Nagłe wahania temperatury

Krakowska Wisła w zaskakujących okolicznościach pokonała na wyjeździe Koronę, 3:2. Oddając w ciągu całego meczu właśnie trzy celne strzały, z nadwyżką powetowała sobie pecha z ubiegłego roku.
Wówczas, 11 listopada, ekipa „Białej Gwiazdy”, występując w przewadze liczebnej, w ostatniej minucie doliczonego czasu straciła prowadzenie. Dzisiaj w podobnych okolicznościach zanotowała zwycięstwo, choć mogła… porażkę. Wszak przy stanie 2:2 Daniel Gołębiewski świetnie wypuścił Przemysława Trytko – ten strzelał z pięciu metrów, ale Michał Miśkiewicz obronił. Goście skontrowali; Emmanuel Sarki i Łukasz Burliga znaleźli się przed Pawłem Golańskim, który sfaulował tego drugiego. Rzut karny. Trafienie Michała Chrapka. Gwizdek na koniec. Gospodarze położyli się zrozpaczeni na murawie.

Za to wśród diametralnie odmiennych wrażeń zaczęli to spotkanie. Przyjezdni mogli zapomnieć o dzisiejszym upale, bo temperatura była trzykrotnie wyższa. W ciągu wstępnych dziesięciu minut w polu karnym Wisły zawrzało czterokrotnie, jednak kielczanie mieli rozregulowane celowniki, a kiedy Michał Nalepa nabił piłką Arkadiusza Głowackiego i ta spadła pod nogi Gołębiewskiemu, który przepchnął ją obok Miśkiewicza – ostatnią ostoją okazał się Ostoja Stjepanović i wykopał ją zanim wpadła do bramki.
Później kilka razy z wyczuciem interweniował Głowacki, jednak po jego wybiciu w 33. minucie miejscowi natychmiast znowu wrzucili futbolówkę w pole karne: Miśkiewicz świetnie, instynktownie odbił główkę z bliska Artura Lenartowskiego i fatalnie zachował się przy poprawce Golańskiego – wpuszczając ją przy słupku.

Zmiany obrotu wydarzeń przypominały jednak dzisiaj nagłe wahania temperatury. Łukasz Garguła – który wcześniej pokazał się już błyskotliwym podaniem do Patryka Małeckiego (zablokowany strzał) – przyłożył z dwudziestu paru metrów, z czego wyszedł rykoszet od pięty Pavola Stano i lob nad Zbigniewem Małkowskim. 1:1.
Po przerwie Korona także miała inicjatywę, lecz najpierw ostrzegli ją Małecki (centra z lewej) i Rafał Boguski (niecelna główka z bliska), a następnie skarcił Garguła – z tej samej odległości co poprzednio, ale lewą nogą, przepięknie przymierzył, a piłka zatrzepotała w siatce, odbijając się jeszcze od słupka.
Krakowianie zaczęli sprawować kontrolę na boisku, bo rywale stracili wtedy rezon i koncept. Ogarnęli się nieco dopiero po kilkunastu minutach i przerwie na uzupełnienie płynów. Najlepiej woda zrobiła Pawłowi Sobolewskiemu – który był najaktywniejszym z „Koroniarzy” już w pierwszej połowie, a teraz miękko i dokładnie dośrodkował – oraz Golańskiemu wbiegającemu zdecydowanie między Głowackiego i Cezarego Wilka, a potem główkującemu w długi róg.
Później jednak doszło do opisywanej dramatycznej końcówki, wskutek której wiślacy, przed konfrontacją w najbliższą niedzielę ze Śląskiem we Wrocławiu (g. 18), mają na koncie już cztery punkty.
PAWEŁ FLESZAR

KORONA Kielce – WISŁA Kraków 2:3 (1:1)
Bramki: Golański 33, Sobolewski 80 – Garguła 35, 58, Chrapek 90 k. Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz). Żółte kartki: Stjepanović, Nalepa.
KORONA: Małkowski – Golański, Stano, Malarczyk, Lisowski – Jovanović (75. Trytko), Lenartowski – Sobolewski, Janota (61. Stąporski), Kiełb (61. Sierpina) – Gołębiewski. Trener: Leszek Ojrzyński.
WISŁA: Miśkiewicz – Stolarski, Głowacki, Nalepa, Bunoza – Stjepanović – Sarki, Chrapek, Garguła (60. Wilk), Małecki (90. Burdenski) – Boguski (76. Burliga). Trener: Franciszek Smuda.

Pozostałe wyniki i tabelę T-Mobile Ekstraklasy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.