Mizeria bez śmietany

Po przeciętnym występie piłkarze Wisły przywożą z Bielska-Białej jeden punkt. Remis, 1:1, z Podbeskidziem dał im pierwszy w karierze ekstraklasowy gol Łukasza Burligi.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

W pierwszej połowie gospodarze atakowali szybko i zdecydowanie, co owocowało 5-6 groźnymi akcjami. Najlepszą w 17. minucie, kiedy Kamil Adamek dopadł długiego podania, opanował piłkę puszczając ją kozłem głową w prawo i natomiast podał w lewo do Roberta Demjana, który z kolei ruszył w lewo, ale natychmiast zmienił kierunek i z kilkunastu metrów kopnął w długi róg. Przy całej sekwencji asystowali Arkadiusz Głowacki i Michał Czekaj, ale nie mieli szans na skuteczną interwencję, ze swoją spóźnił się też Siergiej Pareiko.
W innych przypadkach na poczynania bielszczan nie nałożyła się precyzja, za wyjątkiem uderzenia z dystansu Mateja Nathera, które wyłapał golkiper Wisły.
Gościom brakowało w ofensywie właśnie przebojowości i zdecydowania, ale tuż przed przerwą nadrobili to pomysłowością i techniką. Wymiana krótkich podań pomiędzy Maorem Meliksonem i Łukaszem Gargułą otworzyła drogę pod bramkę wbiegającemu z głębi pola Burlidze; Richard Zajac trochę zbyt pospiesznie usiadł na murawie, a 24-letni pomocnik występujący dzisiaj na prawej obronie zaliczył debiutanckie trafienie w ekstraklasie. A dla klubu był to gol numer 3100. w tych rozgrywkach.

Druga połowa była brzydka, dużo gry „na spaw”, ostrych starć nogami, a sztaby medyczne biegały po murawie prawie tak często jak zawodnicy. Dwukrotnie udało się uciec od nudy. Zrazu Ivica Iliev, bezpośrednio po wykopie Pareiki, dobiegł do piłki na 18. metrze i uderzył z woleja, a Zajac miał spore kłopoty z obroną (wtedy można było w pełni docenić spryt wykazany w I odsłonie przez Marka Sokołowskiego, który tak długo i czule poklepywał i obejmował Estończyka przepraszając za delikatne zahaczenie, że uniemożliwił mu podobne podanie…). W 70. minucie Radosław Sobolewski wypuścił natomiast prostopadłym zagraniem Cwetana Genkowa, z którym poradzili sobie jednak Zajac na spółkę z Damianem Byrtkiem. I zaraz, po rzucie rożnym, bułgarski napastnik główkował w słupek.

Mimo tej mizerii, goście – tak jak w ostatnim spotkaniu z GKS Bełchatów – mogli zapewnić sobie zwycięstwo w doliczonym czasie. Najpierw do czystej pozycji 12 metrów od bramki doszedł Andraż Kirm, ale posłał futbolówkę wprost w Zajaca. Po chwili w podobnej odległości znalazł się Iliev, lecz był mocniej niż Słoweniec atakowany przez przeciwników i przewracając się kopnął nad poprzeczką.
Na kolejny występ wiślacy będą czekać tylko sześć dni: w najbliższy piątek, 31 sierpnia, o godz. 20.30, podejmują Polonię Warszawa.
PAWEŁ FLESZAR

PODBESKIDZIE Bielsko-Biała – WISŁA Kraków 1:1 (1:1)
Bramki: Demjan 17 – Burliga 45. Sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce). Żółte kartki: Piter-Bučko, Byrtek. Widzów: 3200.
PODBESKIDZIE: Zajac – Sokołowski, Byrtek, Piter-Bučko, Król – Sacha (64. Szczęsny), 28. Łatka, Náther, Adamek (64. Malinowski), Ziajka (85. Cohen) – Demjan. Trener: Robert Kasperczyk.
WISŁA: Pareiko – Burliga, Czekaj, Głowacki, Frederiksen – Iliev, Sobolewski, Garguła (73. Wilk), Melikson – Quioto (72. Kirm), Genkow. Trener: Michał Probierz.

Pozostałe wyniki i tabelę T-Mobile Ekstraklasy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.