Najlepszym napastnikiem jest stoper

Szansa na występ w Lidze Europy bardzo oddaliła się od piłkarzy Wisły Kraków, wskutek dzisiejszej porażki na własnym stadionie z Górnikiem Zabrze, 2:3.

Aby wyprzedzić Ruch Chorzów, który obecnie znajduje się na miejscu kwalifikującym do europejskich pucharów, wiślacy musieliby w dwóch pozostałych meczach zdobyć o 4 punkty więcej, niż Ślązacy w trzech konfrontacjach(przy równej ilości punktów, bierze się pod uwagę miejsce po sezonie zasadniczym, co preferuje Ruch).
A większe możliwości wyprzedzenia chorzowian ma w tej chwili Górnik, który zaczął na nie pracować już w 3. minucie. W trakcie ataku gości piłka odbiła się od pięty obrońcy, Mateusz Zachara stał na 16. metrze bokiem do bramki, złożył się półprzewrotką i trafił po koźle tuż obok słupka.

Piękny gol zmobilizował „Białą Gwiazdę” do odrabiania strat, Semira Stilica zaś do pokazania własnego kunsztu. Po krótkim sprincie futbolówkę oddał mu Paweł Brożek, a Bośniak przyłożył precyzyjnie tuż poniżej okienka. Wyrównanie w 10. minucie, a po chwili bardzo agresywni (atakowali przeciwników blisko ich pola karnego) miejscowi mogli już prowadzić 2:1, bo Piotr Brożek wymienił podania „podaj i idź” ze Stiliciem, wyłożył bliźniakowi, jednak ten z pięciu metrów obtarł farbę z zewnętrznej strony słupka. Po kolejnej akcji braterskiego duetu Pawłowi stanął na drodze Pavels Steinbors.
– Chyba zapomnieliśmy w tamtym okresie, że Wisła potrafi grać – utyskiwał później Józef Dankowski, pomagający Robertowi Warzysze w prowadzeniu drużyny. Przed przerwą bowiem gospodarze dopięli swego; teraz Stilić wypuścił w tempo Emmanuela Sarkiego prawą flanką, a Paweł Brożek i Wilde-Donald Guerrier tak się spieszyli do jego dośrodkowania, że niemal wpadli na siebie, ale Haitańczyk zdołał jeszcze umieścić je w siatce.

– Zszedłem pierwszy do szatni po zakończeniu, a tu siedzi siedmiu kontuzjowanych zawodników, z którymi w składzie na pewno byśmy nie przegrali – kręcił głową szkoleniowiec krakowian, Franciszek Smuda. Trójka z tej siódemki to spadający po kolei w drugiej połowie w efekcie urazów: Paweł Brożek (mięsień dwugłowy), Michał Chrapek (miednica), Sarki (kolano).
Obie drużyny wymieniły się wtedy kontrami, po których nieznacznie pudłowali Zachara i Stilić (głową), a potem w głównej roli wystąpił Adam Danch – stoper prezentujący się lepiej od rasowych centrów ataku.
Najpierw dobrze ustawił się przy zbyt krótkim piąstkowaniu Michała Miśkiewicza po rzucie rożnym, przerzucił piłkę na lewa nogą i w tłoku znalazł drogę do bramki. W końcówce natomiast zakręcił Michałem Czekajem, jak środkowy w koszykówce: robiąc obrót zostawił go za plecami i uderzył precyzyjnie w długi róg (był to trzeci celny strzał i trzeci gol zabrzan!).
Minoru Tojo przedłużył drugą połowę aż o siedem minut (poza kontuzjami i zmianami mieliśmy też pauzę na uzupełnienie płynów), ale wiślacy nie byli w stanie już nic zdziałać. A japoński arbiter był zdecydowanie pozytywną postacią spotkania – nie dopuścił do zbyt ostrej gry, nie dając ani jednej kartki.
PAWEŁ FLESZAR

WISŁA Kraków – GÓRNIK Zabrze 2:3 (2:1)
Bramki: Stilić 10, Guerrier 43 ? Danch 67, 87, Zachara 3. Sędziował: Minoru Tojo (Japonia). Widzów: 5371.
WISŁA: Miśkiewicz – Burliga, Czekaj, Dudka, Piotr Brożek – Chrapek (56. Nalepa), Stjepanović – Sarki (76. Szewczyk), Stilić, Guerrier – Paweł Brożek (53. Garguła). Trener: Franciszek Smuda.
GÓRNIK: Steinbors – Olkowski, Danch, Gancarczyk (80. Szeweluchin), Kosznik – Drewniak, Sobolewski – Oziębała (54. Madej), Zachara, Małkowski – Iwan (59. Kurzawa). Trener: Robert Warzycha.

Pozostałe wyniki i tabelę T-Mobile Ekstraklasy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.