Mikołajki w Stali Mielec

Pierwszoligowe mieleckie siatkarki otrzymały wczoraj część zaległych wynagrodzeń. Reszta toczy się po staremu – przedłużył się proces licencyjny, a zespół nękają kontuzje…


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Opóźnienia w wypłatach w Stali są duże. Zdarzało się w przeszłości, że w formie protestu zawodniczki nie wychodziły na trening. Wczoraj – jak raz, na Świętego Mikołaja – zainkasowały jednak część pieniędzy, z którymi klub zalega. – Jaka to część? Nie mogę powiedzieć. Natomiast zdradzę, że mieliśmy klasyczne Mikołajki, bo oprócz tego dostaliśmy w formie upominku po butelce wina i porcji słodyczy – opowiada Piotr Sobolewski, trener mielczanek, które w najbliższą niedzielę, w ostatniej kolejce I rundy, podejmą AGH Galeco Wisłę Kraków. – Zobaczymy jakim echem ta wypłata odbije się na postawie drużyny.

Ostatnio ta postawa była niczego sobie; „Stalówki” zanotowały trzy zwycięstwa z rzędu, z czego dwa wyjazdowe: w minioną sobotę z Budowlanymi Toruń i w poniedziałek, z KS Murowana Goślina. – Nie ma prostego wyjaśnienia, jak tego dokonaliśmy. Można stwierdzić, że zaprocentował olbrzymi wysiłek włożony przez dziewczyny, ale z drugiej strony: tak działo się już wcześniej, a brakowało wygranej – zastanawia się Sobolewski. – Pozostaje podziękować zawodniczkom, że zrealizowały wszelkie zadania w stu procentach.
Dodaje, że żartował niedawno z podopiecznymi, iż ciąży na nich klątwa. Napad wisielczego humoru wywołała kolejna kontuzja, tym razem jego żony, Małgorzaty Sobolewskiej, jedynej rozgrywającej, która naderwała ścięgno mięśnia ramienia. – Nawet nie wiadomo do końca, w jakim momencie spotkania w Murowanej Goślinie to się stało, bo w ferworze walki w pierwszej chwili tego nie poczuła – mówi szkoleniowiec. – Miała już USG, a teraz próbujemy „kleić” mięsień; cały czas przechodzi zabiegi rehabilitacyjne. Wierzę, że uda się podleczyć ją do niedzieli. Jeśli nie to „klops”; będziemy musieli wystawiać piłki przez środkowe, albo dwie prawoskrzydłowe, ale w takich przypadkach nie da się mówić o rozegraniu, a jedynie o podbijaniu…

Nawet z Sobolewską, w drużynie jest w tej chwili osiem siatkarek zdatnych do gry. Już na początku poprzedniego tygodnia Mielec opuściła Urszula Bejga, która przedwczoraj przeszła artroskopię kolana. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, był to dosyć lekki zabieg, poprawiający skutki wcześniejszych operacji. 23-letnia środkowa prawdopodobnie niedługo będzie mogła wznowić ćwiczenia, ale raczej nie wróci już do Stali.
Trener twierdzi, że do funkcji dublerki na tej pozycji będzie przyuczał juniorkę Faustynę Niedbałę. Przedwczoraj wyjechała z Mielca w rodzinnego domu libero Daria Michalak, która cierpi na przeciążenie kolan. – Daria dostała kilka dni wolnego, zjawi się w niedzielę na meczu, choć nie wiem, czy znajdzie się w składzie. Do tego czasu ma załatwić swoje sprawy osobiste, ale również powinna wyciągnąć dokumentację zabiegu na kolano, jaki przeszła w klinice w Bielsku-Białej – wyjaśnia Sobolewski.
Uzupełnia, że Małgorzata Plebanek, do dłuższego czasu borykająca się z dolegliwościami ścięgna achillesa, miała niedawno USG. – W 2/3 ścięgno  jest zagojone, pozostało prawdopodobnie 4 tygodnie do pełnego wyleczenia; liczę, że w styczniu będzie w pełni zdolna do gry. Póki co, tak jak ostatnio, Gosia wystąpi pewnie na libero – podsumowuje Piotr Sobolewski.

Ciągnie się kwestia licencji mieleckiego klubu, któremu grozi pozbawienie prawa występów w lidze, ze względu na zaległości płatnicze z poprzedniego sezonu. W środę przewodniczący komisji licencyjnej, Paweł Wachowiak stwierdził w rozmowie telefonicznej, że w czwartek wybiera się do Warszawy, gdyż prawdopodobnie komisja otrzyma opinię biura prawnego PZPS odnośnie dokumentów przedstawionych przez obydwie strony – klub i kancelarię Radke, reprezentującą pełnomocnika byłych zawodniczek (o szczegółach pisaliśmy TUTAJ).
Wczoraj wrócił jednak ze stolicy bez rozstrzygnięć. – Teraz napłynęły nowe dokumenty, zarówno ze Stali jak i z kancelarii Radke; przekazaliśmy je znowu do biura prawnego, bo jego ekspertyza jest konieczna. Dotychczasowe przypadki były klarowne, ale ta sprawa jest straszliwie zagmatwana – przekonuje Wachowiak, który był członkiem poprzedniej komisji licencyjnej. – Jest to spowodowane m.in. przekształceniami mieleckiego klubu, ze stowarzyszenia w spółkę akcyjną.

Opisywaliśmy niedawno, TUTAJ, problemy z potwierdzeniem do gry w barwach Elitesek UEK Alicji Malinowskiej, czym ma zająć się zarząd Polskiego Związku Piłki Siatkowej, zbierający się 20-21 grudnia. Paweł Wachowiak twierdzi, że chciałby, aby data posiedzenia była również terminem granicznym rozwiązania kwestii licencji Stali.
Jeśli wszystko będzie w porządku, to na tym kończymy postępowanie i zespół spokojnie gra w lidze, ale jeśli nie – to będziemy się zwracać z wnioskiem o odebranie licencji właśnie do zarządu Związku. Dlatego dobrze byłoby zamknąć wszystko do 20 grudnia – tłumaczy przewodniczący komisji licencyjnej. – Nie chcemy jednak niczego robić pochopnie, to tak ważna sprawa, że trzeba wyczerpać wszystkie istotne jej aspekty, zanim przedstawi się jakieś rozstrzygnięcie.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.