Mineralna na pierwszy głód

W pierwszym ćwierćfinałowym meczu Pucharu Polski Eliteski UEK uległy Bank BPS Muszyniance Fakro, 0:3. Krakowskie siatkarki nie położyły się jednak przed finalistkami europejskich rozgrywek, w każdym secie zdobywając przynajmniej 20 punktów.

Po na poły imponującym (wysokie zwycięstwo we własnej hali), na poły szczęśliwym (wyjazdowa porażka i awans różnicą 2 małych pkt.) wyeliminowaniu ekstraklasowych Budowlanych Łódź, dzisiaj „Ekonomiczna” wystartowała z animuszem jakby wziętym wprost z tamtej euforii. Po plasie Sandry Cabańskiej, asie Katarzyny Urban (zastępowała dzisiaj w wyjściowym składzie Katarzynę Wąsowską – o powodach piszemy w następnym tekście) i kiwce Aleksandry Król było 3:0, po mocnym uderzeniu Król – 4:2, potem – 6:3, 6:5, 9:5. W polu świetnie reagowała Monika Sroga, zawodniczka Muszynianki w sezonie 2008/09, odważnie na siatce walczyły jej partnerki, a przyjezdne popełniały błędy. „Najgrubszy” – Sanja Popović, która najpierw przyjęła metrowego auta po podaniu Cabańskiej, od razu dostała tę piłkę do ataku i wyrzuciła ją trzy metry w aut. Z wyczuciem przeciwstawiała się miejscowym tylko Aleksandra Jagieło, dwukrotnie łapiąc je pojedynczymi „czapami”.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Przy 10:6 „Mineralne” zrobiły jednak przejście, za linię końcową udała się Katarzyna Gajgał-Anioł, zagrywając taktycznie do pierwszej strefy. Eliteski zaczęły się gubić, przeciwniczkom zafunkcjonował blok i szybko odzyskały swobodę – czego symbolem była wystawa krótkiej jedną ręką Valentiny Sereny do Eleonory Dziękiewicz. Zrobiło się 10:14, 12:16; wskutek kłopotów krakowianek ze „ścianą” postanowioną przez ekipę gości – 13:19, potem 15:21 i 17:23. Agata Skiba przerwała marazm dwoma ścięciami, Urban dołożyła asa (20:23), ale nadzieje zgasiła Helene Rousseaux, najpierw obijając blok z prawego skrzydła, a następnie – już w II linii – finalizując kontrę z szóstej strefy.
Na początku drugiej partii rywalki rozmontowały drużynę UEK serwisami; po asie Sereny było 0:1, a po dwóch kolejnych Kingi Kasprzak 1:5 i 1:7. Akcje Skiby i Cabańskiej zmieniły stan z 1:8 na 5:8, ale później przewaga Muszynianki już nie była mniejsza (5:10, 6:12, 8:14, 10:14, 10:15, 11:17, 13:17, 13:20, 14:21, 16:21, 17:23). Kasprzak zanotowała jeszcze jednego asa, Gajgał i Jagieło poprawiały sobie statystyki z przodu, po drugiej stronie najefektywniejsze były środkowe: najpierw Magdalena Fedorów, a potem Król. Jej dwie krótkie i as Katarzyny Wawrzyniak zniwelowały różnicę do 19:23, a przy 20:24 Ola dwukrotnie z refleksem (w tym raz podbijając nogą) wybroniła się przed zakusami Anny Kaczmar, próbującej wrzucić jej przez ręce drugą piłkę. Kontrę Elitesek zgasiła jednak blokiem Kasprzak – 20:25.

Trzecią odsłonę akademiczki znowu zaczęły z przytupem – 3:1, 5:2 i 8:3, na co złożyły się m.in. as Cabańskiej, kiwka Wawrzyniak, atak Skiby oraz kilka pomyłek „Mineralnych”. Wkrótce jednak przy trudnej zagrywce Anny Werblińskiej odwróciły wynik – 8:10 i zaczęły go kontrolować – 10:13, 11:16 (szybkość nad siatką kilka razy pokazała Agnieszka Bednarek-Kasza).
Po dwóch „obejściach” Fedorów i asie Skiby zrobiło się 14:17 i 15:18, a sytuacyjna wystawa palcami Magdaleny Sadowskiej przez całą szerokość boiska uwieńczona atakiem Urban zredukowały straty do 16:18. Wtedy jednak „ekonomistki” zderzyły się chcąc we dwójkę podbić piłkę, kolejną zablokowała Kinga Kasprzak (16:20), która zdobywała także punkty na 17:22, 18:23 i 19:24. Raz się pomyliła (20:24), as Cabańskiej zaświecił na tablicy 21:24, lecz ostatnie słowo należało do Werblińskiej (21:25).

Spotkanie pokazało, że pod Wawelem jest ciągle spory głód siatkówki, ale by wygnał on ludzi z domów – potrzeba silnego impulsu. W XXI wieku nie było w Krakowie tak dużej publiczności na meczu siatkówki żeńskiej, raczej nie dałoby się jej doliczyć nawet podczas konfrontacji Wisły ze Stalą Mielec o trzecie miejsce w ekstraklasie (kwiecień 1999 r.), może – ostatniego dnia turnieju finałowego Pucharu Polski (również w hali przy Reymonta, kwiecień 1998). – Kiedy w sezonie 1992/93 walczyliśmy o złote medale, a w 1994/95 o brązowe – na pewno mieliśmy pełne trybuny, z półtora tysiąca kibiców – szpera w pamięci Ryszard Litwin, wówczas prowadzący wiślaczki, a obecnie II trener ekipy znad Popradu.
Dzisiaj na kwadrans przed pierwszym gwizdkiem ludzie odchodzili sprzed hali przy Rakowickiej, bo zajęte były nawet schody między siedzeniami i drzwi wejściowe. – Cieszę się, że mogliśmy zagrać w Krakowie, cieszę się, że było tak wielu widzów. A jeśli przyszli dlatego, że Muszynianka przyjechała, to jestem naprawdę szczęśliwy – zwierzał się jej szkoleniowiec, Bogdan Serwiński. O drodze jaką przeszedł od szkolenia zespołu w nowosądeckiej klasie okręgowej do pracy z konstelacją gwiazd, ściągającą zastępy kibiców, można przeczytać TUTAJ.
PAWEŁ FLESZAR

„Okołomeczowy” reportażyk z wypowiedziami traktującymi o wyzwaniach czekających w najbliższym czasie Eliteski i Muszyniankę można przeczytać TUTAJ.

ELITESKI AZS UE Kraków – BANK BPS MUSZYNIANKA FAKRO 0:3 (20:25, 20:25, 21:25)
Sędziowali: Sławomir Gołąbek (Kędzierzyn-Koźle) i Paweł Ignatowicz (Opole). Widzów: 1150.
ELITESKI: Wawrzyniak 3, Urban 6, Król 8, Cabańska 7, Skiba 13, Fedorów 6 oraz Sroga (l), Wąsowska, Sadowska, Połeć. Trener: Jacek Skrok.
MUSZYNIANKA: Serena 4, Rousseaux 9, Dziękiewicz 6, Popović 3, Jagieło 5, Gajgał-Anioł 8 oraz Maj (l), Sieradzan 1, Kasprzak 9, Kaczmar, Bednarek-Kasza 5, Werblińska 2. Trener: Bogdan Serwiński.

Komentowanie zablokowane.