Młodzi ludzie przycisnęli

– Bardzo fajny meczyk, AGH prowadzi trzema punktami – relacjonowała przez telefon jakaś studentka po inauguracyjnej kwarcie. Pierwsza informacja zachowała aktualność do finału, druga nie: zespół AGH Alstom uległ w hali przy Piastowskiej WKK Wrocław 69:78 (26:23, 21:15, 9:11, 13:29).
Konfrontacja była ładna m.in. dlatego, bo krakowianie pokazali sporo inteligentnej, zespołowej koszykówki: dwójkowych lub trójkowych akcji, ze ściąganiem na siebie przeciwników i oddaniem piłki lepiej ustawionemu partnerowi. W pierwszej kwarcie, kiedy prowadzenie zmieniało się raz po raz, dobrą passę miał Tomasz Bryzek – wskakujący pod kosz i oszukujący gości seriami zwodów rzutowych.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Obie drużyny bardzo pilnowały obwodu; pierwszy celny rzut „za trzy” zdarzył się dopiero po 16 minutach – Grzegorz Dudzik na 34:21. I tak zaczęła się wyśmienita sekwencja akademików: akcja 2+1 Bryzka, „trójka” Michała Szewczyka, półhak Łukasza Pająka po krótkim koźle obok znacznie przerastającego go rywala i wreszcie – szalony wjazd dwutaktem Szewczyka po kontrze oraz jego kolejna „trójka”, kończąca połowę rezultatem 47:38.
Już wówczas jednak miejscowi mieli kłopoty z młodymi – są to prawie wyłącznie juniorzy U-20 i U-18, w tym kilku reprezentantów kraju w tych kategoriach – wrocławianami. W drugiej kwarcie długo pilnował wyniku niewysoki Jan Grzeliński, który dopiero za dwa tygodnie otrzyma dowód osobisty. Równie niewygodnie walczyło się z mierzącym 208 cm, 19-letnim Piotrem Niedźwiedzkim. – Mieliśmy sporo pretensji o obronę i w przerwie uczulaliśmy na to chłopaków w szatni – mówił drugi trener zespołu i z-ca kierownika ds. dydaktycznych Studium WFiS AGH, Jan Domański.
Prowadzący AGH Alstom, Wojciech Bychawski ekspresyjnie prezentował to także podczas „czasów”. – Wypychasz go, o tak! – kładł łokcie na klatce piersiowej podopiecznego. – Wypychasz i zbiórka cię nie interesuje, ktoś inny to zrobi.

W trzeciej kwarcie ciągle jeszcze zdawało to egzamin, choć w krakowskim obozie sporo było pretensji o decyzje sędziowskie. – On może łapać za ręce i uderzać, a jego nie wolno nawet dotknąć?! Bo to jest wielki talent, Niedźwiedzki, i trzeba go chronić!? – irytował się głośno Bychawski podchodząc do stolika sędziowskiego.
Wyniku to nie wypaczyło, ale co najmniej parę błędów arbitrzy popełnili – analizował później Domański.
W trzeciej części gospodarzom udał się kolejny finisz. Zaczęło się od korepetycji z matematyki, jakich udzielił gościom Tomasz Orlicki. Najpierw Grzeliński w kontrze wskoczył mu niemal kolanami na brzuch, oddając piłkę do Tomasza Józefiaka, który włożył ją do kosza. Gdy przyjezdni jeszcze cieszyli się swoim pokazem siły i efektowności, „Orlik” spokojnie przymierzył zza linii 6,75 metra, dopisując do konta zespołu jeden punkt więcej niż tamci. Jeszcze Bryzek rzucił przez ręce Niedźwiedzkiemu i przed ostatnimi 10 minutami krakowianie prowadzili 56:47.

Ta część wieczoru stała się jednak dla nich najdłuższą…
Drugoligowy WKK stał się podstawą i jest rezerwami ekstraklasowego Śląska. W oba inwestuje jeden z najbogatszych wrocławian, Przemysław Koelner i w środowisku nikt nie łudzi się, że robi to dla swojego syna. Jakub Koelner znajduje się w kadrze zespołu w Tauron Basket Lidze (razem z Grzelińskim i Niedźwiedzkim), a w niższej klasie – rządzi i dzieli. Wejściami rozerwał podkoszowe zasieki przeciwników, a rzutami z dystansu rozmontował ich strefę. Szybko zdobył 12 punktów i odwrócił rezultat – 60:66.
Jeszcze Pająk ożywił krakowian, którzy w tej części popełniali sporo strat, ale przy stanie 67:72 zmarnowali szansę na dojście WKK – mieli dwa osobiste oraz piłkę z boku i wszystko spudłowali. – Młodzi ludzie nas przycisnęli i wkradło się za dużo nerwowości – oceniał II trener. Inaczej niż pozostałe zespoły z Krakowa i okolic, AGH Alstom nie występuje w grupie C II ligi, ale w grupie B. Najsilniejszej, na co najlepszym dowodem jest fakt, że w finale Pucharu PZKosz wystąpiły dwa zespoły z tej grupy, eliminując wcześniej I-ligowców.
Niedawno liczyliśmy nawet na 4-5 miejsce po sezonie zasadniczym – twierdzi Domański. – Po tej porażce WKK nam odskoczy, pewnie ktoś jeszcze, ale miejsce w play off jest bardzo realne. Jak na beniaminka radzimy sobie bardzo dobrze.
PAWEŁ FLESZAR

AGH ALSTOM Kraków – WKK Wrocław 69:78 (26:23, 21:15, 9:11, 13:29)
Sędziowali: Marcin Wajgiel i Tomasz Trybalski. Widzów: 150.
AGH: Bryzek 14, Dudzik 12 (2×3), Szewczyk 10 (2×3), Gworek 8, Hajduk 6 oraz Pająk 16, Orlicki 3, Warmuz 0, Dudziewicz 0. Trener: Wojciech Bychawski.
WKK: Koelner 28 (2×3), Grzeliński 18, Niedźwiedzki 18, Bojko 0, Zuber 0 oraz Józefiak 8, Dusiło 4, Martyniak 2, Mazur 0, Wziętek 0, Kilian 0. Trener: Tomasz Niedbalski.

Tabelę grupy C II ligi można znaleźć TUTAJ.

Skomentuj