siebie. Z Katarzyną Brydą potykały się bodaj we wszystkich konkurencjach młodzieżowych, a z Katarzyną Nadziałek podczas jej gry w Karpatach Krosno. No a z trwale uśmiechniętą Alicją Leszek większość z nich, łącznie z trenerką, występowała w Wiśle i Ekstrimie Gorlice.
– Czy przygotowywałyśmy się dzisiaj do środy? Zastosowałyśmy pewne założenia, które chciałybyśmy zagrać wtedy, ale nie powiem, ile ich wyszło – odrobinę uchyla drzwi Katarzyna Wąsowska. – Bardzo chciałybyśmy sprawić niespodziankę, choć wiadomo, jaka jest skala trudności. Liczę, że jeden zysk na pewno pozostanie: przetarcie przed walką o awans do I ligi, kiedy mogą być ogromne nerwy, bo na przykład wiele będzie zależało od jednego meczu.
PAWEŁ FLESZAR

SOLNA Wieliczka – SZÓSTKA Mielec 3:0 (25:19, 25:17, 25:10)
Sędziowali: Marek Drzazga i Maciej Puchalski (Wrocław). Widzów: 300.
SOLNA: Urbanik, Tyrańska, Świerczyńska, Cieżyńska, Świeży, Król oraz Olipra (l), Żochowska, Budzoń, Stojek, Gawlak. Trener: Katarzyna Wąsowska.
SZÓSTKA: Piechota, N. Murdza, Szymańska, Półchłopek, Fryc, Kusik oraz W. Murdza (l), Pajda, Pasierb, Petrykowska, Krzysztofik. Trener: Roman Murdza.

Komentowanie zablokowane.