Na przekór kryzysowi

Contimax MOSiR Bochnia ma na przyszły sezon o 30% niższy budżet płac, ale stara się o skompletowanie składu, w którym w tej chwili jest sześciu zawodników. – Zostają obaj główni sponsorzy, więc wystartujemy w II lidze, a do końca maja chciałbym mieć trzon drużyny – mówi trener Robert Banaszak.

Wylicza zawodników z ubiegłosezonowego składu, których pozostanie jest już pewne: przyjmujący Jakub Czubiński, rozgrywający Jakub Habel i Adam Szałański (on zresztą z konieczności spełniał także inne role), środkowy Sebastian Sobaniec oraz Roman Kącki, który ze skrzydła ma zostać przestawiony na libero. – Razem to uzgodniliśmy; myślę, że więcej może osiągnąć na nowej pozycji – uzasadnia szkoleniowiec.
Nad ofertą złożoną przez klub zastanawiają się przyjmujący Karol Galiński i środkowy Damian Nowak (Banaszak: „Chcę oczywiście, żeby zostali, ale decyzja jest po ich stronie”). Przyjdzie natomiast środkowy Gniewomir Krupczak, który ostatnio występował na ataku w III-ligowej Politechnice Kraków, a wraz z AWF wywalczył 5. miejsce akademickich mistrzostw Polski.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Z wyczynowej siatkówki zrezygnował Michał Nieckarz, którego pochłaniają wymagające studia na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie, gdzie na jego kierunku wszystkie zajęcia są prowadzone w języku angielskim.
Już jesienią ubiegłego roku poważna kontuzja kolana wykluczyła Piotra Kozuba. Operacja tego stawu czeka również Krystiana Kmiecika. Na początku tego roku kalendarzowego zrezygnował Mateusz Mrozowski, teraz odejdzie także drugi libero Artur Wilamowski.
Jest więc sześciu zawodników, dwóch w zawieszeniu i konieczność pozyskania 4-6. Sześciu właśnie było na wtorkowym pierwszym treningu testowym. – Trzech to chłopcy ćwiczący w grupach młodzieżowych MOSiR Bochnia. Bardzo możliwe, że jednego z nich włączymy do składu, a dwóch pozostałych będzie miało czasami przynajmniej możliwość trenowania z zespołem seniorów – wyjaśnia Banaszak.

Dodaje, iż w następnym tygodniu na podobne zajęcia ma przyjechać więcej chętnych. Szuka młodych zawodników nastawionych na łączenie gry ze studiami w Krakowie, a nie żyjących z siatkówki.
U schyłku zimy mówiło się, że jego zespół może nie dokończyć sezonu i nie przystąpić do następnego. Ma jednak przetrwać, ale zaciskając pasa, z 30% niższym budżetem płac. Gwoli symptomatycznej ciekawostki – jeśli zsumować w bocheńskim klubie ubiegłosezonowe koszty sędziowskie z pensjami siatkarzy, to arbitrzy zarobili jedną czwartą tej kwoty… – Mam nadzieję, że PZPS coś z tym zrobi, bo sprawy zaszły już za daleko. Liczę też na weryfikację oczekiwań siatkarzy; wszyscy musza zrozumieć, że na tym rynku też panuje kryzys – mówi Robert Banaszak.

Jego ekipa zaliczyła drugi z kolei rok walki z kontuzjami. Uważa, że odebrały one jej stabilność, co było widać w wielu przegranych końcówkach, kiedy drużyna traciła kilkupunktową przewagę. – Najgorsze, że najbardziej doświadczonych zawodników, jak choćby Karol Galiński, praktycznie od początku wykluczały problemy zdrowotne i młodzież musiała dźwigać dużą odpowiedzialność – analizuje. – Mam jednak nadzieję, że to zaprocentuje w kolejnych rozgrywkach. Wierzę, że mimo ograniczeń finansowych uda nam się skompletować skład, do końca maja chciałbym mieć go w większości ukształtowany.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.