Na personalnej sinusoidzie

Ekipę Hutnika Kraków nękają problemy zdrowotne, ale z drugiej strony – ma szansę na wzmocnienie doświadczonym siatkarzem. Przy czym jednak w ewentualnym transferze kryje się też pewna „zagwozdka”.
Wspomniany zawodnik to Andrzej Skórski, o zainteresowaniu którym pisaliśmy już w sierpniu. Prezes klubu, Mirosław Janawa był cały czas w kontakcie z mieszkającym w Gdańsku przyjmującym. – Wreszcie udało się znaleźć dla niego pracę w branży budowlanej, co było jednym z warunków przenosin do Krakowa – opowiada Janawa. – Niedawno Andrzej przyjechał tutaj; dogadał się w firmie, gdzie miałby zostać zatrudniony, potem ustaliliśmy główne warunki kontraktu między sobą.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Skórski występuje w II-ligowym Stoczniowcu Gdańsk (obecnie 6. miejsce w grupie IV). – Twierdzi, że tamten klub nie będzie mu robił żadnych kłopotów z odejściem – zaznacza prezes. Problemem mogą być natomiast przepisy transferowe. Możliwość zmiany klubu w ligach centralnych poniżej ekstraklasy jest trakcie sezonu utrudniona; zależy m.in. od tego, na jakich zasadach zawodnik został zgłoszony do rozgrywek: po transferze definitywnym, na certyfikacie wypożyczenia, jako własny (do tej grupy zalicza się nie tylko wychowanków, ale i siatkarzy przetransferowanych definitywnie we wcześniejszych latach). – Będziemy musieli zbadać tę sprawę, szkoda byłoby, gdyby na drodze stanęły nam przepisy – mówi Mirosław Janawa. – Andrzej na razie załatwia swoje sprawy w Gdańsku, ale w ciągu dwóch tygodni mógłby do nas dołączyć.
28-letni przyjmujący reprezentował w karierze dziewięć zespołów; zaczynał w Tarnovii, m.in. z obecnym rozgrywającym Contimaksu Bochnia, Jakubem Hablem. Z AZS UWM Olsztyn zdobył brązowy medal akademickich mistrzostw Europy, kładł pierwsze cegły pod budowę kieleckiego Farta, w którym występował w 1. sezonie w historii klubu, a w latach 2008-11 – w Politechnice Warszawskiej i Treflu Gdańsk – poznał smak Plus Ligi.

Gdyby udało się załatwić regulaminowe formalności, Skórski mógłby dać świeży oddech nowohuckiej drużynie, którą złapała ostatnio zadyszka (po raz pierwszy dwie z rzędu porażki), a na dodatek boryka się z coraz częstszymi urazami. Dwa mecze opuścił Kamil Kołek, któremu dolega kręgosłup. – Powoli się rehabilituje, ale podstawą jest ustąpienie bólu. We wtorek przyszedł, żeby zobaczyć, czy zdoła lekko ćwiczyć, odbił dwa razy piłkę i musiał zejść…
W konfrontacji z Wisłokiem Strzyżów Kołka zastąpił na ataku Kamil Maruszczyk, ale Janawa wraz z pomagającym mu w prowadzeniu zespołu Zenonem Matrasem postanowili, że w najbliższą sobotę w Krośnie ustawią na tej pozycji Pawła Samborskiego, którego będzie ubezpieczał jako rezerwowy Bartosz Księżarek. – Paweł może najwięcej pomóc w bloku na prawym skrzydle, poza tym jest wszechstronny i mimo młodego wieku nie ma zahamowań – charakteryzuje prezes-trener.

Dodaje, że Paweł Golec ma wybitego kciuka, o czym wiedzieli najwyraźniej przeciwnicy z Wisłoka Strzyżów, bo często serwowali na niego tak, żeby musiał odbierać sposobem górnym, palcami.
Najcięższy jednak może być powrót na parkiet drugiego rozgrywającego, Tomasza Kubicy, który kilka tygodni temu odniósł kontuzję kolana. We wtorek wrócił do zajęć, ale kolano znowu „uciekło”. W tej chwili więc dublerem Karola Andrzejewskiego jest młody Maciej Janawa. – To tylko rozwiązanie na wypadek, gdyby Karolowi coś się stało – twierdzi tata, Mirosław. – Tomek Kubica ma mieć rezonans, zobaczymy, co z tego wyniknie, ale musimy się liczyć z osłabieniem. Robiliśmy nawet rozeznanie, czy nie dałoby się znaleźć jakiegoś rozgrywającego, ale rynek w Polsce jest bardzo przebrany.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.