Młodzieżowi mistrzowie wydorośleli

Bartosz Łosiak i Piotr Kantor zostali mistrzami Polski w siatkówce plażowej, zdobywając na obiektach nad Zalewem Nowohuckim największą część z puli nagród liczącej sto tysięcy złotych.

– Dopiero dzisiaj gramy tak jak potrafimy – mówił po półfinale Bartek. Wtórował mu kolega („Wcześniejsze mecze nie pokazywały naszych możliwości”), a Michał Kądzioła włożył między nich głowę i potrząsał nią przed kamerą z rozgłośnym „blublublublu!”. Niewyszukany sposób odreagowania niedawnego meczu, który wyraźnie nie potoczył się po jego myśli. Łosiak z Kantorem weszli weń mocniej pobudzeni, wszak przed południem zaliczyli już niełatwe zwycięstwo z Adamem Parcejem i Mateuszem Radojewskim, w ćwierćfinale po prawej stronie drabinki (wszystkie wyniki znajdują się pod tekstem).
I pierwszego seta półfinału wygrali 21:17, ustawiając Kądziołę i Jakuba Szałankiewicza w roli odrabiających straty. Tamci sprawdzili się w niej nieźle, bo w następnej partii wyszli na 17:14. Różnica zmniejszyła się do 17:16, ale w kolejnej akcji Michał obronił trudną piłkę padem, a Piotrek zawiesił się z nią na taśmie przy próbie dobitki. 19:16, 20:17, a Kuba kończy tę odsłonę atakiem i tak samo zaczyna następną. Prowadzą 1:0, 2:1, potem jest 2:3, 4:3, 6:5, 6:8, 8:10. Z wymiany ciosów lepiej wychodzą młodsi, wreszcie serwisem wyrzucają Kądziołę do linii, a ten nie zbiera się w porę do ataku i ładuje go w siatkę.
Rzucił „mięsem”, rzucił czapką, wziął czas, dostał żółtą kartkę, a po przerwie wrócił spokojniejszy, bo przy ponowieniu obił ręce Kantora.Na tablicy pokazało się 11:12, ale Łosiak kiwnął, a dzieła dopełniły dwa bloki jego partnera.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Do drugiego półfinału przez prawą stronę drabinki przebili się Jarosław Lech i Sebastian Sobczak, stając naprzeciw niepokonanych dotąd w turnieju, Dominika Witczaka i Damiana Wojtasika. I ten status się nie zmienił, bowiem w pierwszym secie Jarek i Sebastian prowadzili tylko 5:3 i 7:6 po przyspieszonych akcjach (ten pierwszy raz uderzył piłkę bezpośrednio po przyjęciu kolegi, inną wystawił mu za pierwszym odbiciem). Szybko losy zaczęły się odwracać – 7:9, 9:11, 11:14, 12:16 (skuteczny Wojtasik, celujący tuż przy linii końcowej lub wręcz w nią). Po kontrach Sobczaka przewaga się zmniejszyła do 17:18, ale wątpliwości rozwiało kolejne uderzenie Wojtasika i as Witczaka. 17:21.
W drugiej części jeszcze bardziej iskrzyło przy siatce; Lech z Witczakiem to pojedynkowali się nad nią, to dyskutowali przez nią. Teraz to Jarek był górą, notując kilka soczystych „czap” przekładających się na zapis 5:4, 8:5, 10:6, ale przeciwnicy wyrównali na 13:13, później 15:15, a nawet wyszli na prowadzenie 17:16. Jeszcze Lech i Sobczak mieli setbola (20:19), lecz Wojtasik nie mylił się, z czterech ostatnich punktów, zdobywając trzy.

Na mecz o trzecie miejsce, a przede wszystkim na finał przybyło na obiekty przy ul. Bulwarowej blisko cztery setki widzów. Obejrzeli sporo niezłej siatkówki plażowej, wreszcie też godną siebie publikę zyskał Rafał Pośpiech, sędzia, który tutaj przeistoczył się w spikera-zapiewajłę; żywiołowego, obdarzonego, niezłym głosem, inwencją i poczuciem humoru. Chwilami zgryźliwym, zwłaszcza przy napominaniu „trybuny sponsorowanej przez ZUS” – czyli zapełnionej „emerytami”, którym się nie chce klaskać.
Za to emocji nie było zbyt dużo; w pierwszej partii „małego finału” rywale nie mogli się przedrzeć przez defensywę Szałankiewicza i albo sami psuli, albo nadziewali się na kontry. 5:2, 9:3, 14:6, 15:8, 17:11, 19:12, 21:14.
Obraz nie zmienił się wyraźnie w drugiej odsłonie – 4:2, 6:7, 10:7, 14:8, 17:11, 20:14 – aż Sobczak asem dał sygnał do fantastycznej pogoni. Sam trzy parady w polu dowartościował zbiciami, trochę dołożył kolega i znienacka zrobiło się 20:20. Przerwał im jednak „Szałan”, a siódmego meczbola nie zdołali już obronić. 22:20.

Przed finałem Łosiak twierdził, że jego przebieg w dużej mierze jest uzależniony od tego, czy Witczakowi będzie „siedział” serwis. Prawoskrzydłowy ZAKSY Kędzierzyn-Koźle nie zrobił im podaniami większej krzywdy, a oni zrewanżowali mu się za porażkę po lewej stronie drabinki. W pierwszej partii dali popis ataku wykonywanego z dużego zasięgu, może niezbyt silnego, ale kierowanego do linii bocznej. Ścięcia znaczyły przewagę 4:2, 8:4, 11:6, 14:7, 16:10, 20:13, 21:14.
W drugim secie „Pinio” i „Szera” wystartowali od 5:3, ale kiedy Kantor zgasił dwa ich ciosy nad siatką, zrobiło się 5:6, wyszli jeszcze na 11:10 i 13:12, ale byli bezsilni wobec rewelacyjnej skuteczności Łosiaka. Po jego kiwce na tablicy pokazało się 15:13, po „czapie” Kantora – 18:15, po błędzie Wojtasika – 20:17. Jeszcze Witczak zatrzymał Kantora (20:19), ale potem nie mógł zaradzić minięciu. 21:19.
Piotrek z Bartkiem zdobyli od 2009 r. cztery złote medale mistrzostw Europy (kategorie U-18, dwukrotnie U-20, U-22) i trzy złote medale mistrzostw świata (U-19, U-21, U-23). Pierwszy „dorosły” triumf na arenie krajowej może im się kojarzyć także z wypchaną kopertą. Pula nagród finansowych krakowskiego czempionatu wynosiła 100 tysięcy złotych – 35 tysięcy dla kobiet i 65 tysięcy dla mężczyzn – a oni dostaną 22 procent z tej ostatniej kwoty.
PAWEŁ FLESZAR

Wcześniejsze relacje z turnieju męskiego można przeczytać TUTAJ i TUTAJ. Natomiast relację z turnieju kobiet można przeczytać TUTAJ (1. dzień), TUTAJ (2. dzień) i TUTAJ (3. dzień).

O wejście do półfinału z prawej strony:
Marcin Kantor, Bartosz Łosiak – Adam Parcej, Mateusz Radojewski 13:21, 21:16, 15:11; Jarosław Lech, Sebastian Sobczak – Michał Bryl, Kacper Kujawiak 16:21, 21:11, 15:6;
półfinały:
Kantor, Łosiak – Michał Kądzioła, Jakub Szałankiewicz 21:17, 18:21, Dominik Witczak, Damian Wojtasik – Lech, Sobczak 21:17, 22:20;
o 3. miejsce:
Kądzioła, Szałankiewicz – Lech, Sobczak 21:14, 22:20;
finał:
Łosiak, Kantor – Witczak, Wojtasik 21:14, 21:19.

Komentowanie zablokowane.