Misja ratunkowa prezesa

Na dzisiaj siatkarki Wisły Kraków nie mają dotychczasowych głównych sponsorów – Galeco i Akademii Górniczo-Hutniczej. Są jednak szanse na powrót uczelni do finansowania drużyny, trwają też starania o inne jego źródła. Wiele może rozstrzygnąć się w najbliższych tygodniach.

W połowie marca drużyna AGH Galeco Wisły zakończyła I-ligowy sezon na szóstym miejscu. Dosyć optymistyczne nastroje wskazywały, że będzie to kolejny etap na założonej niegdyś na cztery lata drodze do ekstraklasy. W ciągu następnych dwóch miesięcy sprawy potoczyły się jednak bardzo niekorzystnie. – Byt zespołu został zagrożony. Najpierw ze sponsorowania wycofała się firma Galeco. Potem kolegium rektorskie Akademii Górniczo-Hutniczej podjęło decyzję, że w tej sytuacji nie będzie ona samodzielnie dźwigać ciężaru finansowania i też zrezygnuje – opowiada prezes Towarzystwa Sportowego Wisła, Ludwik Miętta-Mikołajewicz.
Dzisiaj po południu uczestniczył on na uczelni w spotkaniu, będącym swoistą misją ratunkową. Rozmawiał z rektorem, prof. Tadeuszem Słomką i prof. Anną Siwik – prorektor ds. studenckich. – Uzyskałem deklarację, że jeśli uda nam się znaleźć sponsora lub sponsorów, którzy wypełnią lukę po Galeco i przygotujemy dobry biznesplan, to po 15 czerwca będziemy mogli wrócić do rozmów z nimi o dalszym finansowaniu siatkówki – wyjaśnia prezes. – Jako że poprzednia decyzja zapadła na kolegium rektorskim, to także teraz musi ją zatwierdzić to gremium, ale wierzę, że tak się stanie, bo spotkałem się z bardzo dużą przychylnością. Na naszą korzyść działa chyba fakt, że sześć zawodniczek to studentki AGH.

Według niepotwierdzonych wiadomości, szacunkowe wkłady AGH i Galeco, zabezpieczających lwią część wydatków, wynosiły w minionym sezonie po około 300 tysięcy złotych. W I lidze kobiet był to średni budżet, choć skądinąd wiadomo, że jeden z zespołów osiągnął całkiem niezły wynik z 450 tysiącami. W tym roku, biorąc pod uwagę kłopoty klubów i kurczący się rynek (pisaliśmy o tym TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ) stawki mogą zmaleć.
Walczymy o sponsorów, to się nie zmieniło. Zarząd sekcji spotyka się często, ale na razie nie chcę udzielać żadnych oficjalnych informacji – ucina Tomasz Piotrowski, kierownik sekcji siatkówki. Wszedł do niej jako przedstawiciel Galeco, w którym jest szefem działu sprzedaży i marketingu. Firma była już mecenasem siatkarek Wisły w latach 2006-2008 (przy znacznie mniejszym niż obecnie zaangażowaniu) oraz od 2011 roku, już jako sponsor strategiczny.

Sponsorów szukają różne osoby z klubu i sekcji. – Robi to m.in. trener Marcin Wojtowicz – mówi Ludwik Miętta-Mikołajewicz. – Z tego co wiem, są firmy, które wyrażają zainteresowanie reklamowaniem się za pomocą siatkarek Wisły.
Zawodniczki i sztab szkoleniowy mają umowy do końca maja. Wspomniana sytuacja na rynku daje pewien margines czasowy dla pozyskiwania funduszy, a potem ludzi. Ubiegłoroczne postanowienia Przepisów Sportowo-Organizacyjnych PZPS, które prawdopodobnie zostaną powielone także na rozgrywki 2013/14, pozwalają do 15 lipca na wskazanie klubu pozyskującego miejsce w lidze (czyli w praktyce – sprzedaż i/lub zamianę miejsca). Jednocześnie do tego dnia trzeba zgłosić drużynę do rozgrywek, uiszczając opłatę 1500 złotych (wcześniej składa się też mało wymagające dokumenty licencyjne). Teoretycznie można w ten sposób zyskać jeszcze więcej czasu, tyle że w razie niepowodzenia trzeba się liczyć z karą: 2500 zł – za wycofanie do 30 dni przed rozpoczęciem rozgrywek, lub 5000 zł – za wycofanie na mniej niż 30 dni przed rozpoczęciem rozgrywek.
– Mam nadzieję, że wszystko się powiedzie, że uda się uratować I ligę siatkarek w Wiśle. Szkoda byłoby ją stracić zwłaszcza teraz, kiedy w przyszłym roku będą w Krakowie mistrzostwa świata siatkarzy – podsumowuje prezes.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.