Na talerzu zostały smugi czekolady

7R Solna Wieliczka wybrnęła w niedzielne popołudnie z wszelkich opresji i pokonała Jokera Mekro Świecie, 3:1, przełamując niekorzystną passę.

Największy problem miejscowych siatkarek, mających na koncie dwie porażki z rzędu, nazywał się Karolina Florczak i objawił zaraz na początku spotkania. Niewysoka atakująca bardziej znana pod panieńskim nazwiskiem Michalkiewicz przy stanie 2:7 miała na koncie cztery punkty, wszystkie uderzeniami szybką ręką, na ogół o blok, a piąty był owocem jej serwisu i dobitki Karoliny Bednarek. 5:7, 5:10, 10:12. Kiedy Florczak znowu z ognia pojedynczego przełączyła się na ciągły (ścięcie, „czapa”, as) zrobiło się 12:17, a po obejściu Bednarek – 13:18. Wówczas, przy podaniach Angeliki Szostok, ofensywa ekipy gości skręciła kark; gospodynie podbijały wszystkie piłki i zwracały je w skutecznych kontrach (zwłaszcza Sylwia Pelc), a po asie objęły pierwsze dzisiaj prowadzenie, 19:18.
Jeszcze jeden zryw Jokera, 21:23, ale dwoma zbiciami wyrównuje Patrycja Ząbek. Florczak i 23:24, przyjezdne wyblokowują dwa ataki rywalek, a jeden bronią, lecz wałęsającą się nad taśmą piłkę umiejętnie, oburącz wrzuca im w boisko Judyta Gawlak. 24:24, 25:24, 25:25, a reszta to dobre zagranie Ząbek i złe przyjezdnych (dotknięcie siatki). 27:25.

Karolina Bednarek prowadzi bardzo zabawny profil na instagramie, pod nazwą „lubie_placki__”, na którym publikuje zdjęcia… śladów po zjedzonych przez siebie potrawach. Można poćwiczyć wyobraźnię, wyświetlając sobie naleśniki z polewą czekoladową, reprezentowane tylko przez smugi czekolady na talerzu i widelcu, czy kurczaka w sosie z sera pleśniowego z ryżem, po którym zostało kilka ziarenek tego ostatniego, albo skonsumowaną zawartość plastikowych pojemników, w których dowieziono obiad od „chińczyka”. Do tego dowcipne komentarze („Niedługo Święta, więc na razie sałatka jarzynowa 3x dziennie”, „Ryż na masę i ruszam w trasę”), także w wykonaniu odwiedzających – np. „Aż mnie w śliniankach zakłuło” na widok podsmażonej cebulki, osieroconej przez pożarte właśnie pierogi od mamy. – Ten profil miał być ironiczny w stosunku do ludzi, którzy fotografują jedzenie w restauracji i wrzucają to na media społecznościowe. Przecież skoro jestem głodna, to jem, a nie zajmuję się takimi rzeczami – tłumaczy niespełna 30-letnia siatkarka, latem udanie grająca również na piasku. – Ale z humorem patrzę w nim też na siebie, bo, niestety, bardzo lubię jeść i przez to na pewno nie jestem fit…
Ze zdjęć można wysnuć wniosek, że Karolina zawsze wyjada wszystko do czysta, jak chyba prawie każdego uczyli w dzieciństwie rodzice bądź dziadkowie. Ta swoista rzetelność i niechęć pozostawiania niedojedzonego obiadu przejawiła się dzisiaj, gdy odniosła kontuzję w I secie. Skręcenie stawu skokowego wyglądało groźnie, bo zwijała się z bólu leżąc na parkiecie, ale widząc, że jej zespół został z jedną środkową (Paulina Majkowska przechodzi rehabilitację po grudniowym zabiegu sklejenia łąkotki), po paru chwilach wróciła na plac. – Najbardziej pomogło zaciśnięcie zębów – żartobliwie odpowiada pytana o plastry, jakimi wówczas oklejono jej kostkę i suchy lód, którym obłożyła ją po spotkaniu. – Obawiam się jednak, że dopiero w busie poczuję, co mi się naprawdę stało.
W drugiej partii pomagała koleżankom, odrywającym się na 4:7 (z 4:4), 9:14 (z 8:10), 15:21 (z 13:14) i 20:24 (z 20:22), a zamknęła sprawę obejściem na 21:25.

Kapitan Solnej, Magdalena Grabka dopiero w środę wróciła do treningów po trwającej od Świąt Bożego Narodzenia przerwie spowodowanej kontuzją ciągle dokuczającego jej mięśnia dwugłowego. Zastąpiły ją z powodzeniem Szostok i Agata Skiba, która w trzeciej odsłonie po asie na 17:12 popisała się dwiema paradami obronnymi w jednej wymianie. Wybrana dzisiaj MVP Ząbek atakami budowała rezultat 14:10 (od 10:10) i 16:12, a serwisem – 23:14, całość zaś zwieńczyła Pelc – 25:17.
W czwartej części wątpliwości można było mieć do stanu 11:11. – To był kluczowy moment. Nie pierwszy set, gdy nie utrzymałyśmy przewagi, nie trzeci, gdy nie pociągnęłyśmy po zdobyciu drugiego, ale czwarty, gdy prowadziłyśmy na początku i nagle straciłyśmy rezon – uważa Bednarek.
Wraz z pozostałymi świeciankami mogła tylko oglądać ślady na talerzu po czekoladzie zjedzonej przez gospodynie, bo drugą udaną zmianę dały wówczas Aleksandra Wieczorek i Magda Jagodzińska. Do dwóch bloków „Jadzi” tyleż swoich dołożyła Gawlak – 20:15. Podania Małgorzaty Sobolewskiej zmniejszyły różnicę do 20:18, ale przerwała jej Ząbek, po asie Gawlak zrobiło się 23:18, a wkrótce 25:19.

Utrzymując się w kulinarnej poetyce – wieliczanki i ich kibice w styczniu skonsumują wreszcie wywalczony jeszcze jesienią awans w Pucharze Polski do fazy z udziałem zespołów z Ligi Siatkówki Kobiet. W sobotę okazało się, że ich przeciwnikiem będzie Legionovia, którą miały podjąć w najbliższą środę. Na prośbę tamtego klubu mecz został przełożony i do stołu zasiądą tydzień później, 24 stycznia, o g. 18. Danie będzie jednak równie smaczne, wszak w Legionowie pozostanie młody, ciekawy skład, z rodowitą krakowianką, Anną Bączyńską i rodowitą wieliczanką, Alicją Grabką.
PAWEŁ FLESZAR

7R SOLNA Wieliczka – JOKER MEKRO ENERGOREMONT Świecie 3:1 (27:25, 21:25, 25:17, 25:19)
Sędziowal: Mirosław Pałka i Leszek Kapłon (Rzeszów). Widzów: 350.
SOLNA: Monnakmae 2 pkt, Skiba 7, Gawlak 10, Ząbek 19, Szostok 11, Pelc 13 oraz Bąkowska (l), Jagodzińska 6, Wieczorek, Grabka, Wesół. Trener: Ryszard Litwin.
JOKER: Sobolewska 2, Grzelak 5, Skowron 7, Florczak 26, Wyrwa 4, Bednarek 10 oraz Żurowska (l), Sidor 1, Dąbrowska 2, Krajewska, Nowacka 2. Trener: Piotr Sobolewski.

Pozostałe wyniki i tabelę I ligi siatkarek można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.