Minus własnego parkietu

Bronowianka poniosła drugą z rzędu porażkę w krakowskiej hali – tym razem 1:3, z Tomasovią Tomaszów Lubelski – wskutek czego straciła fotel lidera grupy IV drugiej ligi.

Po raz drugi z rzędu również postradała praktycznie wygranego inauguracyjnego seta (tamtą sytuację opisywaliśmy TUTAJ). Dzisiaj niewiele wskazywało na taki obrót wypadków, bo gospodynie częściej prowadziły (3:0, 5:5, 8:8, 12:9, 13:11), a nawet kiedy rywalki wyrwały im inicjatywę (14:16), prąd odciął im kwartet: Marika Janota (kąśliwy serwis), Dorota Szymska (kontry), Aleksandra Stachowicz i Aleksandra Król (rygiel na prawym skrzydle). Zrobiło się 22:16, a po chwili 22:18 i 24:20.
I wtedy „Bronowiankom” zawalił się na głowy sufit – ekipa gości zdobyła sześć punktów z rzędu; pięciokrotnie, ostro i pewnie, zagrywała 18-letnia Katarzyna Marcyniuk (trener Tomasovii, Stanisław Kaniewski zwierzał się potem, że na co dzień młoda podopieczna zbyt często psuje ten element, o co ma do niej pretensje…), a Diana Romaszko szalała nad siatką, dotykając z dobrym efektem większości piłek.
Dwie akcje były kontrowersyjne, trudne do oceny: kiedy sędziowie odgwizdali „antenkę” Szymskiej (na 24:23) i nie zareagowali przy dobitce Machoś, gdy Stachowicz próbowała wystawiać (na 24:26).


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

W drugiej partii miejscowe równie gwałtownie ruszyły do walki (asy Stachowicz i Szymskiej, 5:1), co stanęły w miejscu (przez nieporozumienie wpadła im nawet piłka przebita z drugiej strony dyszlem, wysokim lobem, 7:8). Kiedy Janota sprytnie umieściła w polu beznadziejną, pozornie straconą piłkę, a Stachowicz znowu posłała asa, wyprostowały wynik na 11:10 i 13:12, jednak przypomniała się – teraz na skrzydle – Marcyniak, a dalej skutecznie kontrowała Patrycja Staszczyk (16:19). Tomaszowianki zaprosiły gospodynie do gry, trzykrotnie bijąc w aut (19:19), te zaproszenie przyjęły (kiwki Janoty i Król – 21:20, po chwili 23:22). Finisz należał już tylko do Marty Machoś i Staszczyk. 23:25.
Wydawało się, że szybko zakończą sprawę, bo z tyłu zabezpieczała je doświadczona libero Sylwia Bielecka, a z przodu zbijająca z wysokiego pułapu Machoś, która wróciła do macierzystego klubu po czterech latach występów w ligach akademickich USA, w barwach Midland College i Towson University. Na tablicy świeciło się 0:2, 2:3, 6:3, 6:7, 7:9, 9:11, 12:15. Krakowianki zdobyły się na jeszcze jeden zryw; 16:16, 19:17 (ścięcie Król), a „czapy”: Szymskiej (21:18) i wracającej po kontuzji kostki Karoliny Sowisz (24:20) oraz kiwka tej pierwszej (25:21) – dały im seta i nadzieję na trwałe odwrócenie losów, mimo że zbyt często w tym meczu pozwalały odrzucać się od siatki.

Nadzieja rozwiała się zaraz na starcie czwartej odsłony – 1:7 (przy podaniach Marcyniuk), 5:10, 7:15 – a wróciła dopiero po serwisach Sowisz (as), Janoty (2 asy) i zbiciach Szymskiej. Gospodynie doszły na 17:18, lecz na więcej nie było je stać; popełniły trzy błędy z rzędu, a Kasia Marcyniuk – która nigdy nie poddawała się zwątpieniu (po udanych okresach dwukrotnie zdarzało się jej zjechać do boksu) – tyleż razy zaatakowała skutecznie. Na finał swoją dobrą postawę na rozegraniu i w obronie podsumowała kiwką Małgorzata Młocek.
– Zawsze powtarzam, że mamy jeszcze luki do uzupełniania – Kaniewski starał się tonować nastroje, co kontrastowało z jego rozradowaną twarzą i szczęśliwym tańcem po ostatnim gwizdku. – Zresztą proszę popatrzeć: prezentujemy się beznadziejnie u siebie i przegrywamy z Pogonią Proszowice, a po tygodniu przyjeżdżamy do obcej hali i gramy dobrze. Potrzebujemy jeszcze stabilności.
PAWEŁ FLESZAR

BRONOWIANKA Kraków – TOMASOVIA Tomaszów Lubelski 1:3 (24:26, 23:25, 25:21, 20:25)
Sędziowali: Paulina Chamerska-Lemiech i Marcin Lew (Rzeszów). Widzów: 100.
BRONOWIANKA: Stachowicz, Szymska, Rzepka, Wiatrowska, Janota, Król oraz Guzikiewicz (l), Sowisz. Trener: Marek Kępa.
TOMASOVIA: Młocek, Marcyniuk, Romaszko, Machoś, Staszczyk, Jasiewicz oraz Bielecka (l), Czerniawska. Trener: Stanisław Kaniewski.

Komentowanie zablokowane.