Na AGH najlepiej fedrują w Barbórkę

Na zakończenie pierwszej rundy sezonu zasadniczego siatkarze AGH AZS Kraków, po popisowej grze, pokonali wicelidera I ligi, Krispol Września. Stawką ich kolejnego spotkania, w Gorzowie Wielkopolskim, będzie sprowadzenie pod Wawel, jeszcze przed Wigilią, pięciu mistrzów świata.

Obaj trenerzy akademików, Andrzej Kubacki i Przemysław Płaczek twierdzą, że w rankingu najlepszych występów w bieżących rozgrywkach dzisiejszy musi rywalizować z potyczkami z Victorią Wałbrzych i AZS Stalą Nysa. Trzy dni temu ich podopieczni jako pierwsi w tym sezonie w Krispol Lidze wywieźli zwycięstwo z „nyskiego kotła”. A przed następnym meczem… został zmieniony rozgrywający, Jakub Kosiek zastąpił Daniela Górskiego.
– Mamy 16 zawodników, wszyscy ciężko pracują i walczą o miejsce w „szóstce” – uśmiecha się Kubacki.
– Ale zmienił pan akurat tego jednego, w zwycięskim składzie. Ciekawią mnie powody.
– Niech to zostanie tajemnicą drużyny. Tylko proszę nie szukać tu żadnych podtekstów, to zwyczajna decyzja szkoleniowa.
Tak czy owak, „Kosa” zaliczył bardzo dobry występ, również w obronie – w najbardziej spektakularnych interwencjach pobiegł po piłkę na druga stronę siatki, a także wyłuskał ją spomiędzy siedzących z boku boiska chłopców wycierających parkiet.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Opiekun Krispolu, Marek Jankowiak od razu zrozumiał jak trudny będzie to mecz: brał przerwy po pipe’ie i asie Pawła Halaby (4:1) oraz akcji, w której bronił Michał Dzierwa, Kosiek wystawiał z lewego skrzydła, a Grzegorz Surma skacząc z szóstej strefy, wyciągnięty niemal ze spodenek, w akrobatycznej pozycji, z lewą ręką odwiedzioną wysoko i w bok dla złapania równowagi – perfekcyjnie kiwnął obok bloku za siatkę (9:4).
Od 11:6 goście zaczęli się podnosić: po dwa ataki i asy Mateusza Jasińskiego i Marcina Iglewskiego, dwie kontry Witolda Chwastyniaka (w tym czterometrowy suw), blok Patryka Skupa na pipe’ie i znienacka na tablicy zaświeciło się 13:14. Dzierwa ubrał wówczas w buty lidera, które nosił już do końca. Dla serwisów, jakie zaprezentował najlepiej pasuje określenie – piorunujące. – W tym elemencie dostaję od trenera wolną rękę, z czego się cieszę. I faktycznie, powodzenie dodało mi skrzydeł – zwierzał się później.
Dwa asy, 16:14 i ta przewaga utrzymuje się aż do festiwalu bloku Grzegorza Gnatka, Surmy i „Majkela”, którym zdobyli 3 z ostatnich 4 punktów. 25:21.

W drugim secie obecni przeżyli drobne deja vu, bo znowu po asie Halaby było 4:1, a Jankowiak wciskał sygnalizator „czasu”. Następny wziął przy 13:8, kiedy trwał w najlepsze agiehowski popis obrony i konstruowania kontr. Dobrze funkcjonowało to w ich wykonaniu przez cały sobotni wieczór, ale szczególnie skuteczne było w tym okresie – 16:9, 18:11, 20:13, a nawet jak zdarzyło się jakieś zacięcie (20:15) – usuwał je Dzierwa – 21:15, 25:16. Obrazu gry nie zmieniały roszady personalne w obozie gości (weszło pięciu rezerwowych, w tym libero), a przekleństwa i pełne złości gesty raczej pogłębiały frustrację, zamiast ją rozładowywać.
Można się było tylko zastanawiać, jak to możliwe, że wicelidera Krispol Ligi tak niemiłosiernie tłucze zespół, który jeszcze w minionym tygodniu prezentował się zupełnie bez wyrazu przeciwko Avii Świdnik i Ślepskowi Suwałki. – Mamy młody skład i jeśli nie wejdziemy dobrze w mecz, to się „gotujemy” i ciężko się z tego później wydobyć – uważa „Majkel”. – A z kolei każde powodzenie napędza do coraz lepszej gry.

W trzeciej partii nie szło im już tak gładko (0:2, 3:3, 6:5), ale sprytne manewry z ukrywającym się na lewej flance Kośkiem, a blokującym na prawej Halabą przyniosły prowadzenie 10:6. Dalej było 10:8, 13:10, 16:13, a kiedy Iglewski ścięciem i „czapą” zmniejszył różnicę do 17:16 – Dzierwa odpowiedział trzykrotnie, przeciwnicy zaś popełnili jeden z wielu dzisiejszych swoich błędów. 21:16, 22:19, 23:21, ale wtedy wrześnianom udało się go wyhamować, najpierw podbili i skontrowali, potem zablokowali. Tylko jednak na chwilę, bo Michał zbijał na 24:23, 26:25, a w ostatniej akcji poprzedził uderzenie obroną (27:25). – Zawsze staram się dać z siebie sto procent; fajnie, jeśli to pomaga drużynie – kwituje komplementy.
– A może nawet lepiej zaprezentowaliśmy się w Nysie, bo chłodniej? – zastanawia się Kubacki. – Dzisiaj w końcówce trzeciego seta widać było, że chcą „zabić” tamtych za wszelką cenę. Ciągle muszą się uczyć. Także tego, że chwilami trzeba przeciwnikowi pozwolić, żeby sam popełnił samobójstwo.

Na Akademii Górniczo-Hutniczej w tym tygodniu trwały obchody Św. Barbary – święto patronki górników statutowo jest również świętem uczelni. A i siatkarzom w tym okresie gra się lepiej, wszak dokładnie rok temu pokonali u siebie w derbach Małopolski Kęczanina, wydobywając się ze stanu 0:2.
Wkrótce poza „Barbórką” na AGH może dojść do święta siatkówki. W najbliższą środę, w VI rundzie Pucharu Polski, akademicy zmierzą się na wyjeździe z drugoligowym GTPS Gorzów Wlkp. Jeśli wygrają, w VII rundzie podejmą Asseco Resovię, wielokrotnego mistrza Polski, obecnego wicelidera Plus Ligi, który ma w kadrze pięciu mistrzów świata z reprezentacji Polski. Nie wiadomo, gdzie taki mecz – zaplanowany na 23 grudnia – się odbędzie. Chętnych obejrzenia go byłoby z pewnością wielu. – Czekamy na rozstrzygnięcie w środę, bo ono jest najważniejsze – mówi członek zarządu akademickiego klubu, Dominik Kowal. – Liczę, że wygramy, a wtedy w czwartek zbierzemy się i poświęcimy organizacji tego wydarzenia.
Kubacki przestrzega przed zbytnią ekscytacją możliwością przyjazdu do Krakowa gwiazdorskiej ekipy. – Najpierw potrzebne jest zwycięstwo w środę, a jak się już teraz „przegrzejemy” to nic z tego nie będzie – mówi. – Lepiej w ogóle przez jakiś czas nie myśleć o siatkówce; ja zaraz idę z córką na Rynek oglądać jarmark i szopki.
PAWEŁ FLESZAR

AGH AZS Kraków – KRISPOL Września 3:0 (25:21, 25:16, 27:25)
Sędziowali: Krzysztof Kwidziński i Luiza Szymańczak. Widzów: 190.
AGH: Kosiek, Halaba 12 pkt., Mucha 5, Dzierwa 20, Surma 9, Gnatek 4 oraz Głód (l), Walczykowski, Galiński, Górski. Trener: Andrzej Kubacki.
KRISPOL: Antosik 2, Jasiński 3, Chwastyniak 8, Marcin Iglewski 12, Dobosz 7, Skup 6 oraz Tylicki (l), Mateusz Iglewski (l), Murdzia 2, Kempiński, Sęk 2, Wajdowicz. Trener: Marek Jankowiak.

Komentowanie zablokowane.