Miodzio podane w wersji Smarzek

Drużyna Budowlanych Łódź znowu stoczyła zacięty bój, ale w półfinale mistrzostw Polski juniorek musiała uznać wyższość Legionovii, której atakująca zdobyła aż 38 punktów.

Malwina Smarzek w tym roku kończy występy juniorskie, ale ubiegły sezon był dopiero jej pierwszym w kategoriach młodzieżowych. – Mój klub z Łasku miał tylko drużynę w seniorkach i w niej grałam – tłumaczy. – Kiedy z MOS Wola Warszawa zagrałam w finale wojewódzkim, był to mój pierwszy turniej cyklu młodzieżowych mistrzostw Polski w życiu.
Pociągnęła wtedy stołeczną ekipę aż do wielkiego finału, w którym po pasjonującej walce uległa ona Gedani w tie-breaku. – Nie dałam już rady, przede wszystkim fizycznie – zwierza się. – Obiecałam sobie wtedy, że się wzmocnię i jak wrócę na finały juniorskie, to jaki by nie padł wynik – na pewno nie będę musiała sobie powiedzieć: „można było osiągnąć więcej, ale zabrakło mi siły”.

No i wraca. Między innymi dzięki temu, że Legionovii udało się dzisiaj pokonać drużynę, która każdego dnia wprowadza w życie swoje zawołanie: „Ambicja i walka”. Łodzianki „wypruły się” w piątkowym spotkaniu z Pałacem Bydgoszcz (opisywaliśmy je TUTAJ), a dzisiaj o g. 16 czekały na przeciwnika na środku ringu. I raz po raz wychodziły ze starcia z ciosem – 7:4, 11:10, 15:14, 20:18, 23:22, 24:23 – po sekwencji skutecznych zagrań Julii Brzezińskiej na siatce. Wtedy jednak Malwina skończyła dwie kontry, a przy akcji rywalek przesunęła się do środka i zatrzymała krótką. 26:24.
Łódzki bokser pada, wstaje, podnosi gardę. Po trzech asach Zuzanny Berkowskiej jest 3:0, a następny jej postój w polu serwisowym, okraszony kolejnym asem, owocuje prowadzeniem 13:6. Legionowianki łapią jednak kontakt (13:11, 14:13), przy 19:15 Smarzek dostaje piłką w palca i kurczowo ściska go, a Wojciech Lalek przygotowuje zmienniczkę. Malwina protestuje, zostaje na placu i „przyziemia” pięć zbić z rzędu, a na 22:22 wyrównuje asem Milena Paszyńska. Na finiszu jednak nastolatka wyrastająca na gwiazdę Orlen Ligi raz pudłuje, a Brzezińska dwukrotnie trafia – 25:23 dla Budowlanych.

– Mam nadzieję, że moje byłe uczennice, „Smarzi” i „Bocia”, oszczędzą jutro swojego starego profesora – żartował w piątek trener Budowlanych, Jacek Pasiński, który był nauczycielem Malwiny Smarzek („Bardzo miło wspominam tamten czas”) i Moniki Bociek w zespole szkół ABiS w Łodzi. Niezależnie od sentymentów, litości nie było, a ten duet najmocniej przyłożył rękę do rzezi podopiecznych Pasińskiego w trzeciej partii. 5:1, 13:5, 16:6, 18:7, 23:10, 25:12. Pięć asów, w tym dwa Alicji Grabki, dzięki której Legionovia ma największą grupę kibiców w mistrzostwach odbywających się w Kampusie Wielickim. Spora gromada podróżuje za zespołem z Legionowa, ale tu zyskała wsparcie bliskich i przyjaciół rodowitej wieliczanki, Ali.
Budowlane starały się przyciszyć ich jeszcze raz w czwartej odsłonie. Zuza Berkowska „ciapnęła”  lewą ręką spod słupka sędziowskiego w sam środek za siatką, potem oburącz kiwnęła w narożnik po prostej. Po asie Agaty Gwardeckiej było 10:7, a kiedy Joanna Pacak w pierwsze tempo trzepnęła, skręcając dłoń do lewej strony, Pasiński dał przedstawienie przy linii bocznej. – Paci! Paci! Muaa! Miodzio!! – wykrzykiwał, a środkowa dorzuciła w odpowiedzi asa. 13:9, lecz po chwili znowu bitka toczyła się w zwarciu (13:11, 14:13, 15:18, 18:18), aż przy 19:19 Smarzek ścięła z prawej flanki, poszła za linię końcową i wynik 24:20 skompletowała z dwóch asów i dwóch ciosów z drugiej linii. Pieczątkę na 25:20 przybiła Aleksandra Rasińska.

– Przeciętny występ, ale ujdzie – dowcipkowała Malwina, słysząc, że zdobyła w sobotnie popołudnie 38 punktów przy wyśmienitej skuteczności w ataku – 64%. Przekonywała, że do ostatniego gwizdka nie była pewna sukcesu. – Znam tego trenera, znam te dziewczyny, nie poddają sie. Nawet przy 24:20 w czwartym secie wiedziałam, że nie można sobie pozwolić na dekoncentrację – dowodzi.
W niedzielę o g. 10 Budowlani zmierzą się o „brąz” z Gedanią, a Legionovię o g. 13 czeka finał z Pałacem Bydgoszcz. Piąty mecz w ciągu pięciu dni, ale liderka legionowianek apetyt na siatkówkę ma olbrzymi. W piątek Wojciech Lalek zastanawiał się, czy nie dać jej trochę odpocząć, ale przekonywała go, że powinna pomóc koleżankom. – Chcę grać i będę grała, chyba że ktoś stanowczo mi zakaże! – podsumowuje.
PAWEŁ FLESZAR

Galerię z meczu Legionovia – Budowlani można obejrzeć TUTAJ, natomiast relację z pozostałych sobotnich wydarzeń na mistrzostwach Polski można przeczytać TUTAJ.

półfinał:
LEGIONOVIA Legionowo – BUDOWLANI Łódź 3:1 (26:24, 23:25, 25:12, 25:20)
Sędziowali: Waldemar Niemczura (Węgierska Górka) i Tomasz Flis (Kraków). Widzów: 250.
LEGIONOVIA: Grabka 5, Rasińska 19, Niderla 3, Smarzek 28, Bociek 13, Paszyńska 9 oraz Pietraszkiewicz (l), Jędrzejewska 1, Dąbrowska, Omelaniuk. Trener: Wojciech Lalek.
BUDOWLANI: Maria Woźniczka 4, Magdalena Woźniczka 13, Brzezińska 13, Gwardecka 10, Berkowska 11, Pacak 10 oraz Wysokińska (l), Hałas 2, Gruszka, Szymańska. Trener: Jacek Pasiński.

Komentowanie zablokowane.