Na Maciusia iskiereczka mruga

Piłkarze Wisły nie pozbyli się problemów z nieskutecznością, ale mimo to w niezłym stylu pokonali Lechię Gdańsk 3:1, awansując na piąte miejsce w T-Mobile Ekstraklasie.

– Było jak zwykle; zamiast prowadzić 2:0 musieliśmy gonić wynik – utyskiwał trener gospodarzy, Franciszek Smuda. Jego podopieczni nie zamknęli dwóch akcji, w kolejnej Paweł Brożek trafił w słupek, lecz najlepszą okazję zmarnował tym razem Maciej Jankowski. W 22. minucie, po niezbyt silnym wolnym Semira Stilicia, Dariusz Trela „wypluł” piłkę, a dobijający „Jankes” posłał ją znowu w bramkarza.
Wkrótce Dariusz Dudka podciął uciekającego Macieja Makuszewskiego, Stojan Vranjes zaś pewnie wykorzystał karnego. Do przerwy Trela obronił strzały Łukasza Garguły i Jankowskiego, a Piotr Grzelczak w dobrej pozycji spudłował.
– Najbardziej mi się nie podoba, że próbują wjechać do bramki, a jest tyle możliwości zdobycia gola, nawet z 16 metrów – kręcił głową Smuda. – Za to dzięki temu, co im nie wyszło w pierwszej połowie, potem byli bardziej zmotywowani.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Iskrę, która wznieciła pożar wiślackiej ofensywy wykrzesał Maciej Sadlok. Kiedy ruszył do przodu, nie było dla niego żadnej przeszkody. Z drogi odsunął mu się nawet Brożek, który początkowo chyba myślał o przejęciu piłki, a kolega uwieńczył rajd uderzeniem z ostrego kąta, które znalazło drogę do siatki między nosem golkipera a bliższym słupkiem.
– Jeszcze gdy miałem go w reprezentacji, mówiłem: „Lewa obrona jest optymalna dla ciebie”, jednak on żył tylko jednym: „Stoper, stoper, stoper” – opowiada szkoleniowiec „Białej Gwiazdy”. – Ale teraz chyba już zaczyna lubić tę pozycję.
W równie szalony sposób – akcja za akcję, nie myśląc zbyt wiele o asekuracji – zaczęły odtąd grać obie drużyny. Udane interwencje zaliczyli Buchalik i Trela. Ten drugi nie miał jednak szans po wrzutce Jankowskiego, odegraniu głową Brożka i woleju z bliska, pod poprzeczkę Stilicia.

– To wszystko nasz brak koncentracji po przerwie – dowodził później opiekun gości, Joaquim Machado. Gdy na tablicy zaświecił się wynik 2:1, miejscowi oddali inicjatywę i o mało nie zapłacili za to stratą dwóch, a nawet trzech, punktów. Rywale oddali kilka mniej groźnych strzałów, lecz gdyby nie ofiarny wślizg Arkadiusza Głowackiego, Danijel Aleksić dokonałby zapewne egzekucji. Natomiast chwilę później Bartłomiej Pawłowski główkował w słupek.
Krakowianie ustali, skontrowali, a Stilić położył na upieczonym dzisiaj przez nich torcie wisienkę w likierze. Z wolnego podyktowanego na 18. metrze, za faul na Emmanuelu Sarkim, zawinął przepięknego rogala, który wpadł do bramki, ocierając się o spodnią część poprzeczki nieopodal „okienka”.
PAWEŁ FLESZAR

WISŁA Kraków – LECHIA Gdańsk 3:1 (0:1)
Bramki: Stilić 57, 90, Sadlok 51 – Vranjes 26 k. Sędziował: Paweł Gil (Lublin). Żółte kartki: Głowacki – Borysiuk, Tiago. Widzów: 6016.
WISŁA: Buchalik – Burliga, Głowacki, Dudka, Sadlok – Uryga – Boguski (79. Sarki), Stilić, Jankowski, Garguła (72. Zając) – Brożek. Trener: Franciszek Smuda.
LECHIA: Trela – Możdżeń (80. Buksa), Tiago, Janicki, Leković – Borysiuk (66. Pietrowski), Łukasik – Makuszewski (75. Aleksić), Vranjes, Pawłowski – Grzelczak. Trener: Joaquim Machado.

Pozostałe wyniki i tabelę T-Mobile Ekstraklasy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.