Nadzieja matką odrabiających straty

Siatkarki Sandecji Nowy Sącz zostały mistrzyniami III ligi małopolskiej, dzięki wyjazdowemu, zwycięstwu nad AGH II Kraków, 3:2, w obfitującym w przełomy meczu.

Rezultaty i tabela tak się ułożyły, że choć obie fazy sezonu były rozgrywane systemem ligowym, to dopiero ostatnie dla obu drużyn, 24. spotkanie miał przesądzić o tym, kto zajmie pierwsze miejsce. I miał to być zespół lepszy w konfrontacji rozpoczynającej się w niedzielne południe przy ul. Piastowskiej.
Dzięki obijającej z wyczuciem blok Nadii Siedleckiej wahadło najpierw przechyliło się w stronę gospodyń (5:3), lecz asy Katarzyny Drąg oraz sióstr Karoliny i Magdaleny Wojty przeciągnęły je na drugą stronę skali. Drąg raz za razem uderzała z drugiej linii i wprawiła się tak, że po trzech udanych atakach przebiła oburącz… i też wpadło. 5:5, 6:9, 7:13, 10:18, a po kolejnym serwisie Kaśki – 12:21.
Siedlecka do kiwki dołożyła dwa asy, zmniejszając różnicę do 17:22. Przy 19:23 krakowianki zepsuły jednak podanie, a przy 20:24 złudzeń pozbawiła je Joanna Rams.
Rams to dawna Asia Gajdosz, wychowanka Sandecji, która w 2001 roku wywalczyła w jej barwach awans do II ligi. Teraz po wielu latach wróciła do macierzystego klubu i znowu występuje pod wodzą tego samego trenera, Tadeusza Wcześnego. Nowa w składzie jest też Drąg. – Kasia jest wychowanką Kromera Gorlice, potem grała w Podkarpaciu Bobowa. Nie raz przymierzaliśmy się do ściągnięcia jej, ale Bobowa nie chciała jej puścić, dopiero przed tym sezonem wszystko wyjaśniliśmy – tłumaczy szkoleniowiec.

W AGH nie było libero, Sandecja wystawiła swoje dopiero w czwartym secie. W tym pierwszym zespole pomagały w przyjęciu prawoskrzydłowa Agata Kapusta i środkowa Elżbieta Wojtunik, a w drugim, obie środkowe: Karolina Wojta i Rams.
W drugiej partii długo osią wyniku był remis – 0:2, 2:2, 2:5, 4:5, 6:6, 10:9, 10:12, 12:12, 14:14 – dopiero asy Magdy Wojty wyraźniej zaznaczyły przewagę ekipy gości (14:18). Miejscowe zbyt często się myliły, by myśleć o pościgu, dobitka Anny Bodziony (19:24) i ścięcie Patrycji Gomułki (20:25) zamknęły temat.
Wydawało się, że sądeczanki, które musiały wyjść z domu w niedzielę rano, odzyskają dla siebie sporo świątecznego dnia, bo w trzeciej odsłonie miały już na tablicy 7:10. Skuteczna w ataku i bloku Kapusta wydobyła jednak z depresji koleżanki, a po kontrze Siedleckiej, przy 13:11, Wcześny wziął swoją pierwszą przerwę w tym meczu. Nie wytrącił tym z równowagi Natalii Stańko, która zaraz po niej wykonała punktowy serwis (14:11), a wkrótce powtórzyła to Kapusta (16:12). W końcówce miejscowe prowadziły 24:21, pierwszego setbola obroniła Gomułka, drugi powędrował w aut, ale podanie zepsuły też przyjezdne. 25:23.

Potem Stańko kompletnie zdezorganizowała je zagrywką: dwa asy, trzy zwroty „darmo”; Ela Wojtunik wbiła jednego z kilku dzisiejszych, efektownych „gwoździ”. 7:1, 14:8, 17:10. Natalia Wawryków umiejętnie wypuszczała to Kapustę, to rozkręcającą się Marikę Janotę, a dwa zacięcia (przy 18:14 i 22:19) usunęła Siedlecka – w pierwszym przypadku, uderzając sytuacyjną piłkę z II linii, nadgarstkiem umieściła ją tuż za opadającym potrójnym blokiem. Resztę załatwiły krótka Wojtunik i as Kapusty.
Niepewność tie-breaka odzwierciedlały cyfry 0:2, 4:2, 5:3, 5:8 i – po zmianie stron i długim wycieraniu rozlanej wody – 8:8. Skuteczna postawa Gomułki i Rams pod siatką, a Drąg i Karoliny Wojty z tyłu zaowocowała jednak zapisem 8:13 i 9:14, więc sprawa wyglądała na rozstrzygniętą. Nadzieję koleżankom przywróciła znowu – nomen omen (to właśnie znaczy jej pełne imię: Nadieżda) – Nadia Siedlecka. Ścięła z lewej flanki, a potem robiła swoje za linią końcową, dokładając do tego wejście z szóstej strefy. Przy 13:14 jednak Drąg przyjęła na palce, a Rams zbiła pewnie.

W fazie ogólnopolskiej walki o awans do II ligi Sandecja będzie gospodarzem turnieju półfinałowego. Z rozpiski jej przeciwnikami powinny być: druga drużyna z Podkarpacia (to miejsce zajął UKS MOSiR Jasło), druga drużyna ze Świętokrzyskiego (AZS UJK Kielce) i zwycięzca z Lubelszczyzny. Nie wiadomo jednak czy zgłoszą się one do tej części rozgrywek, a w województwie lubelskim w ogóle nie było w tym sezonie III ligi. Może za to dojść ktoś z listy rezerwowej.
Turniej ma odbyć się 29.4-1.5, dwa najlepsze zespoły awansują do finałów zaplanowanych na 13-15 maja. – Umówiliśmy się w klubie, że będziemy grać dopóki się da – mówi Tadeusz Wcześny. – Zobaczymy, co uda się osiągnąć, a decyzja o ewentualnym występie w II lidze i tak zapadnie później. Będzie uzależniona od finansów; na pewno nie zrobimy nic, co mogłoby się odbić na szkoleniu młodzieży.
Ekipa AGH II uplasowała się na drugiej pozycji w Małopolsce, ale nie zagra w turnieju półfinałowym, bo jako rezerwom II-ligowca nie pozwala jej na to regulamin. Zresztą na przełomie maja i kwietnia większość tych zawodniczek czeka wyjazd na finały akademickich mistrzostw Polski do Warszawy. Reprezentacja Akademii zmierzy się w grupie z WSPiA Poznań, AWF Katowice i Uniwersytetem Warszawskim.
PAWEŁ FLESZAR

AGH II Kraków – SANDECJA Nowy Sącz 2:3 (20:25, 20:25, 25:23, 25:20, 13:15)
Sędziowali: Wojciech Guratowski i Paweł Burkiewicz (Kraków).
AGH: Wawryków, Janota, Tomaszewska, Kapusta, Siedlecka, Wojtunik oraz Stańko, Arendarczyk, Bortliczek. Trener: Irina Bogdanowa.
SANDECJA: M. Wojta, Drąg, K. Wojta, Bodziony, Janusz, Rams oraz Kosal (l), Gomułka, Maciuszek, Szczygieł. Trener: Tadeusz Wcześny.

Komentowanie zablokowane.